„Agat” Michała Wierzby – kryminał, który tnie do kości
Gdybym miał kategoryzować każdą tegoroczną przeczytaną książkę to „Agat” Michała Wierzby z pewnością jest dotychczasową najmocniejszą pozycją czytelniczą roku 2025. Autor nie zostawia jeńców. Choć to tylko przenośnia dla zobrazowania siły oddziaływania na czytającego, to w przypadku recenzowanej powieści równie dobrze może się to odnosić do świata literackich bohaterów.
To pierwszy tom z serii „Sumienia półszlachetne” z komisarzem Leonem Dekerem w roli głównej. Gatunkowo Wierzba trzyma się kryminału, nadając jednak książce liczne cechy mocnego thrillera z odwołaniami także do powieści noir. Niezależnie od przywołań i zastosowanych chwytów literackich elementem, który spina całość powieściowej fabuły (tak też zapewnie będzie z zapowiedzianym cyklem), jest postać głównego bohatera.
Komisarz Leon Deker, jak przystało na tego typu powieści, obdarzony został przez Wierzbę wyrazistym życiorysem. Spoglądając na jego odbicie w lustrze nie dostrzeżemy wyraźnie twarzy i wszystkich jego emocji. Lustro bowiem pełne jest rys, pęknięć i odłamków. Są nimi utrata siostry, gdy sam kończył 5 lat, w ciągle niewytłumaczalnych okolicznościach i bez jakichkolwiek sygnałów do dziś, choćby o śmierci, nie mówiąc o tym czy żyje. A kolejna szrama w życiorysie to wypadek córki Laury, niedotlenienie mózgu i życie w stanie wegetatywnym, a za tym poszedł rozpad małżeństwa z Igą. W tym wszystkim najbrudniejsza z najbrudniejszych służba policyjna pośród dilerów i ćpunów. I choć był nich najbliżej jak się da, nie upadł tak nisko, jak stało się to za przyczyną szpitalnego leczenia. Silnie poraniony i oszpecony na twarzy, ledwo uszedłszy życiu, chłonie, jak prawie poetycko opisał to autor, chłonie do krwioobiegu opiaty uśmierzające ból. Dla Dekera stają się biletem do uzależnienia, które pod postacią fentanylu zostaje z nim, myślę, że ku zaskoczeniu niejednego czytelnika.
Osobiste dramaty w takiej samej mierze oplatają biografię głównego bohatera jak jego policyjna droga. Kręta, namacalnie bliska złu i śmierci, a jak się szybko dowiadujemy i tajemnicza, pod przykrywką zadań specjalnych i tajnych. Jeszcze mocniej wpędzających postać policjanta w rozdzierającą otchłań czerni pomiędzy dobrem i złem.
Komisarz Deker to najmocniejszy element „Agatu”. Krok za niebanalną postacią literacką idzie fabuła. Rozwijająca się spokojnie i początkowo liniowo, jak na klasyczny kryminał przystało, by na dalszych kartach powieści w sposób ekspresyjny przyspieszyć, zaplątać i rozemocjonować odbiorcę.
W sukurs oczywiście przychodzi intryga kryminalna. Zaskakująco banalna u swoich źródeł. Nad wrocławską Oławką zostaje znalezione ciało nastolatki, nad którą przed śmiercią znęcali się rówieśnicy. Swoją zbrodnię uwiecznili i opublikowali w Internecie. Są też świadkowie. Rzekłoby się – wzorowy zestaw dowodów. Sprawę do prowadzenia dostaje właśnie komisarz Leon Deker i tak naprawdę jedynym zadaniem jest znalezienie ukrywającego się sprawcy. Uwzględniając jego drogę zawodową i swoje własne doświadczenie czytelnicze w przestrzeni kryminalnych tytułów, odrobinę byłem zaskoczony takim zadaniem głównego bohatera. Przez moment odczułem pewne niedopasowanie postaci i śledztwa. Z czasem kolejnych wydarzeń fabularnych znajduje to i wytłumaczenie, i uzasadnienie.
W tym miejscu muszę wspomnieć, że w zaproponowanej historii powieściowej najsłabiej wypadają właśnie realia policyjnych zależności służbowych, prowadzenia śledztwa i kontaktów z prokuraturą. Nie są to jednak błędy kardynalne, a bardziej sposoby wzbogacenia i skomplikowania intrygi kryminalnej. Nie rażą one zwłaszcza w perspektywie świata przedstawionego jaki wykreował Michał Wierzba.
Jego Wrocław, a właściwie przecież to Polska, zamiast Wrocławia może być każde inne większe miasto, jest siecią powiązań o charakterze tylko pozornie instytucjonalnym. Ważniejsze są zależności zbudowane na bazie władzy, pieniędzy, przestępstwa. To tak mocny i bezwzględny obraz, że śmiało możemy określić to jako siecią Zła. U autora „Wyspy łotrów” nieważne czy to przestrzeń świecka, czy święta, czy to instytucja, czy też prywatne działanie, czy to przedstawiciel wyższej klasy, czy pospolity przestępca. Każdy może być wcieleniem zła. I tego doświadcza komisarz Deker i znajduje w swojej rodzinnej przeszłości.
„Agat. Sumienia półszlachetne” Michała Wierzby wciąga, ale przede wszystkim przeraża. Rzeczywistość tej powieści, realistyczna, ta sama, która ukrywa się za naszymi oknami, zatrważa i paraliżuje. Współgra to świetnie z śmiało poprowadzoną dynamiką akcji powieściowej, zaplątaniem intrygi na tyle udanym, by być do końca zaskoczonym. Powieść „Agat” ,dosłownie jak ten kamień półszlachetny, mieni się całą gamą barw wartości i ich upadku, a czy zgodnie z mową kamieni osiąga równowagę i harmonię? Przeczytajcie sami.
Przeczytane dzięki Wydawnictwu W.A.B.
