„Więcej krwi” – Nesbø w rytmie poetyckiej przemiany
Właśnie trafia do nas nowa powieść Jo Nesbo. Jak zawsze wyczekiwana. Zawiodą się ci, którzy liczyli na kolejną historię z Harrym Hole. Ucieszą się zaś z pewnością ci, którym spodobał się poprzedni tytuł nowego cyklu, „Krew na śniegu”. Tamta powieść byłą sporym zaskoczeniem. Wraz z kolejną zatytułowaną „Więcej krwi” pokazuje nową twarz pisarza. Od razu dodam, że choć to nowa twarz, to jednak nie stanowi niespodzianki niczym praca spod ręki chirurga plastycznego. Używam tego sformułowania zupełnie świadomie i celowo. Słyszałem od wielu czytelników nowej serii, że pisarz tak diametralnie zmienił formę narracji, sposób kreowania rzeczywistości powieściowej i metodę rysowania bohaterów, że zawiódł niejedne oczekiwania i zszedł z pierwszej linii kryminalnego frontu. Nic bardziej mylnego.
Nowy Nesbo jest jednak nadal tym samym Nesbo, którym był wcześniej, od pierwszych tomów z Harrym Hole. Tym samym, a jednak innym – zmienionym wraz z dojrzałością literacką opartą na coraz większym doświadczeniu pisarskim i – nazwę to po swojemu – męskim dojrzewaniem. „Więcej krwi”, podobnie jak poprzednia książka „Krew na śniegu”, uderza wyjątkową spójnością poetyckości świata przedstawionego, zrealizowanej za pomocą przemyślanego i artystycznie dopracowanego słowa o charakterze jak najbardziej poetyckim, niezwykle autentycznej narracji pierwszoosobowej oraz ostrego i bezkompromisowego spojrzenia na postacie. Dodatkowo, klasyczna intryga po raz kolejny mniej interesuje pisarza od konsekwencji zbrodni, za którą odpowiednią osobistą cenę ponosi przestępca. Stąd zreszta ponowny wybór narracji pierwszoosobowej, która – jak żadna inna – pozwala umieścić powieściową aktywność wprost u źródła emocji i emocji kogoś, kto zło dotknął, dotyka i zmuszony jest dotykać ciągle, bez możliwości uwolnienia się od niego. Dodajmy, zło w bezpośredniej i bezdyskusyjnej postaci. Główny bohater powieści, którego historię poznajemy dzięki jego własnej opowieści, Jon Hansen zdradził Rybaka. To znany nam z poprzedniego tytułu gangster, bezkompromisowy i jednocześnie charyzmatyczny szef grupy narkotykowej przestępczej, dla którego nie ma kompromisów. Nie uznaje on jakichkolwiek słabości. Hansen zaś słabostką zaskakuje. Nie stara się jej zwalczyć, lecz oszustwem próbuje rozwiązać pojawiający się problem. Nie zdradzę oczywiście jaka to słabostka, ważne jest jednak to, że decyduje ona o jego dalszym losie. Jej konsekwencją jest ucieczka głównego bohatera z Oslo na daleką północ Norwegii.
Tym razem miejsce powieściowej akcji odgrywa podwójnie metaforyczną rolę. Z jednej strony tak dalekie położenie, nawet jak na norweską krainę, jest odzwierciedleniem momentu życiowego, w jakim znalazł się główny bohater powieści. Ucieczka, lęk przed zemstą i śmiercią, samotność oraz beznadzieja własnego przegranego życia. To nie są następstwa wyłącznie związane z niedotrzymaniem słowa i nie wykonaniem zadania dla Rybaka. To bardziej złożona sytuacja. Hansen stracił dosłownie wszystko – honor, bliskich i jedyną szansę na prawdziwe własne uczucie. To żadna nowość u Nesbo. Harry Hole nieustannie był blisko takich podobnych granicznych stanów. Wcześniej jednak obserwowaliśmy to z perspektywy klasycznego narratora i motywy te stanowiły wyłącznie dopełnienie kryminalnych intryg. „Więcej krwi” na plan pierwszy wysuwa jednak zupełnie inne zagadnienia. Stąd ponownie narracja bezpośrednia. Tylko ona może przynieść wyjątkową dawkę autentyczności. Autora „Policji” fascynuje właśnie psychologiczna i emocjonalna strona przestępcy widziana z wewnętrznej perspektywy jego samego. W tym przypadku opowiadana historia brzmi prawdziwie i uderza emocjonalnością. Fascynuje jeszcze z innego powodu. Nesbo wykorzystuje klimat Finnmarku, małej, zapomnianej krainy Norwegii z lapońską kulturą przesiąkniętą autonomiczną myślą religijną. Jej reprezentantami są – jak zapowiada wydawca – zagadkowa kobieta, Lea i jej dziesięcioletni synek, Knut. Spotkanie Hansona z tą dwójką w pewien sposób zadecyduje o dalszych jego losach, mierząc na nowo wartości etyczne i egzystencjalne. Muszę przyznać, że połączenie relacji interpersonalnych z surowością religijnych zasad oraz rodzącą obłędną samotność przyrodę miejsca w perspektywie szukających zemsty wysłanników z Oslo stanowi mocną mieszankę.
W wymienionych składnikach świata przedstawionego ukrywa się napięcie fabularne recenzowanej powieści. Losy samego Hansona i grożące mu niebezpieczeństwo to tylko drugi, mniej znaczący nurt akcji fabularnej. Ten główny, realizowany na tyle powolnie na ile pozwala spowolniony upływ czasu, rozgrywa się pomiędzy głównym bohaterem a nowo poznanymi osobami. Jedyne spowolnienie fabularnej opowieści pojawia się w nielicznych fragmentach o laestedianizmie. Nie rażą one sztucznością i nie stanowią zbędnego balastu książkowego. A swoją egzotyką ubarwiają surowy pejzaż kulturowy północnej Norwegii. Jo Nesbo powieścią „Więcej krwi” udowadnia, że jest mistrzem krótkiej formy pisarskiej. Nie jest to bowiem książka obszerna. Skonstruowana została niczym rozbudowane opowiadanie. Czyta się ją dzięki temu bardzo zgrabnie, a zafascynowanie literackie emocjonalnością i psychiką pogubionego przestępcy zostały namalowane po mistrzowsku. Autor innego tytułu „Syn” ponownie udowadnia, że niezależnie od zawartości fabularnej i ożywionych literacko postaci, potrafi idealnie dobrać barwę i moc poetyki słowa do fabularnego pomysłu i własnych zainteresowań ludzką emocjonalnością rozpisaną pomiędzy dobrem i złem.
„Więcej krwi” reprezentuje nowy cykl powieściowy – jak widać – z własnym ugruntowanym już spojrzeniem autorskim, pokazującym pozornie inną twarz Nesbo, za którą ukrywa się ciągle ten sam wybitny pisarz, lecz o coraz większej wrażliwości humanistycznej, dojrzałości psychologicznej i doskonałości artystycznej. Harry Hole zostaje zastąpiony nie mniej interesującym bohaterem, ze spojrzeniem rzadziej w literaturze kryminalnej wykorzystywanej od strony tego „gorszego” uczestnika „teatru” zbrodni.
Przeczytane dzięki Wydawnictwu Dolnośląskie
