Recenzja: Anne Holt „Ósme przykazanie”

Autor: Anne Holt
Tytuł: Ósme przykazanie
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka 
Wydawca:  Pruszyński i S-ka
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-496-9
Liczba stron: 512

 Recenzja Tygodnia wybrana przez wydawnictwo „Pruszyński i S-ka”

Anne Holt to przede wszystkim znakomita rzemieślniczka pióra, co udowadnia od kilku lat, publikując powieści w dwóch seriach kryminalnych z różnymi bohaterkami: policjantką Hanne Wilhelmsen i profilerką Inger Johanne Vik. Jej książki napisane są bowiem sprawnie, przejrzyście i ciekawie. Jej bohaterowie to postacie interesujące i dość bogate charakterologicznie, zaś fabuła zazwyczaj realizowana jest atrakcyjnie z niebanalnymi intrygami kryminalnymi. Podobnie ma się rzecz z ostatnio wydanym tytułem skandynawskiej autorki „Ósme przykazanie”. Jest to już piąta w cyklu powieść poświęcona wymienianej już policjantce i w pewnej mierze najbardziej udana. 
 
Książka rozpoczyna się dość mocnym akcentem podwójnej śmierci – jednej samobójczej, dziejącej się na naszych oczach w otchłaniach morza i drugiej już dokonanej, w sposób gwałtowny i odrażający wraz z dekapitacją. Wyraźne zawiązanie kryminalnego śledztwa, w którym zbrodnia w postaci tego zabójstwa tak naprawdę nie będzie najdrastyczniejszym elementem świata przedstawionego. Gdy spojrzy się na pisane przez autorkę książki, można wyraźnie zauważyć, że Holt wydaje się być czuła, niczym barometr, na stopień zezwięrzęcenia współczesnego społeczeństwa i odhumanizowania rzeczywistości. W jej powieściach, podobnie jak i w „Ósmych przykazaniu”, zbrodnia i dochodzenie do prawdy o tej zbrodni, to tylko swoisty pretekst do opowiedzenia czytelnikom o współczesnym świecie i kondycji człowieka. Autorka „Śmierci demona” kryminał traktuje, co wydaje się być charakterystyczne dla dużej grupy pisarzy skandynawskich tego gatunku, jako katalizator, w którym klasyczna, udanie realizowana zasada intrygi kryminalnej i jej rozwiązania, dziejąca się w konkretnym świecie i z udziałem wcale papierowych bohaterów, jest czymś więcej niż zagadką czytelniczą. Powieści Holt to pewien rodzaj sztuczki literackiej, w której kreatorem jest wrażliwość społeczna. Wydawca omawianej książki przywołuje zdanie innej, znakomitej autorki Val McDermid, „Anne Holt odkrywa przed nami najmroczniejsze oblicze Skandynawii”. I nie trudno, po lekturze „Ósmego przykazania”, nie zgodzić się z takim stwierdzeniem. Mrok Półwyspu Skandynawskiego nie rodzi się w pojedynczej zbrodni, nawet tej najbardziej odrażającej. To tętniąca dramatem i upadkiem wartości, podskórna sieć tkanki organizmu jakim jest państwo. To prawdziwa cena za medialnie sprzedawany od wielu lat dobrobyt społeczeństw Norwegii, Szwecji itd. Pisarka w swojej diagnozie jest cały czas konsekwentna. Rodzina to tylko pojęcie nieodpowiadające rzeczywistości, a nawet w swoim konkrecie opowiadanych historii ludzkich, to coraz częściej zaprzeczenie takich wartości jak miłość, opiekuńczość, troska. Podobnie ma się rzecz z ideami sprawiedliwości i obiektywizmu, których reprezentantami i obrońcami winni być prawnicy, politycy, a w przypadku tej ostatniej, dziennikarze. Jakby tego było mało autorka przywołuje jeszcze najmroczniejszą stronę ludzkich żądzy – pedofilię, która swoją siatką przestępczych czynów omiata snutą opowieść.

 
Emocjonalny odbiór przez czytelników „Ósmego przykazania” nie wynika wyłącznie z tego, co stanowi obraz zbrodniczej strony rzeczywistości. Zwielokrotnienie wrażeń czytelniczych Holt uzyskała jeszcze innymi środkami. Począwszy od oklepanego krajobrazu spóźniającej się wiosny, w którym zima wydaje symboliczne i negatywne tchnienia własnej, powolnej śmierci. Brak porządku świata wartości społecznych w dużej mierze warunkuje też chaos w śledztwie, liczne jego ślepe zaułki, załamania i zapóźnienia w drodze do prawdy faktów. Bezsilność wobec zła zbrodni i bezefektywności prowadzonych czynności wykrywczych współgra z kondycją i sytuacją życiową bohaterów powieści. Oni także zostają dotknięci bezradnością wobec losu, który stawia ich w granicznych okolicznościach pomiędzy życiem a śmiercią. Na plan pierwszy, niezależnie od osób uwikłanych w kryminalną intrygę, wychodzi jednak postać Hanne Wilhelmsen. Spoglądając na jej dotychczasowe życie książkowe w „Ósmym przykazaniu” doświadcza najtrudniejszego etapu swojego życia emocjonalnego. Jak echo wraca niedaleka przeszłość, z urazami, krzywdą, a współczesność pełna jest bolesnych podejrzeń, które to elementy powoli niszczą związki z najbliższymi, Billym i Cecilie. Moim zdaniem najbardziej wciągającym wątkiem, pełnym dramatyzmu i prawdziwości, jest choroba partnerki życiowej Hanne. Z marazmu lęków główna bohaterka, pełna opiekuńczości w chwilach walki Cecilie z rakiem o swoje życie, wpada w jakiś oszalały trans pracy. Wydaje się, że nawet ci czytelnicy, którzy wcześniejszy wątek lesbijskiego związku tych dwóch bohaterek odbierali wyłącznie jako modny, poprawnie polityczny temat powieści norweskiej pisarki, tym razem widzą autentyzm i głębię zagadnień po prostu ludzkich, niezależnie od wyborów i preferencji płciowych. I nie chodzi wcale o autentyzm wynikający z osobistych doświadczeń Anne Holt, choć – mam wrażenie – w najmocniejszy dotychczas sposób historia fabularna została przefiltrowana intymnymi doświadczeniami autorki. Ma ona ponadto niezwykle rozwiniętą umiejętność budowania szerokiej galerii postaci, które w przedstawianej opowieści barwnie i udanie wypełniają świat przedstawiony, a jednocześnie intrygująco budują sieć kryminalnej historii.
 
Wielokierunkowość intrygi, bogactwo postaci literackich, głębia i autentyzm doświadczeń życiowych głównych bohaterów, przejrzysty i nieredundantny język narracji, to wszystko powoduje, że powieść „Ósme przykazanie” czyta się z dużym zaciekawieniem i zaangażowaniem czytelniczym. A że główna bohaterka, mimo skomplikowania i zaskoczenia, rozwiązuje sprawę kryminalną, jednocześnie docierając do granicy egzystencjalnych doświadczeń (nie zdradzając fabuły), to na kolejną książkę Anne Holt z tego cyklu czekać będziemy z jeszcze większą niecierpliwością.


Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB