7 pytań do Vincenta V. Severskiego
Dlaczego oficer wywiadu, mający za sobą dwadzieścia sześć lat służby, zabrał się za pisanie książek sensacyjnych? Czy to forma odreagowania zadań, które za Panem, czy też może ziszczenie jakiś ukrytych marzeń, czy też przyczyna jest zupełnie inna?
Wszystko razem i jeszcze więcej. To odreagowanie, ziszczenie marzeń i wiele innych przyczyn, których nawet nie potrafię dokładnie określić. Tak przynajmniej było na początku, kiedy zacząłem pisać prozę, bo dotąd cały czas zawodowo tworzyłem szpiegowskie scenariusze. Dzisiaj piszę z potrzeby wypowiedzenia się, przekazania czytelnikom swoich myśli, poglądów, ocen, poddania się ich osądowi, pobudzenia dyskusji i refleksji ale też dostarczenia rozrywki. Czyli jak każdy pisarz… chyba. .
Czym pisarz-Severski inspiruje się kreując swoje powieściowe historie? Wyłącznie zawodową przeszłością, pełną prawdziwych historii, oczywiście artystycznie przekształconych, a może jednak pisząc pozwala sobie na śmiałe szaleństwa wyobraźni przekraczające realizm prawdziwych akcji??
Powieść sensacyjno-szpiegowska ma swoje prawa, podobnie jak kryminał. Musi być zachowana logika zdarzeń, realistyczne środowisko, zwroty akcji, tajemnice i wyraziste postacie. Ale granicą jest wyobraźnia autora, czyli coś nieokreślonego, jak wszechświat, nieco patetycznie nie przymierzając. Każdy autor przetwarza w swoich utworach samego siebie, a przynajmniej jest katalizatorem własnego doświadczenia i informacji, które nieustannie przyjmuje, a potem to wszystko zamienia na słowa. I powstaje powieść. Dobrze, nie będę już kluczył z tą odpowiedzią. Wszystko o czym piszę osadzone jest głęboko w moim życiu i jeśli się nie wydarzyło na prawdę, to mogło się przynajmniej zdarzyć. W życiu szpiegów rzeczywistość czasami przerasta wyobraźnię i to jest właśnie najbardziej inspirujące. Ergo, nic wspanialszego nie może spotkać kogoś, kto chce pisać powieści sensacyjne.
Gdzie nie umieściłby Pan nigdy akcji powieściowej swojej książki? Czy jest takie miejsce na mapie świata, a może świat wywiadów dociera wszędzie, niezależnie od geograficznego położenia, kultury i politycznych systemów?
Całkiem dobrze wyobrażam sobie akcję powieści szpiegowskiej w Arktyce, czy na Antarktydzie. Z resztą, o ile dobrze pamiętam, takie powieści powstały, bodajże Tom Clancy napisał coś takiego. James Bond działał nawet w brazylijskiej Amazonii, nie wspominając o kosmosie. Miasta, państwa, pejzaże i krajobrazy są tylko tłem, ważnym dla tworzenia sceny, ale tylko tłem. Istotą dramatu jest człowiek i polityka. Kiedyś powieść szpiegowska była utworem kameralnym, zamknięta scena, intymna, jak w „Tajnym agencie” Josepha Conrada, czy pierwszym okresie twórczości le Carre. Dzisiaj, w czasach globalizmu, internetu, telefonu komórkowego, samolotu to świat stał się zamkniętą sceną. Nawet pozornie lokalne problemy, gdzieś w zakątkach Afryki, mogą stać się globalnymi. To daje autorom powieści sensacyjno-szpiegowskich niezwykłą możliwość zabrania czytelników w emocjonującą podróż po całym świecie.
Kto jest mistrzem literackim dla Pana? Czy są to wyłącznie autorzy sensacji, czy też inny autorzy, stroniący od takiej formy gatunkowej?
Nie wiem, czy określenie „mistrz literacki” jest właściwe. Dla mnie przynajmniej. Są wielcy pisarze, którzy są fundamentami naszej kultury, uznaje ich i szanuję, ale nie wszyscy są dla mnie ciekawi, interesujący w swoim przekazie.
Ale oczywiście mam swoich ulubieńców, z których czerpię inspirację. Pierwsze miejsce zajmują Umberto Eco i Michaił Bułhakow, za „Cmentarz w Pradze” i „Mistrza i Małgorzatę”. Nie wszystkie ich dzieła cenię aż tak wysoko. W gatunku szpiegowsko-sensacyjnym to John le Carre i moja ulubiona powieść „Krawiec z Panamy” i Frederick Forsyth za „Czwarty protokół”.
Kiedy zaczną powstawać powieści sensacyjne przywołujące aktualny gorący i dramatyczny czas wojny na Ukrainie? A może sądzi Pan, że tak poważny czas i sytuacja nie sprzyjają literackiej twórczości?
Powieść sensacyjno-szpiegowska powinna być osadzona w rozpoznawalnych realiach politycznych, ale nie może odpowiadać na aktualne wydarzenia, szczególnie tych, których finał trudno przewidzieć. Byli autorzy, którzy próbowali pisać w ten sposób, licząc na efekt „gorącego kartofla”, ale nie przypominam sobie by odnieśli sukces. Nie ma nic gorszego dla powieści tego typu, gdy czytelnik konfrontuje finał z rzeczywistością. Można to robić parafrazując delikatnie fakty, puszczając nawet oko do czytelnika, a najlepiej zostawiając mu swobodę interpretacji. Rzeczywiście, nie ma jednak nic bardziej inspirującego dla twórców gatunku niż prawdziwe wydarzenia. Powieść powinna być jednak ponadczasowa.
Co czeka w przyszłości fanów Pańskiej trylogii? W pierwszej kolejności mam na myśli plany ich ekranizacji, ziszczą się czy jednak będziemy musieli czekać dłużej na kinowe spotkanie? Możemy liczyć na dalsze przygody wyjątkowej ekipy polskich oficerów wywiadu?
Prace nad ekranizacją trwają, ale niestety nie mogę nic więcej powiedzieć. Jedynie producent uprawniony jest do informowania o sprawie. A co do czwartej części trylogii, to pracuje nad spin-offem. Zobaczymy co mi się urodzi.
Jak – pozwolę sobie na końcu zadać pytanie – spędza czas emerytowany oficer wywiadu poza pisaniem książek i spotkaniami z czytelnikami?

Wszystko razem i jeszcze więcej. To odreagowanie, ziszczenie marzeń i wiele innych przyczyn, których nawet nie potrafię dokładnie określić. Tak przynajmniej było na początku, kiedy zacząłem pisać prozę, bo dotąd cały czas zawodowo tworzyłem szpiegowskie scenariusze. Dzisiaj piszę z potrzeby wypowiedzenia się, przekazania czytelnikom swoich myśli, poglądów, ocen, poddania się ich osądowi, pobudzenia dyskusji i refleksji ale też dostarczenia rozrywki. Czyli jak każdy pisarz… chyba. .
Ale oczywiście mam swoich ulubieńców, z których czerpię inspirację. Pierwsze miejsce zajmują Umberto Eco i Michaił Bułhakow, za „Cmentarz w Pradze” i „Mistrza i Małgorzatę”. Nie wszystkie ich dzieła cenię aż tak wysoko. W gatunku szpiegowsko-sensacyjnym to John le Carre i moja ulubiona powieść „Krawiec z Panamy” i Frederick Forsyth za „Czwarty protokół”.
„Krawiec” Vincenta V. Severskiego – szpiegowska gra bez złudzeń
03/17/2026 @ 21:48
[…] wiedzą, że w ich świecie nie istnieje pojęcie czystych rąk. W powieści „Krawiec” Vincenta V. Severskiego powraca właśnie taka wizja świata wywiadu – pozbawiona efektownych fajerwerków, a […]