„Śmierć pod Białym Jeleniem” – Broadchurch w wersji książkowej
Są takie miejsca, które z pozoru wydają się spokojne, niemal idylliczne. Małe społeczności, w których wszyscy się znają, a codzienne życie płynie według dobrze znanego rytmu. Ale literatura kryminalna od dawna uczy nas jednego, im mniejsza społeczność, tym więcej sekretów potrafi ukrywać. W powieści „Śmierć pod Białym Jeleniem” Chris Chibnall ten schemat zostaje wykorzystany w sposób wyjątkowo świadomy i konsekwentny.
Autor nie jest w świecie opowieści kryminalnych postacią przypadkową. To właśnie on stworzył serial „Broadchurch”, który kilka lat temu pokazał jak potężną siłę narracyjną może mieć historia zbrodni rozgrywająca się w niewielkiej społeczności. W swojej powieści Chibnall wraca do podobnego pomysłu, przenosząc go jednak z nadmorskiego miasteczka do równie zamkniętego świata angielskiej wioski.
Punktem wyjścia jest zbrodnia, która wstrząsa lokalną społecznością. Zamordowany zostaje właściciel pubu, człowiek, którego znali właściwie wszyscy mieszkańcy. Pub w takich miejscach nie jest przecież zwykłym lokalem. To centrum życia towarzyskiego, miejsce spotkań, plotek i codziennych rozmów. Śmierć jego właściciela natychmiast burzy kruche poczucie stabilności.
Ale w tej historii najważniejsze nie jest samo morderstwo. Najważniejsze są tajemnice.
Pisarz buduje swoją opowieść wokół prostego, ale niezwykle skutecznego założenia: każdy z mieszkańców coś ukrywa. Jedni drobne kłamstwa, inni poważniejsze sekrety, jeszcze inni historie, które mogłyby całkowicie zmienić sposób patrzenia na ich życie. W miarę jak śledztwo zaczyna odsłaniać kolejne warstwy lokalnej społeczności, okazuje się, że prawda nie jest wcale tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.
To właśnie ten mechanizm przypomina konstrukcję „Broadchurch”, gdzie jedna zbrodnia stopniowo odsłaniała skomplikowaną sieć relacji, napięć i przemilczanych historii. W „Śmierci pod Białym Jeleniem” autor wykorzystuje podobną dramaturgię. Z każdą kolejną rozmową, z każdym przesłuchaniem i każdym odkrytym szczegółem lista potencjalnych podejrzanych zaczyna się niebezpiecznie wydłużać. Bo w takiej społeczności każdy może być winny. A co gorsza – niemal każdy kłamie.
Powieść Chibnalla ma tempo dobrze skonstruowanego serialu kryminalnego. Autor doskonale wie, jak dawkować informacje, jak budować napięcie i jak prowadzić czytelnika przez kolejne etapy śledztwa. Zamiast spektakularnych scen przemocy dostajemy tu coś znacznie bardziej niepokojącego – atmosferę nieustannej podejrzliwości.
Kiedy okazuje się, że kolejne osoby coś ukrywają, czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie, które jest sercem tej powieści: czy sekret oznacza winę? W świecie przedstawionym przez autora recenzowanej książki granica między jednym a drugim bywa bardzo cienka.
Dużą siłą książki jest także sposób portretowania społeczności. Autor z dużą wnikliwością pokazuje mechanizmy rządzące życiem w niewielkiej wiosce: sieć zależności, dawnych konfliktów, ukrytych sympatii i antypatii. W takich miejscach przeszłość rzadko kiedy naprawdę znika – raczej czeka na moment, w którym znowu stanie się częścią teraźniejszości. A zbrodnia jest często właśnie takim momentem.
„Śmierć pod Biały Jeleniem” nie jest więc wyłącznie historią o tym, kto zabił. To raczej opowieść o tym, jak bardzo ludzie potrafią chronić swoje sekrety – nawet wtedy, gdy prawda mogłaby pomóc w rozwiązaniu zbrodni. I dlatego najważniejsze pytanie tej powieści pozostaje otwarte niemal do samego końca.
Jeśli wszyscy coś ukrywają, jeśli każdy kłamie choćby odrobinę – to kto naprawdę jest mordercą? A może odpowiedź znajduje się bliżej, niż ktokolwiek chciałby uwierzyć.
Przeczytane dzięki Wydawnictwu Filia.
