Recenzja: Mariusz Zielke „Easylog”
Autor: Mariusz Zielke
Tytuł: Easylog
Wydawca: Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-7758-587-0
Liczba stron: 351
To kryminał, w którym intryga wciąga z każdą kolejną kartą czytanej książki, a strach i lęk budzą nie obrazy krwawej zbrodni czy też makabryczne opisy zwłok, lecz zupełnie coś innego. Coś, co choć nazwane zostaje umownie „Wallnet”, tak naprawdę jest, dzieje się na oczach i w umysłach współczesnego człowieka. Nie, na szczęście jeszcze nie jest tak źle. To tylko literacka wizja Mariusza Zielke, dziennikarza i pisarza, który przypomina udanie o swoim talencie w kolejnej wydanej powieści zatytułowanej „Easylog”.
Współczesne „związanie” człowieka z Internetem nie osiągnęło jeszcze tego etapu, który rysuje przed nami pisarz. W pierwszej części powieści to właśnie rozwijana przed nami wizja Wallnetu przeraża czytelnika. Z jednej strony swoim ogromem zawłaszczania ludzkich umysłów – decyzji i myśli. To nie jest zwykła sieć telekomunikacyjna z odrębnymi, autonomicznymi informacjami. To świat owinięty totalnie (jeśli nie totalitarnie) mackami sztucznej inteligencji, bez której ludzie nie potrafią się już obejść. Nie ukrywam, że wstrząsnęło mną kilkukrotnie, gdy docierałem do takich fragmentów powieści. W takich momentach zastanawiałem się czy ja, czy moi znajomi nie przekroczyli tej cienkiej linii, która oddziela wolność od uzależnienia, a jeszcze bardziej od kontroli Sieci nad nimi. Powtórzę jeszcze raz, nie jest jeszcze chyba tak źle. Muszę jednak przyznać się, że wizja pisarska Zielke, o ile jest tylko fikcyjnym obrazem, w zupełności powiela się z moimi przemyślanami, a może nawet przewidywaniami dokąd technologicznie zmierza w XXI wieku człowiek. Boję się, że taka wizja, albo jej podobne ziszczą się i to dość szybko. Aha, by była jasność, autor „Wyroku” pisząc kolejną powieść wcale nie bawi się w futurologa ani też nie tworzy science fiction. Wierzcie mi, to jest tak napisane, że wydaje się, że to jest jutro, najbliższe jutro, w którym dogorywają dziś dominujące systemy spod znaków Microsoftu i Apple. Rozwój technologii, według pisarza, to czarna przyszłość ludzkości, w której nie ma miejsca na wolność myśli, decyzji. To nic innego jak totalne odhumanizowanie.
Mariusz Zielke to jednak nie tylko utalentowany pisarz, ale również dociekliwy i niezależny w swoich poglądach dziennikarz śledczy. Jego biografia zawodowa jest tego najlepszym przykładem. Ale jeszcze lepszym potwierdzeniem na taką charakterystykę autora jest jego twórczość pisarska, w której zauważyć można niezwykła umiejętność obserwacji ludzkich zachowań w sieci dążeń do sukcesu, pieniędzy i władzy. Choć świat przedstawiony omawianej powieści to nieokreślona przyszłość, w tym przypadku, umieszczona w Stanach Zjednoczonych Ameryki (choć równie dobrze może to być każde rozwinięte państwo z innego kontynentu), to „Easylog” jest też powieścią o rzeczywistości wprost zza szyb naszych okien. I to jest bardzo smutna konstatacja naszych realiów, w których nie ma miejsca na tradycyjne wartości i zachowania. Wallnet jako swoista sieć komunikacyjna ze sztuczną inteligencją to sukces finansowy i marketingowy. Ale wiemy już, że to także klęska, upadek wolnego człowieka. A sukces i postęp technologiczny tak naprawdę zrodził się z najpodlejszych motywów ludzkiego zachowania. Nie zdradzając szczegółów książki, to właśnie bohater pochodzący z Polski i mieszkający w naszym kraju jako jeden z nielicznych prezentuje w powieści świat czystych wartości, ale też naiwnych i nie potrafiących odnaleźć się w dżungli korporacyjnych machin. Przejęcie prawa do wynalazku to tylko początek drogi, dalej mamy pieniądze mafii, malwersacje finansowe. Przecież gdyby zestawić dawne dziennikarskie „walki” Mariusza Zielke ze stworzoną przez niego fikcją i wiadomościami o charakterze kryminalnym ze świata białych kołnierzyków z kilku tylko ostatnich tygodni to przeżyjemy deja’vu. Władza, pieniądze, sukces, a za nimi kradzież, kłamstwo, oszustwo. Tak było, jest i będzie. Kondycja ludzkości, zwłaszcza tej stanowiącej o naszym rozwoju – w tym przypadku technologicznym – rysowana jest w czarnych barwach i opisywana gorzkimi obrazami.
„Easylog” to jednak przede wszystkim thriller. Pozornie tylko klasyczny w swojej strukturze. Intryga tutaj rodzi się wolno, wcale dramatycznie, bezkrwawo, a co jeszcze bardziej ciekawe, bo bez zwłok i wyraźnej informacji o przestępstwie czy zbrodni. Narracja jest tak poprowadzona od pierwszych kart, by czytelnika powoli, systematycznie „nakręcać”, wciągać w wir zagadki. Zagadki złożonej, bo zaginięcie (przypuszczalnie śmierć) jednej z bohaterek – czujemy dość szybko – łączy się z brudnymi i niechlubnymi tajemnicami firmy SkyCom, które na światło dzienne próbuje wyciągnąć dziennikarz śledczy Ian Kazar. Akcja wraz z odkrywaniem kart przeszłości nabiera tempa, by na samym końcu biec z siłą i szybkością śnieżnej kuli toczącej się z wysokiego szczytu. Wówczas czujemy się jak w poprzedniej powieści Zielke „Formacja trójkąta”, w której autor udowodnił, że potrafi stworzyć mocną i prawdziwą sensację. To nie wszystko, na dokładkę czytelnik zostaje wciągnięty w pewną, zaskakującą grę. Główny bohater Ben Stiller, dawniej główny technolog właśnie w korporacji SkyCom, prowadzący teraz małą, własną firmę Easylog pewnego dnia zauważa na ulicy Sally. Kobietę z przeszłości, miłość życia, ale też swoisty symbol mrocznej przeszłości swojej, Devona Clarka (właściciela wielkiego SkyComu) i początków sukcesu Wallnetu. Sally kilka lat wcześniej zniknęła, zaginęła (nawet to trudno określić) w niewyjaśnionych tak naprawdę okolicznościach. I teraz oto Ben Stiller na naszych oczach rozpoczyna niejako własne śledztwo (choć i to policyjne w związku z nową informacją jest kontynuowane), w którym istotne znaczenie będzie mieć także aktywność wspomnianego dziennikarza. Robi się w fabule coraz ciekawiej, a największe zaskoczenie pojawia się wówczas, gdy w opowiadanej historii pojawia się nieoczekiwany zwrot akcji. Nie chcę psuć przyjemności przyszłym czytelnikom, więcej więc nie zdradzę, ale Zielke okazał się dzięki temu zabiegowi znakomitym sztukmistrzem w budowaniu intrygi. Powiem tylko tyle, że od tego momentu nasze zdezorientowanie jest coraz większe. Gorączkowo zaczynamy szukać odpowiedzi na pytanie kto jest kim naprawdę w tej rozgrywce na życie i śmierć, kto pełni jaką rolę, kto ma być ofiarą, a kto sprawcą.
„Easylog” Mariusza Zielke to kolejna solidna dawka thrillera z niebanalnymi przemyśleniami na temat kondycji współczesnego człowieka, z wyraźnym odniesieniem do realiów. I choć początkowo podczas lektury niejeden czytelnik poczuje zbyt duży spokój opowieści, to z pewnością, gdy dotrze do części końcowych powieści, będzie usatysfakcjonowany sporą dawką dynamicznej akcji, zagadkowych przemian osób i ich decyzji oraz niejednoznacznych.
[dodajbox]
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB oraz przeczytane dzięki wydawnictwu Akurat.

