Recenzja: Jean-Christophe Grange „Kaiken”

Autor: Jean-Christophe Grange
Tytuł: Kaiken
Tłumaczenie: Wiktoria Melech 
Wydawca:  Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-7885-977-2
Liczba stron: 526

Twórczość pisarską Jeana-Christophe’a Grange silniej znamy chyba z dzieł filmowych niż papierowych książek. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Wielu z nas pamięta właśnie głośne filmowe tytuły „Purpurowe rzeki” i „Imperium wilków” z udanymi kreacjami Jeana Reno. Nie mniej znany jest film „Kamienny krąg” z dwiema znakomitymi aktorkami Monicą Bellucci i Catheriną Deneuve. Nie możemy jednocześnie zapominać, że te głośne dzieła kinowe powstały na podstawie powieści, co świadczy wyłącznie o ich jakości i dużym talencie autora. Wydaje się, że spory potencjał filmowy ukrywa się także w najnowszej propozycji wydawniczej na polskim rynku księgarskim, powieści „Kaiken”. 
 
Francuski pisarz przede wszystkim szczodrze obdarza złożoną intrygą o wielowątkowej strukturze i jeszcze większej dawce zagadkowości. Cała fabuła rozkłada się przy tym jakby na dwie nie do końca odrębne części. W pierwszej jesteśmy świadkami swoistej rywalizacji pomiędzy policjantem-śledczym, Olivierem Passanem, a podejrzanym o seryjne bestialskie morderstwa kobiet w zaawansowanej ciąży, Patrickiem Guillardem. To zadziwiający pojedynek i niezwykle emocjonujący jednocześnie. Od samego początku policjant jest jakby na przegranej pozycji. Jego wielka determinacja w odkryciu i ujęciu brutalnych zabójstw jest tak wielka, że wręcz przekracza granice prawa i obsesyjnie depcze po piętach swojego adwersarza. Z tego powodu Guillard ma przewagę i przez dużą część śledztwa kontroluje je w pewien sposób. Jego precyzyjność i analityczność przeciwstawiona zostaje emocjonalności i spontaniczności Passana. Smaku tej interpersonalnej rozgrywce dodaje fakt – w przypadku obu bohaterów – podobnego pochodzenia i zbliżonych doświadczeń osobistych z czasów młodości. Dzieciństwo spędzone w domach dziecka stanowi dla nich piętno, które powraca w powieściowych scenach echem emocjonalnych decyzji i czynów. Obie postacie są dzięki takiemu bagażowi afektywnemu ciekawie złożone i poprowadzone w sposób nieoczywisty. O ile podejrzany o seryjne czyny Guillard, jako hemafrodyta, poddawany wcześniej kilkukrotnym operacjom i leczeniu testosteronem, wydaje się być bardziej przewidywalny, to książkowa osobowość oficera policji stanowi większą zagadkę. Nie inaczej jest z samą sprawą kryminalną. Może aż tak bardzo nie zaskakuje odpowiedzią na pytanie kim jest zbrodniarz, lecz trzyma w napięciu do samego końca samym sposobem prowadzenia i rozwiązania śledztwa. I mogę tylko zdradzić, że finałowa scena, angażująca obu bohaterów, stanowi emocjonującą i mocną przygodę czytelniczą, godną nie jednego thrillera czy powieści sensacyjnej. 
 
W tym dramatycznym i szaleńczym starciu na śmierć i życie bohaterom ucieka gdzieś z pola widzenia świat własnych uczuć. Grange bowiem udanie przeplata kryminalne napięcie z fermentem w sferze osobistych emocji. Mam na myśli problemy rodzinne policnta, które za przyczyną pełnego zaangażowania w śledztwo intensyfikują się i wychodzą na pierwszy plan fabuły. To jednak tylko tak zbudowane wrażenie, albowiem dramat separacji  z żoną i niepokój zagrożenia dla dzieci to nie tylko pochodne policyjnej służby, lecz coś bardziej głębszego. Nim jednak dotrzemy do przyczyny tego stanu rzeczy, będziemy błądzić wraz z Passanem po obrzeżach kolejnej intrygi kryminalnej. I jeśli podczas lektury pomyślicie, że już goręcej i bardziej wstrząsająco nie może być, to pomylicie się tak jak ja. Grange nie oszczędza, uderza jeszcze mocniej niż w początkowych partiach książki. Nawet kolejna zbrodnia jest bardziej niż wstrząsająca. Symbolizuje ona także kulturowy wymiar zdarzeń wykreowanych w książce. Obok wstrząsającego aktu dekapitacji drugim symbolem kulturowego wyzwania jest tytułowy kaiken – sztylet, którym samobójczą śmierć zadawały sobie honorowo żony samurajów, podcinając własne gardło. Recenzowana powieść jest tym samym areną zderzenia dwóch jakże odmiennych dziedzictw kulturowych. Wschodu i Zachodu. Japonii i Francji. Takie też jest małżeństwo głównego bohatera, Passana. W tym jednak przypadku autor przewrotnie odwraca role. Policjant, z urodzenia Francuz, jest totalnie zafascynowany Japonią, jej kulturą, wartościami i ideami życiowymi. Jego małżonka, Naoko, z pochodzenia i wychowania Japonka, ucieka właśnie od swojego wschodniego dziedzictwa, chłonąc w siebie wolność i otwarcie zachodniej kultury. Na skrzyżowaniu swojej rodzimej przeszłości i aktualnego wyboru innych wartości rodzi się dramat nie tylko rodzinny. Taki też charakter ukrywa kolejna intryga kryminalna, której źródło ukrywa się – ku wielkiemu zaskoczeniu czytelników – zupełnie gdzie indziej i pochodzi z innego czasu niż ten powieściowej akcji. Kto i dlaczego grozi rodzinie Passana, a nawet zabija, to w drugiej części powieści „Kaiken” główne pytania, za którymi ukrywa się policyjne i osobiste wyzwanie dla głównego bohatera. Choć finalnie w rozwiązanie sprawy zaangażowane zostaną także inne osoby.
 
Recenzowana książka przez swoją większą część uderza dynamizmem akcji, wysokim stopniem napięcia fabularnego i złożonością emocjonalną. Opowiedziana historia zaskakuje nieustannie, mknie do przodu i mieni się barwami emocji. Narracyjny ferment oddaje psychologiczną dysharmonię, która rozciąga się pomiędzy najważniejszymi bohaterami snutej opowieści.”Kaiken” to także wciągające czytelniczo zmagania dziedzictwa i fascynacji kulturowej, wymagające poświęcenia życia. W tym zakresie zaskakują finałowe sceny, ale i trochę rozczarowują pewnym przerysowaniem. Nie mogę zdradzić na czym to polega, by nie być oskarżonym o zdradzenie tak istotnych elementów fabuły, ale końcowe wydarzenia – może i plastycznie filmowe – uderzają zbytnim realizmem przeniesionym jakby z innego świata i czasu. A to już trochę bajkowe, odrealnione, tak mało współczesne i nieprzekonujące, zwłaszcza w świetle wcześniejszych zdarzeń powieściowych. Choć równolegle myślę, że znajdą się i zachwyceni czytelnicy, uznając to za pewien rodzaj symbolicznego przeniesienia w świat tradycyjnych dla Japonii zasad i czynów. Niezależnie od tych kontrowersyjnie wykreowanych elementów układanki fabularnej, powieść „Kaiken” przekonuje mocą ukrytych idei i chronionych wartości w których przyjaźń, wierność, oddanie i miłość nabierają nowych znaczeń.
 [dodajbox]

Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB