Recenzja: Christer Mjaset „Lekarz, który wiedział za dużo”

Autor: Christer Mjaset
Tytuł: Lekarz, który wiedział za dużo
Tłumaczenie: Dorota Polska 
Wydawca:  Smak słowa
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-62122-35-6
Liczba stron: 449

Zacznę od wyznania, że lekarzy boję się z jednego powodu. Zbyt łatwo szafują naszym życiem i śmiercią. Mam na myśli te momenty, gdy tak szybko wyrokują, że mamy przed sobą jedynie dwa, trzy miesiące życia, a następnie ta sama osoba cieszy się radością dnia codziennego przez kolejne miesiące, lata. A jednocześnie potrafią tak zwyczajnie, lekko potraktować te sytuacje, po których za ich przyzwoleniem można planować lata dalszego życia, które jednak w rzeczywistości kończy się w mgnieniu chwili, bez szansy na pożegnanie. Takie mam gorzkie doświadczenia osobiste i ukryty przez to lęk. Teraz po lekturze powieści Christera Mjaseta „Lekarz, który wiedział za dużo” dojdą chyba kolejne lęki. Kto wie, czy niektórzy czytelnicy – tak jak chce wydawca – przestaną ufać swojemu lekarzowi. 
 
Choć w zapowiedziach wydawniczych tytuł określany jest jako kryminał medyczny, to jednak tego typu zagadnienia sensu stricto i mające jednocześnie znaczenie dla intrygi kryminalnej tak naprawdę są nieobecne. Jeśli zaś pojawiają się drobne kwestie natury medycznej to tylko jako elementy uwiarygadniające fabułę. A ta jest rzekłbym niebanalna. Umiejscawiając akcję powieściową na norweskiej wyspie w gminie Hiltra, autor dał sobie dużą szansę, której nie zaprzepaścił, sportretowania społeczeństwa. To obraz prawie kompletny, w czym sprzyja zamkniętość tego świata, w pierwszej kolejności ta geograficzna, która w zdecydowany sposób rzutuje na pozostałe cechy tej małej społeczności. Poznajemy ją powoli, lecz z każdą sceną rysuje się przed nami obraz pełen zwłaszcza rys, pęknięć, daleki od ideału norweskiego jeszcze do niedawna tak wychwalany w perspektywie kłopotów społeczno-ideologicznych innych krajów. Gdyby tylko skupiać się na tym aspekcie stworzonego na użytek powieści świata, to z pewnością nie byłoby niczego wyjątkowego. Wszak skandynawskie kryminały w większości wydawniczych tytułów pełne są tego wyczulenia na sprawy społeczne, ideologiczne czy obyczajowe. Nie raz ma się wrażenie, że to wręcz obowiązek autora z tej części Europy. Choć tak naprawdę w olbrzymiej większości przypadków znajduje to wszystko swoje uzasadnienie w realności konstruowanych opowieści. Podobnie jest też tak w recenzowanej książce. Jednakże „Lekarz, który wiedział za dużo” to powieść napisana z innej perspektywy. Co ciekawe, tak samo wywołującej zaskoczenie dla czytelników, jak i  dla głównego bohatera książki, którego postać jest filtrem narracyjnym. Jest nim młody lekarz Mads Helmer, który okolicznościami dramatycznej sprawy osobisto-zawodowej, która przyczyniła się do śmierci pacjenta, zmuszony zostaje do poważnej zmiany życiowej. Jest nią wymuszona przeprowadzka na wspomnianą już wyspę w gminie Hitra i podjęcie tam pracy zarobkowej jako lekarza rodzinnego. Im bardziej „wczytuje” się w miejscowe twarze, układy, zwyczaje i zdarzenia, tym coraz mocniej dociera do niego, że zewnętrzna powłoka życia małej społeczności kryje głębiej tajemnice i zupełne inny obraz tej małej krainy. Rodzi się on powoli i systematycznie na naszych oczach, a dzieje się tak dzięki ciekawemu zabiegowi narracyjnemu. Opowieść bowiem prowadzona jest – jak już wspomniałem – z perspektywy właśnie Madsa Helmera, który początkowo swój pobyt na wyspie traktuje jako zło konieczne, niekoniecznie traktowane jako ważny i dłuższy przystanek w swoim życiu. Znalezienie jednak w pewien śnieżny dzień na lokalnej drodze rozbitego samochodu swojego szefa doktora Aldusa Carroliusena zmienia całkowicie jego los, powodując większe zaangażowanie w problemy i tajemnice tego miejsca. Charakterystyczne dla tego narracyjnego toku jest to właśnie, że wraz z każdą kolejnym spotkaniem, każdą kolejną rozmową, główny bohater, a wraz z nim i my, odkrywamy prawdziwe oblicze mieszkańców i samej Hitry. Przez dużą część książki to kawał porządnej obyczajowej historii, z bardzo realistyczną i żywą prezentacją takich właśnie zamkniętych społeczeństw. Smaku dodaje niezwykła autentyczność spojrzenia okiem miejscowego lekarza, którym jest Mads Helmer. To mocna i bezkonkurencyjna strona recenzowanej powieści. W tym zakresie widać zawodową wiedzę i doświadczenie samego autora, który przecież – tak jak jego bohater – jest lekarzem. Nie mniej ciekawy, również bezspornie prawdziwy, jest obraz funkcjonowania norweskiego sytemu leczniczego w obrębie podstawowych zadań wykonywanych na poziomie instytucji lokalnych, samorządowych. To interesujące z punktu widzenia obcojęzycznego odbiorcy, miejscami nawet bardzo kojące, zwłaszcza, gdy dostrzegamy niedoskonałości i słabe strony opieki medycznej i sposobu jej realizowania nad fiordami norweskimi. W tej jednak tak rzetelnie i przekonująco prowadzonej obyczajowej opowieści ukrywa się historia kryminalna, która początkowo wydaje się być jakąś mrzonką, niczym nie uzasadnionym domysłem, a z czasem fabularnym i czytelniczym zamienia się w dramatyczne zdarzenia. 
 
Intryga kryminalna jest tutaj nienachalna, a jej początkiem rzeczywistym nie jest – jak to bywa w większości takich tytułów – śmierć jednej z postaci, lecz pewien układ zawarty przez głównego bohatera i córkę nie żyjącego już Caroliussena. To jej odkrycie i związane z tym lęki są powodem prośby skierowanej do młodego lekarza, właśnie następcy wymienionego starego doktora. Odkrywa ona bowiem w piwnicy ogromne archiwum, które nie zawiera wyłącznie informacji medycznych na temat pacjentów. Tak naprawdę to w kompletowanych przez lata dokumentach przeważają informacje pozamedyczne, o charakterze biograficznym z przewagą tych obnażających poczynania i fakty z życia niewygodne i niegodne publicznej wiedzy oraz wątpliwe moralnie. Mads Helmer jest oczywiście wstrząśnięty tym odkryciem – podejrzanego procederu zbierania informacji zupełnie niepotrzebnych nawet w najbardziej wnikliwej i rzetelnej pracy lekarza. To archiwum i powoli kompletowana wiedza o faktycznych jego celach rzuca też światło na samą śmierć starego doktora i jego udział w zdarzeniach z przeszłości wyspy. Pojawiają się pytania: kim naprawdę był Caroliussen? Jak naprawdę zginął? Czy to był faktycznie nieszczęśliwy wypadek na drodze z udziałem jelenia, czy też celowe działanie tych, dla których wiedza starego była nie do zaakceptowania? Do odkrywania tej, dla wielu niewygodnej prawdy, zachęca sama córka starego lekarza. W przypadku jej osoby pisarz znakomicie usypia naszą czujność czytelniczą, przekierowaną na ewentualny motyw osobisty, ukrywający się pod jej romansem z Helmerem. Jednakże sama postać Line Schonfelt wprowadza do opowieści równolegle inny wymiar, który w odpowiednim momencie zdominuje opowiadaną historię i zamieni ją w dość dramatyczny fragment nie obcy gatunkowo thrillerom. Wspomniana bohaterka, zgodnie z powieściową zasadą, że przeszłość, ta odkryta prawdziwie, mienie się barwami mniej radosnymi, nierzadko bolesnymi i zupełnie odmiennymi od tych, do których przyzwyczaiła nas codzienność, zainicjuje przyspieszenie i nie jeden zwrot akcji. Jej głównym wykonawcą będzie główny bohater Mads Helmer. Wszystko zostanie tak zdynamizowane fabularnie i wzmocnione emocjonalnie, że nie jeden czytelnik od pewnego odkryje w książce zupełnie inną siłę i moc literacką. 
 
„Lekarz, który wiedział za dużo” jest powieścią o kilku twarzach. Wątki obyczajowe, poprowadzone szeroko, autentycznie i ciekawie, zwłaszcza te z motywami służby i doświadczeń lekarskich, stanowią udaną podwalinę dla zaistnienia wątków kryminalnych. Te zaś, co wcale nie jest takie częste we współczesnych tytułach, nie są odrealnione morderczymi działaniami sprawcy, lecz zostały ukształtowane bardzo blisko prawdziwego życia małych społeczeństw. Tutaj napięcie i kryminalne drżenie nie musi budować seryjny zabójca, czy krwawy szaleniec. Ten poziom tworzą realni, codziennie spotykani ludzie. Jest w tym wyraźna uniwersalność opowieści, pełnej niedopowiedzeń, zagadek i zwrotów, co czyni materiał pisarski atrakcyjny czytelniczo.
 [dodajbox]

Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB i przeczytane dzięki wydawnictwu Smak Słowa