„Zamknięte w lodzie” — gdzie pamięć staje się dowodem

Są książki, które od pierwszych zdań robią coś, czego czytelnik nie zawsze potrafi od razu nazwać — mianowicie przekonują go, że jest w rękach kogoś, kto rozumie gatunek od środka. „Zamknięte w lodzie” Izabeli Janiszewskiej należy właśnie do tej kategorii. To początek nowej serii powieściowej, który nie udaje skromności — stawia na dwie niebanalne postaci, na kryminalistykę traktowaną poważnie i na psychologię, której nie da się streścić w jednym akapicie.

Powieść otwiera scena na zamarzniętym jeziorze — i już od tych pierwszych stron Janiszewska sygnalizuje, że lód będzie tu czymś znaczącym. Nie tylko rekwizytem zimowej scenerii, ale metaforą pamięci zakrzepłej w bólu, warstwy, pod którą kryje się to, czego nikt nie chce dotykać. Epigraf z Andersena i jego „Królowej śniegu” — odłamek zwierciadła wbity w serce, zamieniający je w kawałek lodu — nie jest literacką kokieterią. To klucz, który autorka ofiaruje czytelnikowi na samym wstępie, choć jego pełne znaczenie ujawni się dopiero w finale.

Dwoje bohaterów tej historii mogłoby być sobie dalecy jak dwie zupełnie odrębne narracje. A jednak Janiszewska splata ich ścieżki z precyzją, która zdradza pisarską świadomość kompozycyjną. Anita Bauer — technik kryminalistyki, właśnie przeniesiona do wymarzonego przez siebie wydziału — to postać rzadka w polskim kryminale. Nie jest bowiem kimś kto prowadzi bezpośrednio śledztwo jako policjant kryminalny. Jej miejscem pracy jest miejsce zdarzenia, jej językiem są ślady i milczący świadkowie zebranych dowodów. Obserwuje, analizuje, wątpi w oficjalne wersje. Kwestionuje to, co inni uznają za oczywiste — i właśnie to czyni ją bohaterką wartą dalszego śledzenia.

Maciej Wajda to zupełnie inny rejestr. Psychotraumatolog, który pewnego wieczoru wpuszcza do gabinetu mężczyznę mówiącego, że mógł kogoś zabić — ale nie pamięta. Fuga dysocjacyjna, tygodnie wymazane z pamięci, poczucie winy bez twarzy i powodu. Wajda, z zawodowego nawyku, powinien go odesłać do kogoś innego. Zamiast tego zasiada naprzeciwko. Ten wybór uruchomi lawinę, której końca na początku nikt nie przewiduje.

To, co Janiszewska robi z tą przestrzenią psychologiczną, zasługuje na osobną uwagę. Amnezja dysocjacyjna i mechanizmy obronne pamięci nie są tu użyte jako wygodny fabularny skrót ani efektowna zagadka. To narzędzie do badania granic odpowiedzialności. Czy człowiek ponosi winę za czyny popełnione w stanie, w którym nie jest sobą? Gdzie kończy się choroba, a zaczyna wina? Autorka nie odpowiada wprost — i dobrze, bo to pytania, które powinny dokuczać czytelnikowi jeszcze po odłożeniu książki.

Siłą powieści jest też to, że obie narracje — śledczo-kryminalistyczna Anity i terapeutyczna Macieja — spotykają się nie mechanicznie, ale z wewnętrzną logiką. Przeszłość przenika do teraźniejszości jak woda pod taflą lodu: powoli, nieuchronnie, w miejscach, gdzie nikt nie spodziewa się pęknięcia. Motywacje sprawcy mają swoje korzenie w bólu tak starym i tak długo wypieranym, że gdy w końcu wybucha, robi to z całą energią skumulowanej bezsilności. To nie jest zbrodniarz zimny i beznamiętny. To człowiek, w którego serce wbił się odłamek.

Polski kryminał zbyt często pomija to, co dzieje się zanim śledczy zaczną rozmawiać ze świadkami. Janiszewska tę lukę wypełnia z rzadką wnikliwością — kryminalistyczne działania w terenie, praca techników, współpraca z biegłymi i laboratoriami — wszystko to jest tu integralną częścią opowieści, a nie jedynie tłem. Czytelnik dostaje coś, co w polskiej prozie gatunkowej wciąż należy do rzadkości: śledztwo pokazane w całej swojej rozległości, od miejsca zdarzenia aż po ludzki umysł.

Zamknięte w lodzie” to powieść, w której pamięć, ból i dramat przeszłości przenikają przez wybory i dylematy moralne bohaterów. Oboje noszą w sobie coś zamarłego. I oboje — każde na swój sposób — uczą się z tego lodu wychodzić. Cykl zapowiada się bardzo dobrze. Połączenie perspektywy kryminalistycznej z terapeutyczną daje autorce szerokie pole manewru — i wyraźnie wie, jak z tego pola korzystać.

Recenzja powstała w ramach patronatu medialnego bloga Kryminalne Tropy nad książką „Zamknięte w lodzie” Izabeli Janiszewskiej.