Dziennikarskie śledztwo i mroczne tajemnice Poznania. Recenzja „Zaufaj mi, Anno”
.„Zaufaj mi, Anno” Joanny Opiat-Bojarskiej to kolejna powieść kryminalna poznańskiej autorki, która powoli staje się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarek tego gatunku literackiego. Pisząc niniejszą recenzję, mam jednak wielki kłopot. Lektura przywołanego tytułu miała bowiem miejsce dość dawno, jej ocenę nosiłem w swojej głowie dość długo, nie mogąc zwerbalizować jej z powodu licznych obowiązków i spraw, które odrywają skutecznie od klawiatury komputera. Nie odrywają jednak od kolejnych przygód czytelniczych, co niekoniecznie musi wpływać pozytywnie na samą późniejszą recenzję. A w przypadku tej autorki ma to istotne znaczenie, gdyż lekturę „Zaufaj mi, Anno” realizowałem jeszcze przed publikacją kolejnej powieścią poznanianki, wydawanej w innej serii wydawniczej, a zatytułowanej „Koneser”. Do recenzji siadam jednak po lekturze obu tytułów, starając się usilnie ich nie porównywać i oceniać we wzajemnych relacjach.
Przywoływana książka to dalsze losy Anny Rogozińskiej, ambitnej dziennikarki TV poznańskiej, której ambicje i możliwości sięgają stanowczo wyżej, wprost do stolicy i znajdującej się tam centrali ogólnopolskiej sieci telewizyjnej. Nim jednak, dzięki swoim, znanym nam z poprzedniego tytułu, osiągnięciom trafi do Warszawy (jeśli w ogóle znajdzie tam pracę) będzie motorem napędowym nowej kryminalnej sprawy. Pisarce zawiązanie intrygi przychodzi bardzo sprawnie i lekko. Oto główna bohaterka przeprowadza wywiad z ważnym politykiem, którego postać wyrasta poza lokalne podwórko. Najważniejszym medialnie tematem rozmowy jest tragiczna śmierć jego syna, niekoniecznie wyglądająca na przypadkowe wydarzenie. Ojciec, którego syn wypadł przez balkon podczas nocy sylwestrowej, nie wierzy bowiem ani w nieszczęśliwy wypadek, choć wyraża także niezgodę jakoby źródłem tego dramatu miał być alkohol czy też narkotyki. Wątpliwości ojcowskie i same nie do końca jasne okoliczności śmierci tego młodego człowieka wystarczą w zupełności, by uruchomić dziennikarskie zainteresowanie Rogozińskiej. Jak łatwo się domyśleć, oficjalny zakaz szefostwa stacji telewizyjnej zajmowania się tą sprawą publicznie tylko jeszcze bardziej rozbudza zawodową i osobistą ciekawość poznańskiej dziennikarki. I tak powoli zostajemy obserwatorami nowego, niekoniecznie policyjnego śledztwa, które zresztą wraz z kolejną zagadkową śmiercią innego uczestnika sylwestrowej zabawy nabiera tempa i emocjonalnych barw. To silna i ciekawa cecha głównej bohaterki, która wraz z udanie zawiązaną intrygą pomyślnie wciąga każdego czytelnika w świat powieściowej historii. Opiat-Bojarska posiada umiejętność konstruowania fabuł o charakterze kryminalnym wyjątkowo realistycznych i lekkich zarazem, bez zbędnych elementów niepotrzebnie przeładowujących prezentowaną opowieść. Jeśli jednak sądzicie, że zagadka kryminalna, która staje się naszym udziałem w powieści „Zaufaj mi, Anno”, też jest lekka i prosta, to z pewnością zostaniecie zaskoczeni.
Większość puzzli w tej układance nie daje się tak od razu odnaleźć i właściwie dopasować. Pod tym względem książka poznańskiej autorki sprawdza się dobrze, choć moim zdaniem efekt całości psują dwie kwestie. Pierwsza, ważniejsza, dotyczy finalnej części książki. Zbyt szybko bowiem, przynajmniej ja tak to przeżyłem, odgadujemy faktycznego sprawcę zabójstw, a dodatkowo dzieje się to w dość nieprzekonujących okolicznościach. Nie chcę zdradzać finalnych scen powieści, które naładowane są sporą dawką emocji i napięcia, chwilowo zamieniając klasyczny kryminał w coś mocniejszego i jeszcze bardziej dynamicznego, lecz ich swoista „filmowość” nie mieści się w ramach odbicia zwierciadła rzeczywistości. Odnoszę wrażenie, że napięcie tych scen nie jest prawdziwe, bo niestety przewidywalne. Podobnie mało przekonującym motywem powieściowym, co zresztą sygnalizowałem już przy okazji recenzji poprzedniego tytułu z serii, jest postać Bezdennego Kapelusznika. Tym razem pojawia się on rzadziej. Choć stanowi jednocześnie ciekawe nawiązanie do klasyki literatury popularnej, to jednak z perspektywy całej fabuły powieściowej nie jestem pewien czy stanowi dla niej element niezbędny i podnoszący artystyczną wartość książki. Mam wrażenie, że wątek ten to pewna pozostałość z wczesnego zauroczenia literaturą obyczajową o lżejszym charakterze, rzekłbym nawet, posiadającym twarz kobiety, co niekoniecznie musi przysparzać powieści atrakcyjności właściwej dla gatunku.
Niezależnie jednak od powyższych uwag, mających przecież charakter osobistych wrażeń, z którymi niekoniecznie muszą zgadzać się inni czytelnicy, recenzowana książka potwierdza duży talent autorki. W pierwszej kolejności dostrzec trzeba umiejętność układania zgrabnej intrygi, która – nie licząc finalnego „przekombinowania” – uderza swoim realizmem, zaskakuje bogactwem tropów śledczych, przez co książkowa sprawa nie jest banalna. Przede wszystkim zaproponowane przez pisarkę śledztwo jest wciągające i nie daje oczywistych odpowiedzi na szereg pojawiających się pytań. Posiada uporządkowany układ, w który co pewien czas wprowadzane są nowe informacje, motywy i postacie. Czytelnika cieszyć będzie zwłaszcza pewna gra i układ zawiązany pomiędzy główną bohaterką a prokuratorem Wiktorem Braunem. W tym wątku autorka zaskoczyła całkowicie. Mam na myśli dość śmiałe i powiedzmy „nowoczesne” formy zdobywania informacji, które pokazują, że Anna Rogozińska posiada pazurki i nie jest głupią gąską z TV. Zresztą wątki interpersonalne są wyraźnie zauważalną wartością powieści. Stanowią one smakowity kąsek czytelniczy, jak choćby nie prosty związek głównej bohaterki z Łukaszem Zawodnym czy chwilami silne negatywnymi emocjami jej relacje z Magdaleną Krajewską z poznańskiego Zakładu Medycyny Sądowej.
„Zaufaj mi, Anno” jest także kolejną książką, w której autorka realizuje literacko sprawnie poprowadzony motyw troski natury społecznej. Tym razem obraca się ona głównie wokół tematu zagrożenia jakie niosą ze sobą dopalacze. Nie czyni tego nachalnie i z zadęciem pedagogicznym. Ukazuje raczej wiele mrocznych stron przywoływanego problemu, wiążąc go z zagadnieniami o charakterze kryminalnym, ale i psychologiczno-emocjonalnym. Dzięki temu Joanna Opiat-Bojarska jest pisarką, która w sposób wyważony potrafi połączyć atrakcyjność gatunkową kryminału z własną wrażliwością i emocjonalnością, co pozwala rościć czytelniczą nadzieję na jej kolejne jeszcze ciekawsze tytuły.

