Małe miasteczko, wielkie tajemnice. „Mamuna” jako początek nowej serii kryminalnej

Nowa powieść Krystiana Stolarza otwiera nie tylko kolejną historię kryminalną, lecz przede wszystkim nowy świat — odmienny od wcześniejszych dokonań autora zarówno pod względem miejsca akcji, jak i tonu narracji. „Mamuna” jest początkiem serii osadzonej w niewielkiej miejscowości Niewidów, gdzie policyjna codzienność splata się z lokalnymi legendami, a racjonalne procedury śledcze muszą mierzyć się z tym, co niewytłumaczalne, podszyte strachem i pamięcią dawnych krzywd.

Już od pierwszych stron widać, że to powieść spokojniejsza pod względem dosłowności przemocy i emocjonalnego rozedrgania niż wcześniejsze książki autora. Nie oznacza to jednak osłabienia napięcia — przeciwnie, napięcie budowane jest innymi środkami: atmosferą miejsca, niedopowiedzeniem oraz ciężarem tajemnic, które od lat krążą nad lokalną społecznością. Autor rezygnuje z nadmiaru drastyczności, skupiając się raczej na emocjach bohaterów i powolnym odsłanianiu kolejnych warstw przeszłości.

Centralnym punktem opowieści staje się lokalny komisariat policji — swoisty „komisariat wyrzutków” (tak zresztą zostaje nazwana cała seria książkowa). Trafiają tu funkcjonariusze z różnych powodów: niektórzy po zawodowych błędach, inni wskutek konfliktów lub życiowych zawirowań, jeszcze inni z powodów, które trudno jednoznacznie ocenić. Jedynie dawny komendant wydaje się być na stałe wpisany w tę przestrzeń. Ta mieszanka charakterów i doświadczeń okazuje się jednym z najmocniejszych elementów powieści. Zespół policjantów nie jest jednorodny — to grupa ludzi z przeszłością, która wciąż daje o sobie znać i wpływa na ich decyzje oraz wzajemne relacje. Ten balast dawnych spraw i osobistych historii staje się źródłem napięć, ale i potencjałem dla przyszłych fabularnych rozwinięć.

Nie sposób nie dostrzec tu pewnych skojarzeń z koncepcją policyjnej społeczności znaną z popularnych cykli rozgrywających się w małych miejscowościach, jednak realizacja Stolarza pozostaje odrębna. Zamiast szerokiego obrazu społeczności autor koncentruje się na mechanizmach funkcjonowania zespołu i jego wewnętrznych relacjach, nadając opowieści bardziej kameralny, psychologiczny charakter. Szczególną rolę odgrywa nowy komendant „Sokół” oraz jego relacja z prokuratorem — relacja podszyta tajemnicą z przeszłości, która stopniowo nabiera znaczenia dla całej intrygi i staje się jednym z jej najbardziej intrygujących elementów.

Oś fabularna wyrasta z pomysłu powrotu do spraw dawnych zaginięć dzieci — pomysłu ryzykownego z punktu widzenia policyjnego realizmu. Autor, jako praktyk znający realia służby, świadomie przekracza granice proceduralnej wiarygodności, bo wie, że podobne sprawy w rzeczywistości nie byłyby prowadzone przez niewielki komisariat. Jednocześnie potrafi tak uzasadnić narracyjnie działania bohaterów, że czytelnik szybko odkłada na bok pytania o formalny realizm i wchodzi w klimat śledztwa oraz narastającej tajemnicy. W miarę rozwoju fabuły coraz wyraźniej widać, że nie chodzi wyłącznie o rozwiązanie zagadki, lecz o odkrycie prawdy ukrytej pod warstwą lokalnych lęków i półprawd.

Dużą siłą powieści jest sposób przedstawienia samej przestrzeni. Niewidów nie stanowi jedynie tła wydarzeń — to miejsce żyjące własnym rytmem, przesiąknięte pamięcią dawnych zdarzeń i lokalnymi wierzeniami. Motywy mamuny, szeptuchy czy lesza nie są tu jedynie folklorystycznym ornamentem, lecz ważnym elementem budującym atmosferę niepokoju i niejednoznaczności. W świecie powieści legenda staje się narzędziem interpretacji rzeczywistości, a czasem także wygodnym sposobem ukrywania prawdy. Jednocześnie autor nie ośmiesza ludowych wierzeń — traktuje je z pewną powagą, pokazując ich emocjonalną siłę i wpływ na zbiorową wyobraźnię mieszkańców.

Na uwagę zasługuje również tempo narracji. Stolarz nie spieszy się z odkrywaniem wszystkich kart, pozwala czytelnikowi stopniowo poznawać bohaterów oraz mechanizmy rządzące niewielką społecznością. Dzięki temu intryga rozwija się w sposób naturalny, a napięcie wynika nie tyle z gwałtownych zwrotów akcji, ile z narastającego poczucia, że przeszłość bohaterów i mieszkańców Niewidowa nie została nigdy do końca rozliczona.

Ważnym walorem tej powieści jest wiarygodność emocjonalna postaci. Policjanci przedstawieni są jako ludzie z bagażem doświadczeń, nie zawsze pewni własnych decyzji, często próbujący ukryć słabości pod maską zawodowej rutyny. Ich wzajemne relacje — chwilami szorstkie, chwilami oparte na rodzącym się zaufaniu — zapowiadają interesujący rozwój serii. To właśnie w tych relacjach kryje się potencjał kolejnych tomów, bo wiele wątków osobistych pozostaje jeszcze niedopowiedzianych.

„Mamuna” to kryminał, który świadomie korzysta z napięcia między racjonalnym myśleniem a światem wierzeń. Ten kontrast nie prowadzi do prostych odpowiedzi, lecz raczej pokazuje, jak silnie zakorzenione w ludzkiej psychice są opowieści pozwalające oswoić lęk przed nieznanym. W tym sensie książka Stolarza jest nie tylko historią o zaginięciach dzieci, lecz także opowieścią o pamięci, winie i społecznych mechanizmach ukrywania prawdy.

Jako otwarcie nowej serii „Mamuna” spełnia swoją rolę bardzo przekonująco. Tworzy świat pełen napięć i niedopowiedzeń, wprowadza galerię bohaterów z wyraźnym potencjałem rozwojowym i buduje atmosferę miejsca, które ma szansę na trwałe zapisać się w wyobraźni czytelników. To początek cyklu, który zapowiada się jako interesująca propozycja dla odbiorców poszukujących kryminałów osadzonych w realiach małych społeczności — tam, gdzie największe tajemnice kryją się nie w mroku lasów, lecz w pamięci ludzi.

Przeczytane dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka