„Przejęcie” Wojciecha Chmielarza – kryminał, który udowadnia dojrzewanie autora

 
Dwie poprzednie powieści Wojciecha Chmielarza nie dość, że były dobre, to dawały jeszcze nadzieję na kolejne jeszcze lepsze tytuły, ukrywając w sobie naprawdę wielki potencjał twórczy autora. „Przejęcie”, najnowsza książka Chmielarza, w dużej mierze spełnia te oczekiwania. 
 
Całość rozpoczyna się dość zaskakująco i egzotycznie, choć od samego początku gdzieś też w tle z ukrywanym lękiem o cel całej rozpoczętej opowieści. Lato – czas beztroskiej zabawy i swobody na imprezach tanecznych, pełnych alkoholu i seksu, zapomnienia i szaleństwa. Ktoś pośród uczestników zabaw wybiera, a może właściwiej będzie powiedzieć poluje. Wraca do wytypowanych osób i zgrabnie rozbudza w nich nadzieję na jeszcze większą, jeszcze bardziej wyjątkową atrakcję. Niecodzienną i na dodatek w pełni darmową. Udział w przygodzie życia, jak tu się nie zgodzić, jak nie skorzystać. Sceny powieściowe przewijają się w tej części książki bardzo szybko. Oto mamy środek upalnego lata, Kolumbia. Grupa Polaków wybranych do reklamy Coca-Coli spędza wakacje życia w luksusowym hotelu nad oceanem. Jest idealnie, choć czytelnik wyczuwa, że jest za idealnie. I przysłowiowa bańka mydlana pęka bardzo nagle. Kłopoty organizatora, kłopoty reklamodawcy – dramat uczestników imprezy jest reglamentowany. Już wiemy razem z nimi, że następne dni będą inne, cięższe, dramatyczniejsze. A gdy beztroscy polscy turyści dostaną od Kolumbijczyków propozycję nie do odrzucenia, raj zmieni się w piekło. I nie wszyscy wrócą z tej podróży…Tak trafnie informuje wydawca książki, a sam autor wykonuje znienacka narracyjny i fabularny zwrot. Trafiamy bowiem w scenę tak typową dla stołecznego funkcjonariusza policyjnego Wydziału Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. I znów oddajmy głos wydawcy. Sobota nad ranem, w Warszawie wstaje świt. Słychać śpiew ptaków i szum rzeki. Z mostu Gdańskiego zwisa ciało mężczyzny – rozpruty brzuch, ręce skrępowane na plecach, a w dłoni orzeszek ziemny. W skorupce. I kolejne zawodowe zadanie dla głównego bohatera powieści Chmielarza, komisarza Mortki. Od tego momentu rozpoczyna się potężna dawka solidnej opowieści kryminalnej. Pisarz w żaden sposób nie oszczędza swoich czytelników. Z każdą kolejną kartą rozbudowuje intrygę kryminalną poprzez nieustanne dorzucanie wątków, dokładanie osób wplątujących się w sprawę oraz komplikowanie potencjalnych motywów i zdobywanych informacji. To jedno śledztwo, pomimo tego, że jest złożone, powikłane i wielokierunkowe, to dla autora „Przejęcia” stanowczo za mało. Dzieje się tak ku radości czytelników, podnosząc równocześnie wartość recenzowanej książki. To bogactwo kryminalnej układanki rodzi się na skrzyżowaniu wspomnianego śledztwa i kolejnego, które pojawia się w orbicie zainteresowań komisarza Mortki niezaplanowanie, choć niejako dzięki niemu. Nie chcę zdradzać przyszłym czytelnikom szczegółów, lecz kolejna sprawa zupełnie o odmiennym charakterze niesamowicie ubarwia narracyjną fabułę, wciągając odbiorców książki podwójną zagadką z wieloma niewiadomymi. I w tym zakresie Chmielarz okazuje się być już solidnym graczem, oferującym nam naprawdę sporą porcję wrażeń kryminalno-literackich.
 
„Przejęcie” jeszcze bardziej niż poprzednie tytuły zbliża autora do artystycznego mistrzostwa. Nie jest to kwestia tylko i wyłącznie złożonej i szeroko poprowadzonej intrygi kryminalnej, lecz jeszcze bardziej wyraźnie dojrzałego ułożenia wszystkich puzzli  składających się na udane dzieło literackie. Wiodącą rolę odgrywa główny bohater literacki, komisarz Mortka. Jego literacka biografia rozciąga się już na przestrzeni trzech powieści i z tego powodu, co oczywiste, niesie ze sobą cały balast przeszłości. Jego sylwetka to kompletny obraz, w którym kwestie zawodowe są na równi traktowane z osobistymi, wypełnionymi sprawami rodzinnymi, zdrowotnymi i uczuciowymi. Autentyczność tej postaci powstaje właśnie ze zderzenia tych sfer życiowego zaangażowania. Ciekawe i przekonujące jest w postaci Mortki splątanie spraw codziennych, zwykłych, przytrafiających się każdemu z nas, z takimi, które stanowią istotę ludzkiej egzystencji i obracać się w kręgu spraw ostatecznych. 
 
Mortka to nie jedyna udana postać wypełniająca świat przedstawiony recenzowanego kryminału. W pierwszej kolejności należy wymienić warszawskich policjantów, z którymi główny bohater prowadzi śledztwo. Każdy z nich, jego przełożony Andrzejewski, partnerka służbowa Sucha, dawny współpracownik Kochan i kolejny policyjny śledczy, Gruda, wszyscy oni nie są skonstruowani powierzchownie, lecz bardzo czytelnie i wiarygodnie. Wachlarz postaci powieściowych uzupełniają efektownie bardziej tajemniczy i niejednoznaczni bohaterowie, pośród których śledczy i czytelnicy typują świadków oraz sprawców zbrodni. I w ich biografiach autor zespala pozytywne i negatywne emocje pojawiające się w zawodowych, rodzinnych i czysto osobistych potyczkach życiowych. Pisarza cechuje bardzo dużą wrażliwość społeczna, przenikająca liczne karty powieści. Autor dotyka wielu ważnych tematów dla polskiego życia społecznego. Nie czyni tego nachalnie i wprost, lecz kreuje bardzo wyważone postacie, rysując sceny autentyczne, a równolegle wymuszające refleksję. Przy okazji omawiania tak ważnych kwestii przywołuje inną niedawną kryminalną premierę „Gniewu” Zygmunta Miłoszewskiego. Mam bowiem wrażenie, że choćby w temacie przemocy rodzinnej bardziej wstrząsające, silniej i głębiej dojmujące ujęcie literackie znajdziemy właśnie w „Przejęciu” niż ma to miejsce w wymienionej wcześniej książce autora „Domofonu”. Scena, gdy dawny partner policyjny Mortki, podkomisarz Kochan, wraca do domu i tak naprawdę bez powodu maltretuje własną żonę, to emocjonalny majstersztyk. Szkoda tylko, że ten ważny wątek, uderzający tym zestawieniem policjant – domowa przemoc, nie został rozwinięty w pełni i do końca. Choć mam wrażenie, że autor wróci do niego jeszcze przenikliwiej w kolejnej powieści.
 
„Przejęcie” Wojciecha Chmielarza to jedna z najlepszych powieści kryminalnych 2014 roku. Autor porusza wiele aktualnych i priorytetowych tematów społecznych, bardzo zgrabnie wplatanych w gęstą sieć fabularnej opowieści. Stopień skomplikowania intrygi kryminalnej jest tak samo wysoki, jak sposób ujęcia i zobrazowania literackiego śledztwa. Wrażliwość pisarska idzie w parze o dbałość realistyczną, w której nie ma przegadania czy też niepotrzebnych, przerysowanych scen. Czytelnicza przygoda z „Przejęciem” to niecodzienna gra intelektualna i podróż emocjonalna.

Przeczytane dzięki Wydawnictwu Czarne