Gdzie emocje są bronią: psychologiczna pułapka „Niemowy”
..Nawet nie będę tego ukrywał. Na kolejną powieść szwedzkiego duetu czekałem z niecierpliwością. Michael Hjorth i Hans Rosenfeldt uraczyli nas kolejną, czwartą już historią, cyklu kryminalnego z Sebastianem Bergmanem, policyjnym psychologiem i i specjalistą od seryjnych zabójstw. I jeszcze raz jest ciekawie, powiedzmy więcej, jest świetnie! „Niemowa”, bo pod takim tytułem kryje się powieśc, znów jest udanym połączeniem thrillerem, łączącym doskonale kryminalną intrygę z psychologicznym napięciem.
Przyznać muszę, że gdyby autorzy „Ciemnych sekretów” wydali książkę z Bergmanem nie będącą kryminałem, to i tak byłbym zachwycony lekturą. Największą siła ich narracyjnej opowieści są bowiem stworzeni przez nich bohaterowie z własnymi historiami, w których emocje, stany napięciowe i ich wzajemne relacje uczuciowe stanowią o atrakcyjności lektury. Psychologiczne uwikłanie, rozciągające się od pierwszej powieści cyklu, znajduje tutaj swoją kontynuację. Poprowadzona ona została wręcz po mistrzowsku. Pewne wątki, otwarte wcześniej, „Niemowa” rozwija i dopowiada, wyjaśniając wiele ich aspektów. Częściej jednak gmatwa i komplikuje interpersonalnie, dodatkowo otwierając nowe wątki i stawiając kolejne znaki niewiadomej. „Niemowa” to książka, której głównym bohaterem jest ludzka psychika. Nieodgadniona i nieprzewidywalna, mająca wpływ na decyzje, rodząca lub niszcząca uczucia, a wreszcie budująca lub burząca więzy społeczne. Te najbliższe człowiekowi, te najbardziej osobiste, decydujące o barwach i smaku naszego życia. Już przy okazji recenzowania poprzedniego tytułu powieściowego, „Grób w górach”, wyraźnie podkreślałem wyjątkowość świata postaci literackich, wykreowanych przez wspomnianych Szwedów. Ich stali bohaterowie książkowi posiadają bowiem wadę natury emocjonalno-psychologicznej, uniemożliwiającej normalne istnienie w świecie więzi międzyludzkich. Chorobliwe, porozrywane i ponownie plątane trudnymi węzłami, relacje tak samo są zatrute złem i niedoskonałością w świecie rodzinnych związków, jak i tych – pozornie lżejszych i łatwiejszych do okiełznania – zawodowych i czysto koleżeńskich. Hjort i Rosenfeldt nieustannie udowadniają, że czystych uczuć i szczerych, bezinteresownych relacji emocjonalnych pomiędzy różnie bliskimi sobie ludźmi po prostu nie ma. Są tylko dążenia i pragnienia budowania czegoś trwałego i prawdziwego w sferze emocji, a czego nie jest w stanie udźwignąć psyche człowieka. Tych, którzy znają już Sebastiana Bergmana oraz ekipę śledczą dowodzoną przez Torkela Hoglunda, nie zdziwią się skomplikowanymi relacjami, w jakich zamknięci zostali przez autorów. Nie tylko, że ciągle jest źle, ale nawet trzeba wyraźnie, nie zdradzając szczegółów, jest gorzej, a nawet stanowczo źle. Torkel i Ursula, poprzednie wydarzenia powinny ich zbliżyć, dać szansę na otwarcie nowego i czystego uczucia, a jednak dzieje się inaczej. Sebastian i Vanja, pomimo złych początków ukrytej więzi ojca i córki, pojawiają się sygnały czegoś, co nie jest sztuczne i fałszywie pojmowane. A jak sami czytelnicy zobaczą, ta karta ma wiele jeszcze stron do zapisania, i to stanowczo w różnych, niekoniecznie jasnych barwach. Nawet pozornie idealny związek uczuciowy, zmierzający do małżeństwa, Billy’ego i jego dziewczyny My, traci na intensywności i staje pod znakiem zapytania z wielu wyczuwalnych i widocznych podczas lektury sygnałów. To tylko wycinek chaosu, będącego udziałem członków tej grupy. Nie mniej skomplikowane i niezdrowe są ich wzajemne relacje natury zawodowo-koleżeńskiej. Jakby było tego mało, w tą sieć wadliwego układu społecznego wpisują się kolejni bohaterowie, pojawiający się wyłącznie w recenzowanym tytule. Mam na myśli Erika Flodina i jego żonę Pia, podwójnie uwikłanych w osobistym związku męża i żony oraz publicznym – policjanta i burmistrza. Jest wreszcie tytułowa postać, ocalałej z makabrycznego zdarzenia kryminalnego, dziewczynki Nicole Carlsten. Dziecko – niemy świadek wielokrotnej zbrodni, które zostaje właśnie szczęśliwie odnalezione przez głównego bohatera, Sebastiana. To nie przypadek, że ten wybawca ukrywającej się dziewczynki staje się dla niej jedynym, poza matką, choć z tą kontakt początkowo nie jest pełny, symbolem spokoju. Tak naprawdę Bergman nie jest wyłącznie symbolem. To przecież on tworzy realny wymiar przestrzeni emocjonalnej, w której brak jest lęku i zła, które uosabiał morderca. Policyjny psycholog otwiera się więc na kolejne uczucie, trudne do opisania, ale bardzo wyczuwalne, którego kręg dopełnia całkiem atrakcyjna, dla ciągle głodnego seksualnie mężczyzny, matka dziewczynki. Na ile jest to świadome, na ile profesjonalne biorąc pod uwagę śledztwo i przeszłość Bergmana, który przecież stracił w dramatycznych warunkach tsunami jedyną córeczkę, to już odkryją sami czytelnicy.
Nic tu w relacjach emocjonalno-psychologicznych nie jest proste i czyste. No może poza przebłyskami niezbrukanych fałszem chwil i uczuć. Czy na pewno? Koniecznie trzeba sprawdzić osobiście. Lektura recenzowanej powieści pod tym kątem jest naprawdę niepowtarzalną przygodą. Co ważne dla jakości czytelniczego odbioru, ten swoisty wyścig psyche i uczuć jest wyraźnie dramatyczny i niepokojąco nieobliczalny. Tak jak powinno być w thrillerze. Majstersztykiem pisarskim jest połączenie psychologicznego uwikłania i rasowej intrygi kryminalnej. „Niemowa” to przecież fabularna historia z krwawym i mocno zagadkowym początkiem przechodzącym w dramat pościgu bezwzględnego mordercy za mała dziewczynką. Wydawca książki zapowiada wyścig o to, kto pierwszy odnajdzie małego świadka. Zbrodniarz czy najlepsza w Szwecji grupa śledcza? Autorzy książki idą jednak dalej, tak jak powinno być w kryminalnej historii. Narracyjnie realizowana jest dwutorowa opowieść. Z jednej strony to czynności śledcze mające na celu identyfikację mordercy i jego ostateczne ujęcie. Z drugiej zaś strony obserwujemy próbę dotarcia do najgłębszych pokładów śladów pamięciowych zamkniętych w umyśle małego świadka. I jeszcze jedno zaskoczenie. Zostajemy obdarowani nawet scenami o charakterze sensacyjnym, co nie jest rzadkim wątkiem w powieściach duetu szwedzkiego: Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt.
„Niemowa” to czwarta powieść cyklu spod piór pisarskich mistrzów, która śmiało znajdzie uznanie wśród miłośników mocnej literatury. To książka wyjątkowo udanie zamykająca czytelników w świecie emocjonalnego napięcia i napięciowych emocji. Skandynawska literatura kryminalna jeszcze się nie poddała.

10/09/2015 @ 10:01
Zgadzam się, mam podobne odczucia. Ten duet pisze świetnie, prawdziwie, wiarygodnie.