O autorce „Polskich morderczyń” grafologicznie
Dziś, na dzień przed ciekawym wydarzeniem, jakie będzie miało miejsce w Warszawie w Teatrze WARSawy, gdzie grupa artystyczna POLIŻ czytać będzie w niecodzienny i wyjątkowy sposób książkę „Polskie morderczynie”, prezentuję kolejny profil grafologiczny, powstały podczas Darłowskich Spotkań Literackich, w lipcu bieżącego roku.
Ostatnią bohaterką jest świetna pisarka nie tylko kryminałów, Katarzyna Bonda. Autorka, jak udowadnia w swojej znakomitej książce „Polskie morderczynie”, potrafi rozmawiać, i to nie byle jak. Dzięki swojej wrażliwości, umiejętności słuchania i docierania do drugiej osoby, w swojej książce obnażą przed nami najgłębsze tajniki duszy i myśli człowieka. A że bohaterkami książki są morderczynie, to tym bardziej lektura jest nie lada przeżyciem czytelniczym (więcej o „Polskich morderczyniach” już wkrótce w osobnym wpisie na blogu).
Tak wygląda kolejnym „dowód w sprawie” pisany ręką autorki „Florystki”:
A jak ja widziałem Katarzynę B. „okiem grafologicznym”:
Osoba nastawiona życzliwie do świata i ludzi, ceniąca życie towarzyskie, ale nie bezgranicznie, lecz z pewną dozą dystansu.
Generalnie sądzi, że w każdym człowieku można znaleźć coś dobrego.
Osoba sympatyczna, wesoła, zachowuje się swobodnie, choć mocno doświadczyła ludzkich dobrych i złych uczuć, emocji.
Ucieka tym samym od trwałych, zbyt emocjonalnych związków.
Stawia sobie dość wysokie, konkretne cele, do których prawie zawsze udanie dąży.
Osoba niezbyt gwałtowna, dla samej siebie niezbyt pobłażliwa.
Cechuje ją pewna nadwrażliwość, a chwilami niepokój egzystencjalny.
Generalnie sądzi, że w każdym człowieku można znaleźć coś dobrego.
Osoba sympatyczna, wesoła, zachowuje się swobodnie, choć mocno doświadczyła ludzkich dobrych i złych uczuć, emocji.
Ucieka tym samym od trwałych, zbyt emocjonalnych związków.
Stawia sobie dość wysokie, konkretne cele, do których prawie zawsze udanie dąży.
Osoba niezbyt gwałtowna, dla samej siebie niezbyt pobłażliwa.
Cechuje ją pewna nadwrażliwość, a chwilami niepokój egzystencjalny.
Pozdrawiam Katarzynę W., trzymając kciuki za kolejne, jeszcze lepsze książki.



