Nowa zbrodnia, nowe życie. Katarzyna Puzyńska wraca z serią, która zaskoczy fanów Lipowa
Czym się inspirowałaś przy pomyśle nowej serii powieściowej i pierwszego tytułu „Nic takiego”?
W pewnym momencie poczułam, że muszę odejść od kryminału. W serii Lipowo przemyciłam bardzo dużo wydarzeń z własnego życia i chyba dlatego ta saga zaczęła być dla mnie bardzo trudna emocjonalnie. Dla Czytelniczek i Czytelników wszystko było fikcją, dla mnie nie do końca. Dlatego czułam, że muszę pójść w inną stronę. Wybrałam się więc trochę w stronę fantastyki – dla odpoczynku.

Ta przerwa bardzo wiele mi dała. Odpoczęłam od ciężaru, który niosła poprzednia seria. Odnalazłam na nowo radość z tworzenia kryminału. Chciałam zacząć od klasyki gatunku – nawiązania do Agathy Christie, u której zbrodnia często rozgrywa się w gronie rodziny. Tak też zaczyna się “Nic takiego”. Ginie pewien bogaty mężczyzna. Miał tego dnia obchodzić urodziny i zabrali się w jego domu wszyscy bliscy. Prawdopodobnie to właśnie wśród nich czai się morderca. To jest też trochę nawiązanie do pierwszej części sagi o Lipowie – “Motylka”. Tam również pojawiła się pewna bogata rodzina.
To nie jedyne nawiązanie do Lipowa. Ta miejscowość pojawi się w książce – i to nie tylko jako sugestia. Bohaterowie w pewnym momencie przyjeżdżają do Lipowa. Dlaczego? Tego zdradzić nie mogę, żeby nie psuć przyjemności z lektury. Powiem tylko, że planuję więcej “interakcji” pomiędzy tymi dwiema seriami w kolejnych częściach!
Cieszę się, że moje książki są rozrywką, ale rozrywką ważną dla wielu osób. Dostaję czasem wzruszające wiadomości – na przykład, że powieść była dla kogoś odskocznią w trudnym czasie. Wtedy mam poczucie, że moja praca ma sens. Wiem, że dla wielu moich Czytelniczek i Czytelników Lipowo było bardzo istotne – dlatego też bardzo chciałam, żeby te Osoby również uśmiechnęły się, kiedy zajrzą do nowej serii.
Jesteś Autorką już ponad 20 książek, a interesuje Cię nie tylko świat fikcji. Jako były policjant nie mogę nie wspomnieć o znakomitej serii „Policjanci”. Mając taki dorobek literacki, spore doświadczenie pisarskie, tysiące „przepracowanych” rozmów i opowieści dotykających serca realiów służby policyjnej i prokuratorskiej, czy potrzebujesz jeszcze konkretnej, jednostkowej inspiracji realnym wydarzeniem lub całą sprawą? Czy też jest tak już, że praca nad kolejnymi powieściami to wypadkowa wyobraźni, wizji, doświadczenia, rozmów i tej może niekiedy „realistycznej iskry”?
Inspiracji szukam właściwie wszędzie. Oczywiście w opowieściach Policjantów, dokumentacji, piśmiennictwie naukowym, popularnonaukowym, czy nawet w mediach. Ale także po prostu w życiu, kiedy ktoś opowiada mi o czymś, co ją czy jego spotkało. Cały czas muszę mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Nigdy nie wiadomo, co może rozniecić iskrę. Bo zawsze takiej iskry potrzebuję. Czegoś, co sprawi, że chcę pracować nad rozwinięciem pomysłu, czegoś, co mnie zafascynuje.
Bardzo mi miło, że wspominasz o serii Policjanci. Jest dla mnie bardzo ważna. Zachęcam do lektury, jeśli ktoś jeszcze nie czytał. Jestem niesłychanie wdzięczna Policjantom i Policjantkom, którzy mi zaufali i chcieli podzielić się swoimi doświadczeniami. Bo właśnie te doświadczenia są dla mnie bardzo ważne. Emocje, kiedy wchodzi się na interwencje, albo czeka na powrót ze służby ukochanej osoby. I to też próbuję przekazać w moich kryminałach. Na moment niejako staję się policjantką, czy policjantem. Próbuję opisać to, co znam z opowieści moich przyjaciół i znajomych.
Seria Policjanci jest też wsparciem dla Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Trzeba pamiętać, że mundurowi tak naprawdę codziennie ryzykują. Nawet zwyczajne zdawałoby się interwencje, mogą okazać się niebezpieczne. Często niestety giną młodzi funkcjonariusze, ci z pierwszej linii. Dlatego praca Fundacji jest taka ważna.
Dlaczego Zalesie, blisko Piaseczna? Pytanie nie przypadkowe, albowiem z punktu widzenia historii kryminalnych miasto jest statystycznie i socjologicznie przestrzenią bliższą zbrodni. No i łatwiejsze, gdy bohaterami prowadzącymi śledztwo są prokurator i policjantki, bo przecież w małej miejscowości czy wiosce nie będzie szans na funkcjonariuszy przygotowanych do takich spraw. Znamy Twoje umiłowanie do przyrody i przestrzeni natury, czyżbyś nie znosiła „ciężaru ” wielkomiejskości w szerokim tego słowa rozumieniu?
W moich książkach miejsce akcji jest również bohaterem powieści. Pozwala stworzyć konkretną, niepowtarzalną atmosferę. W przypadku Piaseczna i Zalesia to klimat nieco inny niż w Lipowie, ale i tu jest przyroda. Z jednej strony można znaleść się w dwadzieścia kilka minut w centrum Warszawy, z drugiej w chojnowskich lasach można zapomnieć, że jest się tak blisko stolicy.
Jak zauważyłeś, tu jest też znacznie bliżej do Komendy Stołecznej czy Głównej, a więc pojawiają się też policjanci, którzy mają większe doświadczenie przy prowadzeniu spraw związanych na przykład z morderstwami. Choć oczywiście w książkach obowiązuje nas licentia poetica i nawet w malutkim Lipowie policjanci sami zajmowali się zbrodniami największego kalibru.
Nawiasem mówiąc ja bardzo lubię Warszawę. To też jest moje miasto. W tym kontekście to Piaseczno i Zalesie są trochę, jak ja – jednocześnie przyroda, jednocześnie bliskość miasta. Tak samo ja mam niejako dwa domy – w Lipowie (w wielkim lesie), ale też i w wielkim mieście. Mam ten przywilej, że mogę czerpać inspirację z obu tych miejsc. I wysyłać bohaterów tam, gdzie akurat intryga nas poniesie.
Kto z głównych bohaterów prowadzących w „Nic takiego” śledztwo jest Ci najbliższy i dlaczego? Ja osobiście mam nieodparte wrażenie, że każdy z nich: prokurator Grzegorz Hala, podkomisarz Michalina Murawska i podkomisarz Kaja Dalke ma coś z Katarzyny Puzyńskiej. I wcale nie chodzi o statystyczne podobieństwo cech charakteru. Sądzę, że za tym kryje się przemyślany chwyt i element swoistej zabawy pisarskiej. Mylę się?
Tak, jak wspomniałam na początku, w serii Lipowo dałam bardzo dużo od siebie. Dlatego tu starałam się zachować większy dystans, żeby tego wszystkiego tak nie przeżywać. Jednak jak zwykle pożyczyłam bohaterom różne swoje cechy. To prawda.

Polubiłam całą trójkę. Każde z innych względów. Co najważniejsze myślę, że jeszcze niejednym zaskoczą! Już w tej części pojawia się trochę tajemnic z nimi związanych! Każda z tych postaci ma też swoje problemy – mam nadzieję, że odbiorcy książki zostaną również z pewnymi przemyśleniami po lekturze.
Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła podyskutować z moimi Czytelniczkami i Czytelnikami na temat postaci. Ale to dopiero za jakiś czas!
Gdzie jesteś w stanie wysłać bohaterów nowej serii wydawniczej, a gdzie na pewno nigdy nie trafią? Podobnie ciekawi mnie Twoja osobista mapa miejsc do osobistego poznania. Jest taka czy bardziej jednak nie planujesz w tej sferze życia, zakładając, że samo przyniesie zmiany i potrzeby, naprzeciw których zawsze jesteś w stanie wyjść?
Jeśli chodzi o wysyłanie bohaterów w świat, nie stawiam sobie granic. W „Eksponacie” Klementyna Kopp wybrała się właściwie na drugi koniec globu – dosłownie. Kto wie, gdzie los rzuci bohaterów nowej serii? Na razie jednak mają sporo do zrobienia w okolicach Zalesia!
Jeśli chodzi o moją własną listę – to mam takie miejsca, które chciałabym kiedyś odwiedzić. Bardzo ciągnie mnie do Skandynawii, choć nienawidzę zimna. Uwielbiam jednak twórców z tamtych stron – zarówno jeśli chodzi o literaturę, jak i muzykę. Chciałabym też odwiedzić Stany Zjednoczone – śladami powieści Stephena Kinga! Chciałabym również dokładniej zwiedzić ukochaną przez moja Mamę Francję. No i oczywiście wrócić do mojej ukochanej Hiszpanii.
Ciągle jednak jest za mało czasu. Właściwie cały czas pracuję! Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam na wakacjach. Od kiedy piszę książki chyba nigdy.
Co Twoim zdaniem decyduje o sukcesie czytelniczym książki? W świecie pisarskim masz spore doświadczenie, co więc stanowi element kluczowy popularności książki? I czy, uprzedzając Twoją odpowiedź, jest jeszcze w XXI wieku pędu technologicznego i dwutorowego życia w przestrzeni realnej i internetowej na udane „życie” książki bez całej tej machiny promocji, mediów, całej otoczki wokół tytułu, bohaterów, miejsc itp.?
Nie mam pojęcia! Nigdy nie analizuję, tylko po prostu piszę. W moim przypadku musi działać serce. Muszę czuć tę iskrę, o której mówiłam wcześniej. Są pisarze, którzy doskonale analizuję rynek i umieją się bardzo mądrze na ten temat wypowiedzieć. Dla mnie zawsze po prostu chodzi o opowieść. Nie umiem powiedzieć, co jest popularne i dlaczego. W tym kontekście jestem trochę niedzisiejsza. I zazdroszczę kolegom i koleżankom, którzy umieją o tym ładnie mówić! Wtedy mogłabym lepiej odpowiedzieć na to pytanie (śmiech).
Jeśli chodzi o drugą część Twojego pytania, to machina promocyjna zawsze była konieczna. Teraz, i kiedyś. Tylko po prostu była inna. Teraz są inne sposoby docierania do Czytelniczek i Czytelników niż choćby dwadzieścia lat temu. Nie mówiąc już czasach wcześniejszych. Nie demonizowałabym więc świata technologii. Kiedyś trzeba było robić reklamę w prasie, teraz w Internecie. I tyle. Jednak bez reklamy, czy promocji (jakakolwiek by ona nie była w danej epoce) – ludzie po prostu nie będą mieli, jak dowiedzieć się o książce. Bez tego powieść docierałaby tylko do wąskiego grona Osób.
Kiedy odczuwasz największą satysfakcję z napisanej książki? Domyślam się, że wiele momentów w życiu Twojej każdej książki może być dla Ciebie wyjątkowych, jak moment jej ukończenia, czy też publikacji pojawienia się na półkach księgarskich, czy bardziej jednak w chwilach padających od czytelników pytań na spotkaniach autorskich, czy też może w chwili zmęczenia, gdy składasz setny autograf na stronie tytułowej, a w tle kolejka czytelników?
Najszczęśliwsza jestem, kiedy moje książki podobają się moim Czytelniczkom i Czytelnikom. Przecież to dla nich piszę i bez Nich mnie nie ma! Jestem niesamowicie wdzięczna za dobrą energię, którą mi dają, za to, że kontaktują się ze mną przez profile w mediach społecznościowych, przychodzą na spotkania, piszą maile. Coś niesamowitego, że chcą poświęcić swój czas, żeby powiedzieć mi o swoich przemyśleniach związanych z książką, albo po prostu wymieniać zdania na jakieś tematy. Dziękuję!
Jak widzisz siebie za 20 lat? Czy możliwe jest, że będziesz wtedy świętować publikację swojej pięćdziesiątej powieści? Jak sądzisz będziesz potrafiła się odnaleźć w świecie kto wie czy nie bardziej zautomatyzowanym, istniejącym pod „przewodnictwem” sztucznej inteligencji? A może sądzisz, że świat pójdzie w innym kierunku, jeśli w ogóle dotrwa?
Nie wybiegam w przyszłość tak daleko! Mam nadzieję, że będę mieć wokół siebie ukochane osoby i zwierzaki oraz, że będę mogła robić to, co kocham – czyli pisać książki i biegać!
Pozdrawiam serdecznie, Katarzyna „Baba z lasu” Puzyńska.
