Kryminalna „Przeprawa” – rodzinna tragedia i cienka granica prawdy

Świnoujście jako przestrzeń powieściowego kryminału to lokacja, która aż się prosi o wykorzystanie. Marek Stelar, dla którego przysłowiowy wiatr od morza to naturalny oddech, ma tego świadomość i stąd wybór dokonany w „Przeprawie”.
Świetny to tytuł dla recenzowanej książki. I dosłownie, bo zdarzenie będące niejako osią spinającą intrygę dzieje się w miejscu przeprawy. I jeszcze mocniej wybrzmiewa siła tytułu w warstwie symbolicznej, dla której świetną zapowiedz zaproponowało wydawnictwo „Filia” na okładce. „Na styku wody i lądu. Na krawędzi pamięci”.
W tej przysłowiowej klamrze temporalnej i przestrzennej autor umieszcza główną bohaterkę swojego kryminału, aspirant Gośkę „Margeritę” Podrzycką. Akcja powieściowa dzieje się współcześnie. Wspomniana policjantka wraca do miasta po dwudziestu latach nieobecności i szybko razem z nią doświadczamy zaskoczenia, lęku i zagadki z tamtej dziecięcej przeszłości. To nie tylko wrażenie, ale pewnik, że powrót bohaterki do Świnoujścia uruchamia w innych osobach cały zespół postaw atakująco-obronnych. I tak oto z pozoru służba policyjna Podrzyckiej jako kierownika posterunku na dzielnicy Warszów nabiera barw czysto kryminalnych. A że sama nie do końca jest w stanie prowadzić śledztwa w sukurs przychodzi jej przystojny i kochliwy komisarz Szenfeld.
Mamy więc trupa wyrzuconego na brzeg, mamy artefakt wyraźnie nawiązujący do traumatycznego zdarzenia z przeszłości „Margerity” wraz z groźbą i żądaniem opuszczenia na nowo Świnoujścia. I to nie koniec zagrożeń, z którymi przyjdzie się mierzyć głównej postaci recenzowanej książki. I nawet jeśli jej śledcza robota będzie przynosić w licznych zbiegach okoliczności efekty, to czytelnik razem z bohaterką ciągle będzie zaskakiwany. To bardzo udane poprowadzenie powieściowej intrygi czego efektem jest nieustanne napięcie i zaciekawienie. I nawet jeśli, tak jak było w moim przypadku, odgadujemy szybciej niż policyjni śledczy sprawcę zabójstwa, to i tak Stelar zaskakuje, zostawiając niejako otwartą furtkę, co do faktów. I świetnie udaje mu się zagmatwać intrygę i utrzymać nasze zainteresowanie do końca powieści.
Muszę też przyznać, że przez spory fragment recenzowanej książki miałem dość duże obawy co do głównej zagadki, stanowiącej centralny punkt zmagań głównej bohaterki z własną pamięcią. Zarówno przebieg tego bolesnego zdarzenia, jak i motyw, z powodu którego do niego doszło, nie przekonywały początkowo. Autor „Krzywdy” posiada tą rzadką umiejętność, że z pozoru nieoczywiste zdarzenia potrafi ubierać w szaty autentyzmu połączonego z nieograniczoną wyobraźnią najciemniejszej strony ludzkiej natury.
„Przeprawa” Marka Stelara to nie tylko kryminalna historia wyłaniająca się z rodzinnej tragedii na przeprawie promowej na Świnie w Karsiborze. To przede wszystkim przeprawa pomiędzy bólem pamięci i złem ludzkiej natury, pomiędzy rodzinnymi dramatami i lękiem prawdy.
Przeczytane dzięki wydawnictwu Filia
