„Opactwo” Chris Culver – kryminał z muzułmańskim detektywem. Bestseller Amazonu w polskim wydaniu

Odmawiający lektury kryminałów często jako główny argument przeciw temu typowi literatury przywołują stwierdzenie, że każda książka kryminalna jest taka sama, schematyczna, według zasady: morderstwo, śledztwo, rozwiązanie sprawy – ujęcie sprawcy. Choć jest to uproszczone podejście, to niewątpliwie taki klasyczny układ fabuły stoi u podwalin powieści kryminalnej. Cała historia i rozwój tego gatunku literackiego to nic innego jak próba poszerzenia i przełamania przywołanego schematu. I tak jest do dzisiaj, choć bogactwo wybitnych tytułów literatury kryminalnej może ukrywać się nie tylko w świetnej fabule, ale także w postaciach, motywach ich działania, sposobach popełniania zbrodni czy stosowanych metodach śledczych Niebanalne podejście do tematu może dotyczyć także miejsca akcji, jej tła społecznego, obyczajowego, politycznego czy też sposobu narracji i zastosowanego języka. Najlepszy kryminał to z pewnością wyjątkowa synteza wymienionych wyżej elementów. 
Do zakreślonego ideału próbuje zbliżyć się „Opactwo” Chrisa Culvera. Już historia samej książki jest znamienna. W pierwotnej wersji anglojęzycznej ukazała się ona najpierw w formie elektronicznej. Po drugiej stronie oceanu szybko osiągnęła status bestsellera, a na samym Amazonie sprzedana została w ponad pięciuset tysięcznym nakładzie. I nie jest to przypadek, albowiem powieść Culvera napisana jest przystępnym, dynamicznym językiem, cechuje się ciekawą intrygą, a nader wszystko przedstawia niecodziennego bohatera. Jest nim Ash Rashid, muzułmanin, policjant pełniący służbę w biurze prokuratorskim, ale z bagażem doświadczeń byłego detektywa wydziału zabójstw. Wybór takiej postaci niekoniecznie musi stanowić efekt poprawności politycznej, lecz może świadczyć o dużej świadomości pisarskiej, mającej swoje źródło w realnym świecie. Muzułmanin – policjant – dawny śledczy – Stany Zjednoczone Ameryki. Już na samym wejściu mieszanka wybuchowa? Tak, ale Culver uderza jeszcze mocniej. Swojego głównego bohatera buduje w oparciu o przeciwieństwa. Muzułmanin, który systematyczniej i częściej, na granicy alkoholizmu, macza usta w szklance whisky niż otwiera usta do codziennej modlitwy. Policjant, liczący w biurze prokuratora dni do spokojnej emerytury, ryzykujący wszystkie osiągnięcia zawodowe dla prawdy o śmierci swojej siostrzenicy. To dwa najbardziej wyraźne przykłady. Dzięki takiej konstrukcji Ash Rashid to bohater niezwykle ciekawy, równocześnie egzotyczny, zwłaszcza dla polskiego czytelnika. Jest również niepokorny, nieprzewidywalny, a taka postać nie daje się zanudzić czytelnikom.
O ile główny bohater – śledczy od samego początku powieści jest ciekawy i intrygujący, to nie do końca można powiedzieć tego samego o intrydze. Na początku jest niewyjaśnione zabójstwo, dość szybko kolejne, a następnie intryga ociera się o jeśli nie o tragifarsę, to o naciągany pomysł. Mam na myśli motyw fascynacji wampirami, utożsamianie się z nimi, aż po przyjmowanie produktów krwiopochodnych. To jednak na szczęście tylko przystanek w fabule kryminalnej, która dalej rozwija się w tempie błyskawicznym, niosąc ze sobą także wątki czysto sensacyjne. Nie zdradzając szczegółów przyszłym czytelnikom, powiem, że z zakończeniem książki jest już wyłącznie po amerykańsku. Z jednej strony walka o ochronę pojedynczego członka rodziny, a z drugiej strony gra toczy się o losy, jeśli nie świata, to co najmniej o życie milionów, a nawet miliardów istnień ludzkich. Jednocześnie nie można autorowi zarzucić braku realizmu, zwłaszcza, że XX i XXI wiek był i jest czasem niejednego zbrodniczego pomysłu. 
Wszystko to w „Opactwie” literacko przedstawione jest lekko i intrygująco jednocześnie. Mnie osobiście w książce Culvera, powtórzę, „wciągnęła” przede wszystkim postać głównego bohatera. I nie chodzi tylko o egzotykę. Bardziej interesujące są jego wewnętrzne zmagania, pomiędzy religijnym nakazem, a osobistym kodeksem, opartym nadal na wartościach, ale dostosowywanym do realiów codzienności. „Opactwo” to także powieść o szaleństwie i zagubieniu motywów działania, zarówno tych, którzy popełniają przestępstwa, jak i tych, walczących ze złem i stojących po stronie prawa. Również w tym zakresie dostrzec można w książce Culvera uniwersalność opowiedzianej historii. To jest właśnie wartość literatury kryminalnej, niekoniecznie wielkiej, jak w omawianym przypadku, ale wciągającej i nieobojętnej dla czytelnika.