Wariatka” Joanny Jodełki – między szaleństwem a przenikliwością

 

wariatka_jodelka

Gdy w końcówce zeszłego roku ogłaszałem swoje osobiste spojrzenie na literacki rok kryminalny 2015, szczególną uwagę pośród wielu udanych polskich tytułów powieściowych poświęciłem poprzedniej książce Joanny Jodełki „Kryminalistka”. Podkreślałem wówczas, że kryminał ten odznaczał się innością i wyjątkowością, pozwalającą czytelnikom na szerokie i różnorodne wrażenia. Dotyczyło to przede wszystkim głównej bohaterki, Joanny.

Jej losy, jej emocje, stany psychiczne i zachowania – jak podkreślałem – wywołują w czytelniku nieustanny ferment odbiorczy. Akceptacja miesza się ze współczuciem, niezrozumienie z niezgodą, podziw z krytyką. Przyjęta przez autorkę formuła narracyjna wymyka się gatunkowym granicom kryminału, przechodząc w rzecz obyczajową i psychologiczną zarazem. Jeśli więc „Kryminalistka” zasługiwała na szczególną uwagę, to kolejna powieść zatytułowana „Wariatka” jeszcze wyraźniej wskazuje na wyjątkowe miejsce twórczości poznańskiej autorki na mapie kryminalnego gatunku. I jeszcze raz muszę wrócić do postaci głównej bohaterki, Joanny. Kim ona jest? Kryminalistką, wariatką? To tylko dwie, wyłącznie tytułowe, odpowiedzi na tak postawione pytanie. Tak naprawdę tych odpowiedzi może być tak wiele jak wielu czytelników znajdują te ogromnie udane książki. Postać Joanny jest bowiem niebanalna, ukrywa w sobie przeciwstawne, wykluczające się z pozoru cechy charakteru i stany emocjonalne. Jako tytułową wariatkę odnajdujemy ją w szpitalu psychiatrycznym w stanie ciężkiej depresji. Jej stan wydaje się być beznadziejny, możliwy do uratowania tylko w sporej dawce psychotropów i innych nieznanych leków, w sporej ilości podawanych przez lekarza. Ale czy na pewno wyłącznie przez lekarza? Czy na pewno bez szans na normalne życie bohaterki? Szybko dostrzegamy, że wariatka tak naprawdę wariatką nie jest. Zresztą, kto wie, czy w pewnym momencie fabularnego czasu nie okazuje się najbardziej trzeźwo i przewidywalnie myślącą osobą na scenie akcji powieściowej.

Postać głównej bohaterki, a wraz z nią prowadzona narracja pierwszoosobowa znakomicie i realistycznie oddająca jej rozedrganie wewnętrzne, to elementy dominujące nad całością. Z moich doświadczeń wynika, że czytelnicy książek poznańskiej autorki dzięki tej mocnej dawce rozdygotanej opowieści dzielą się na albo admiratorów albo na tych, którym nie w smak takie narracyjne uderzenie. Niezależnie od jednak od postawy przyjmowanej przez odbiorców książek pisarki, trzeba przyznać, że wyjątkowo umiejętnie dobiera ona język literacki dla kreacji poszczególnych scen powieściowych. To przekonujące budowanie świata przedstawionego, który obejmuje dwie historie, jak łatwo się domyślić, powiązane ze sobą, choć w jakim zakresie, to nieustannie podczas lektury próbujemy się domyślić. Finał książki rozwiązuje główne wątki samodzielnego śledztwa Joanny i historii rodziny Lenartów, choć nie samej bohaterki, co pozwala liczyć na kolejną książkę, nawiązującą do „Wariatki”.

Po raz kolejny, podobnie jak miało to miejsce w „Kryminalistce”, w recenzowanej powieści pojawia się autotematyka literacka. To bardzo interesujący zabieg, zwłaszcza jak spojrzymy na niego całościowo. Joanna Jodełka to przecież autorka kryminałów. Nomen omen bohaterka „Wariatki” (nieprzypadkowo o imieniu Joanna) to także autorka kryminalnej powieści, którą we fragmentach poznajemy pomiędzy fabularną narracją powieściową. Książka w książce, fabuła w fabule, fikcja w fikcji. Ale to nie koniec, wszak Joanna nieustannie w swoim komputerze zapisuje fakty i emocje, tworząc de facto… rzecz literacką. Jeśli zaś chcemy próbować na własną rękę rozwiązać intrygę kryminalną recenzowanej książki, to nie damy rady tego uczynić bez tych właśnie fragmentów debiutu pisarskiego Joanny-bohaterki. Zakręceni? Myślę, że ci którzy „Wariatki” jeszcze nie czytali, mają do tego prawo.

„Wariatka” Joanny Jodełki jest wyjątkową propozycją literacką. Jak rzadko, w którym kryminale, została w niej bowiem idealnie dobrana narracyjna opowieść z nieschematyczną układanką fabularną i niebanalną kreacją głównej bohaterki. A na dokładkę kryminalna intryga także nie jest typowa, spod znaku policyjnej roboty, lecz podwójnie poprowadzona nosi charakter osobistej historii. Nie mogę przemilczeć też sporej dawki ironii i humoru, a nawet erotyki, posiadających i kobiecą wrażliwość, i prowokacyjną zadziorność.