„Pajęczyna strachu”. Thriller z prawdziwego świata, który nie daje spokoju

 

pajeczyna_strachu

Nie zawsze doświadczenia zawodowe, podobnie zresztą jak życiowe, gwarantują sukces literacki, gdy post factum sięgnie się po pióro, by napisać powieść. Przypominam o tym fakcie wielokrotnie podczas rozmów o książkach, zwłaszcza gdy słyszę nie raz, że policyjna przeszłość i bagaż mundurowych historii są połową sukcesu wydawniczego. Nic bardziej mylnego. Dotyczy to zarówno policjantów, jak i dziennikarzy tropiących największe afery i groźnych przestępców. Dlatego, gdy brałem do ręki tuż przed lekturą „Pajęczyny strachu” czułem pewien niepokój i wahanie, czy nawet najlepsza dziennikarka będzie potrafiła literacko unieść ważny temat.

„Pajęczyna strachu” ma jednak dwie autorki: znakomitą dziennikarkę Ewę Ornacką, jak nikt inny znającą tajemnice polskiej mafii, oraz utalentowaną scenarzystkę telewizyjną Karolinę Szymczyk-Majchrzak. To znakomicie dobrany duet, co potwierdza recenzowana książka, kryjąc w sobie stanowczo więcej zalet niż braków. Jej największą i niezaprzeczalną wartością jest opowiedziana historia. Od samego początku do końca powieści uderza swoim autentyzmem. Narracyjna opowieść jest w pełni prawdziwa. Zbudowana została kompleksowo i wyczerpująco, choć uważni czytelnicy dostrzegą fragmenty historii z łam gazet, reportaży telewizyjnych czy stron internetowych o charakterze kryminalno-śledczym. Fabuła książki została osnuta wokół historii Beaty i Ewy, młodych kobiet pracujących w Berlinie jako kelnerki i dorywczo jako pomoce domowe. Obie reprezentują czyste intencje życiowe, zweryfikowane i umotywowane głównie przez doświadczenia życiowe – przeszłości w domu dziecka lub dzieciństwo w biednej i rozbitej rodzinie. Nie jest to jednak imperatyw decydujący bezpośrednio o ich losach, a co najwyżej mający wpływ na wybory czasu i miejsca. A w takim przypadku już tylko krok do zbiegów okoliczności, za którymi ukrywają się dramatyczne wydarzenia. Ich cena jest wielka – wolność, zdrowie i życie. Oto bowiem bohaterki przypadkowo stają się świadkami gangsterskiej egzekucji. Zauważone przez morderców próbują dramatycznej ucieczki. Jedna z nich, Beata, zostaje pojmana przez bezwzględnych sprawców i uwięziona w domu publicznym kontrolowanym przez mafię. Druga, Ewa ucieka z miejsca zbrodni, a następnie w nie mniej dramatycznych okolicznościach wraca do Polski. Nawet pomimo zmiany tożsamości nie może spać spokojnie. Przestępcy są cały czas na jej tropie, nie tylko po to, by sprzątnąć niewygodnego świadka, ale też by odzyskać spore mafijne pieniądze. Równolegle do historii tych dwóch młodych kobiet biegnie wątek specjalnej grupy policyjnej zajmującej się zwalczaniem i wykrywaniem grup przestępczych  specjalizujących się w uprowadzaniu kobiet, ich wykorzystywaniem seksualnym i handlem.

To właśnie dzięki autorkom „Pajęczyny strachu” poznajemy najokrutniejszy rodzaj przestępczości zorganizowanej naocznie i bez jakichkolwiek zbędnych ubarwień. Historia kobiet opowiedziana zostaje wprost. W powieści narrator nie szasta słowami, opis ogranicza się do jasnego przekazu, w którym dominuje wyraźny obraz sytuacji. Emocje, jeśli już są opisywane, kreowane są explicite, w takim zakresie w jakim dotykają bezpośrednio bohaterów książki. Dotyczy zarówno wspominanych postaci kobiecych, jak i policjantów na czele z głównym śledczym, Rudim. Jest to jednak tak sugestywnie poprowadzone, że niejeden czytelnik doznaje w trakcie lektury dreszczy czy nawet skoków ciśnienia. Ornacka i Szymczyk-Majchrzak operują wyłącznie realizmem – czystym i niezafałszowanym. Dlatego książkę czyta się pod dużym napięciem, dodatkowo wspomaganym układanką fabularną, w której niepewności losów bohaterów jest stała. Linearnie prowadzona opowieść wciąga silniej i szerzej niż niejeden skądinąd udany kryminał. Walka o wolność i życie ludzkie stanowią oś intrygi. Oparta jest ona na realnych wydarzeniach z jakimi w swojej pracy zwłaszcza Ewa Ornacka stykała i styka się codziennie. To czuć na kartach powieści. Historia, która spotkała Beatę i Ewę to historia mogąca zdarzyć się każdego dnia w każdej polskiej rodzinie. Niemożliwe? Niestety jako policjant dopowiem, że właśnie tak jest. Ofiarą może zostać i nastolatka, i dojrzała kobieta. Sposoby działania, przebiegłość przestępców spod znaku handlu ludźmi nie powinna być kojarzona wyłącznie z przemytem imigrantów ekonomicznych czy politycznych przez granice krajów Europy. To dramaty dziejące się obok nas. „Pajęczyna strachu” udowadnia to wyjątkowo dobitnie.

Recenzowanej książki nie tylko, że nie da się czytać bez napięcia, ale także nie ominą nas różnorodne emocje. Od współczucia, strachu i lęku do gniewu, wzburzenia, a nawet chęci zemsty. Ta ostatnia, rozumiana dwojako jako przymus osobisty, uczuciowy i zawodowy, honorowy, to jeden z ciekawszych wątków powieściowych przypisany bohaterowi policyjnemu. Także ta strona omawianego tytułu ubrana została w autentyzm. Policjanci, nie tylko Rudi, są prawdziwi, z krwi i kości, są zwykłymi ludźmi ze swoimi strachami i  słabościami, ale i zawodowcami, dla których przysięga funkcjonariusza to nie puste słowa, lecz swoisty imperatyw moralny. Pochwała należy się również za obraz nie tylko ofiar i policjantów, ale również za prezentację tej złej strony ludzkiej natury. Nie jest ona rysowana jedną kreską, prostolinijnie. Gangsterów przedstawia się takimi jacy są. W wielu barwach i odcieniach. Jest tam miejsce na ludzką twarz obok dramatycznych i bezwględnych obrazów czystego zła. Są i miłość, i nienawiść, i żądza pieniądza, i marzenia o prawdziwych emocjach. Jest ponadto wiarygodny obraz mechanizmu jednej z najokrutniejszej w swoim rodzaju przestępczej działalności XXI wieku.

„Pajęczyna strachu” to fascynująca lektura, pełna emocji i mądrze ukrytej dydaktyki. Jej fabuła cechuje się realizmem spod znaku aktualnych wyzwań społecznych. Czytelnika nie pozostawia obojętnym i uwrażliwia na możliwość zetknięcia się z tym złem tu i teraz. W odbiorze powieści nie przeszkadza nawet mocno scenariuszowa narracja, surowa, ograniczona literacko,a jednocześnie dające duże pole dla wyobraźni czytelniczej. To ważna książka tego roku i długo jeszcze – niestety – aktualna pod każdym względem poruszanych w niej zagadnień.

Przeczytane dzięki Domu Wydawniczemu Rebis