Recenzja: Lisa Unger „Piękne kłamstwa”
Autor: Lisa Unger
Tytuł: Piękne kłamstwa
Tłumaczenie: Radosław Januszewski
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7747-927-8
Liczba stron: 406
Kiedy wydawnictwo W.A.B. zapowiedziało wydanie dwóch tytułów spod pióra Lisy Unger, zacząłem zastanawiać się, co kieruje polityka wydawniczą redaktorów „mrocznej serii”. Wspomniana autorka w pierwszym polskim wydaniu (wydawnictwa „Amber”) debiutowała już w roku 2006 tuż po sukcesie amerykańskim, sprzedanym w dużym nakładzie jako bestseller „New York Times”. Wówczas, mam wrażenie, że polskie wydanie przemknęło chyba nie do końca zauważone. A teraz Lisa Unger znów pojawia się z większą siła marketingową spod skrzydeł silnej grupy wydawniczej i dominującej na rynku sieci sprzedaży. Dla mnie osobiście wybór „mrocznej serii” wydawniczej to duże zaskoczenie. Jako miłośnik choćby zagranicznych mistrzów kryminału, Mankella i Marininy, czy też polskich, Wrońskiego i Miłoszewskiego, postać Unger to zupełnie inna konstelacja pisarska.
„Piękne kłamstwa” to książka, której trzeba w pierwszej kolejności dać duży kredyt zaufania. Spora część lektury na kartach początkowych ponad stu stron to olbrzymi wysiłek zwłaszcza dla tego czytelnika, który wiedziony innymi literackimi przygodami spod znaku „mrocznej serii” oczekiwać będzie szybkiego wciągnięcia w intrygę kryminalną. A zaczyna się, rzekłbym, psychologicznie i trochę obyczajowo, a jednocześnie jakże klasycznie. Jeden dzień, jedna decyzja, jeden wybór w jednej chwili, który rozpoczyna lawinę zmian i obraca kołem naszej egzystencji. Motyw znany, wielokrotnie wykorzystywany, dla niektórych wręcz wyświechtany. Unger idzie tym tropem, choć dość ciekawie umieszcza w realiach życiowych swojej głównej bohaterki. Oto Ridley Jones w porządku kolejnego, jak co dzień, poranka jednym ludzkich odruchem, dla mediów jak bardzo bohaterskim, uruchamia to, co w perspektywie całej opowiadanej historii nieuniknione. Ciekawym zabiegiem autorki jest pewna forma przeciwstawienia sobie tak bardzo pozytywnej decyzji i czynu dalszym wydarzeniom, które naznaczone są złowrogą tajemnicą życia i ludzi. I w tym momencie właśnie rozpoczyna się właściwa opowieść, warta jak najbardziej czytelniczej uwagi. Najpierw powoli, jakby leniwie i nieumiejętnie, choć mam wrażenie z pełną świadomością autorską, zostajemy wciągnięci w coraz bardziej pogmatwaną i wyjątkową historię, która zdarzyć się nie powinna nikomu. Nie powinna przytrafiać się absolutnie żadnej osobie, a tym bardziej o tak pozytywnym etycznie i emocjonalnie podejściu do życia, jakim charakteryzuje się główna bohaterka Ridley Jones.
W tej postaci oraz jej losach, dziejących się na naszych oczach w perspektywie odkrywanych kart przeszłości, zamyka się cała wartość czytelnicza powieści. „Piękne kłamstwa”, jak już pisałem, nie posiadają typowo kryminalnej intrygi, choć kryminalne wątki występują i obejmują zarówno niewyjaśnioną śmierć sprzed lat, jak i zabójstwo dokonane na kartach książki. Są to jednak elementy poboczne, dodatkowe, dopełniające wiodącą historię, w której główna bohaterka zaczyna niejako żyć na nowo. Nie zdradzając szczegółów, weryfikuje ona swoje całe dotychczasowe życie i bliskich, wśród których wychowywała się i wchodziła w świat dorosłości. A to, co było, choć trudno i jej, i nam czytelnikom, trudno uwierzyć, to nic innego jak tytułowe piękne kłamstwa. Cały proces odkrywania prawdy o przeszłości, prawdy własnego życia i innych osób uwikłanych w te zdarzenia, Unger prowadzi od przez dużą część książki, aż do finału, bardzo zgrabnie, dynamicznie i intrygująco. Lektura bezdyskusyjnie wciąga i to jest wielka wartość powieści. Z pewnością pozwala ona na ucieczkę w świat przedstawiony i jest znakomitym oderwaniem się od codziennej rzeczywistości, co ważne dla tych czytelników, którzy tego właśnie szukają w literaturze. I najpewniej wielu z czytających pewne fakty będzie łączyć szybciej niż zaangażowani w opowiadaną historię bohaterowie. To jednak nie do końca zarzut, zwłaszcza, że nie brakuje zwrotów akcji czy zaskakujących informacji, mających wpływ na rozwiązanie powieściowej zagadki.
„Piękne kłamstwa”, mimo pierwszego wrażenia, nie zachęcającego wcale do lektury, z każdą kartą książki stają się rasowym i udanym thrillerem. I dzieje się to nie tylko za przyczyną atrakcyjnie zbudowanej fabuły, lecz także z uwagi na emocjonująco stworzone postacie literackie. W pierwszej kolejności chodzi o postać głównej bohaterki Ridley Jones, która skonstruowana została kompletnie z całym wachlarzem stanów emocjonalnych oraz uwikłań w decyzje i działania, przewracających jej życie na opak. Konstrukcja tej postaci zarysowana została ciekawie, w sposób przekonujący i nader dynamiczny, ulegający zmianom wraz ze zdarzeniami przedstawianej historii. Nie będzie przesadą, gdy napiszę, że bohaterka zaczyna nas fascynować. Nie w znaczeniu podziwu czy oczarowania, lecz zaintrygowania i zaciekawienia. To, co staje się jej udziałem w znaczeniu emocjonalnym i psychologicznym, powoduje, że stawiamy sobie pytanie – ile człowiek może znieść, na ile może unieść ciężar kłamstwa i ból prawdy. W wielu miejscach powieści autorka jeszcze atrakcyjniej niż główną bohaterkę kreuje drugą pierwszoplanową postać męską, sąsiada Ridley, Jake’a. On sam w sobie jest bohaterem nieprzeciętnie skomponowanym ze swoją pustką przeszłości, ale i pełnym zaangażowaniem, które przeraża i zaskakuje, a nawet „wkręca” czytelnika, próbującego samodzielnie rozwikłać zagadkę głównej fabuły. Nieprzeciętny, bardzo w sposób zajmujący poprowadzony jest także zespół interakcji i emocji zawiązanych pomiędzy tymi dwoma głównymi postaciami powieści.
„Piękne kłamstwa” są książką, która podobać się może wielu czytelnikom. Nie licząc tych pierwszych kilkudziesięciu stron, powieść Lisy Unger jest solidną dawką literacko sprawnie napisanego thrillera psychologicznego, który potrafi zaciekawić i wciągnąć w kreowany świat. Zastanawiam się tylko czy tak umiejętnie zaangażowane rzemiosło pisarskie z atrakcyjnie zrealizowaną fabułą stanowić może pożywkę dla więcej niż jednego tytułu. Mam nieodparte wrażenie, że o ile omawiana powieść nie stanowi stratę czytelniczego czasu, to kolejny zapowiadany tytuł „Cząstka prawdy” to duże wyzwanie nie dla przyszłych czytelników, lecz samej autorki.
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB oraz książka czytana w ramach Kryminalnego Wyzwania


10/10/2013 @ 19:32
Mam tę książkę w domu, ale nie miałam jeszcze czasu i ochoty by ją przeczytać. Mama kiedyś kupiła ją w „Świecie Książki” w promocyjnej cenie.
P.S. Recenzja dodana do wyzwania.