Recenzja: Lars Kepler „Świadek”
Autor: Lars Kepler
Tytuł: Świadek
Tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska
Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7536-577-1
Liczba stron: 451
Tak mocnego początku nie ma żadna powieść kryminalna (polskojęzyczna lub obcojęzyczna) opublikowana w ostatnich latach przez rodzime oficyny wydawnicze. „Świadek” Larsa Keplera to thriller, który czytelnika przygważdża już na samym wstępie. Opis podwójnego morderstwa jest na tyle sugestywny literacko, na tyle ekspresyjny malarsko, że dalej trudno oderwać się od kolejnych stronic książki. Autor, a właściwie małżeński duet, Alexandry Coelho Ahndoril i Alexandra Ahndoril, to literacko kolejne pokolenie po pisarskim sukcesie trylogii „Millenium” Stiega Larssona i innych autorów, tak szwedzkich, jak i w ogóle skandynawskich. To równocześnie przykład następnego sukcesu wydawniczego, w którym liczba wydrukowanych egzemplarzy książek, liczona w milionach, plącze się z imponującą cyfrą języków, na które powieści tego duetu są tłumaczone.
„Świadek” Larsa Keplera to także jeszcze ciekawszy, jeszcze chwilami bardziej wstrząsający obraz Szwecji, która nie jest już – po raz wtóry w publikowanym kryminale – krajem sukcesu politycznego i społecznego, lecz areną niewyobrażalnych i bezsensownych zbrodni wprost z nierozpoznanych czeluści i otchłani ludzkich emocji i myśli. Omawiana powieść – moim zdaniem – pod tym względem jest propozycją literacko odmienną i świeżą w stosunku do innych skandynawskich tytułów, odnoszących w Polsce sukcesy czytelnicze. Autorzy bardzo sugestywnie i realnie przedstawili fragment współczesnej rzeczywistości szwedzkiej, w której zobaczyć możemy zarówno środowisko trudnych wychowawczo nastolatków, jak i wcale idealny system opieki nad nimi. Ciekawy wydaje się też obraz współczesnego systemu bezpieczeństwa, widzianego z perspektywy nie tylko służb policyjnych. Mówiąc jeszcze inaczej to obraz fragmentu tkanki społecznej, która jest żywa i realna pulsem swojej ludzkiej niedoskonałości, zarówno tej portretowanej jednostkowo, jak i przede wszystkim związanej z panującym systemem (w tym przypadku opieki nad dziećmi z emocjonalnymi zaburzeniami czy też odartych z więzi rodzinnych).
„Świadek” Keplera koniecznie musi zostać wysoko oceniony także za ciekawie poprowadzoną intrygę, która wciąga i trzyma w napięciu oraz w wielkiej niewiadomej do samego końca. Narracja, choć prowadzona jest w czasie teraźniejszym (z perspektywy głównego bohatera, komisarza Joony Linny) i pozwala na bieżąco uczestniczyć w tajnikach śledztwa, to jednak nieustannie umożliwia także stawać czytelnikowi przed wyzwaniem rozwiązywania zagadki kryminalnej. A oto w tej książce wcale nie tak łatwo, co uznać należy za jej duży walor. Podczas lektury cieszy też odpowiednio duża liczba, niejednokrotnie zaskakujących zwrotów akcji, które zdecydowanie zmieniają tropy śledcze. Interesującym zabiegiem fabularnym jest również wprowadzenie ważnych informacji dla prowadzonego dochodzenia niejako ze sfery nadprzyrodzonej, bo związanej z kontaktami z duchem zamordowanej (u Keplera chwyt nie nowy, biorąc pod uwagę poprzedni tytuł „Hipnotyzer”). Nie zdradzając oczywiście treści książki, okazuje się, że nie jest to wcale rzecz z pogranicza fantastyki czy niewytłumaczalnych zjawisk, lecz zagadnienie powiązane z psychologią ludzkiej pamięci. Mroczność snutej opowieści nie jest realizowana wyłącznie z perspektywy dokonanej zbrodni. Jeszcze efektywniej ten stan „ciemnej strony” lektury autorzy powieści osiągają poprzez psychologicznie pogłębione i charakterologicznie różnorodne sylwetki młodych uczestniczek zbrodni, na czele z Vicky. Jej postać wydaje się być najciekawszą personą świata przedstawionego, bo z nią przecież związana jest ciekawa gra pomiędzy losem ofiary i motywacją mordercy, między ludzkimi emocjami dobra i bolesnymi odruchami dotyku zła.
O ile świat postaci literackich bliższych i dalszoplanowych, stworzony przez pisarski duet, w omawianej powieści jest bogatą i ciekawą propozycją psychologiczną i charakterologiczną, to najważniejsza postać głównego bohatera, komisarza Joony Linny, pomimo niebanalnej biografii literackiej, w moim przekonaniu trochę zawodzi. Po „Hipnotyzerze” liczyłem bowiem, że postać ta zostanie pogłębiona i poprowadzona w sposób mocniej wnikający w fabułę całej opowieści. Sam pomysł uwikłania bohatera w gąszcz różnorodnych zdarzeń jest bardzo interesujący. Śledztwa oficjalnie nie prowadzi, występuje w nim wyłącznie jako obserwator, z uwagi na toczące się przeciwko niemu dochodzenie w wydziale wewnętrznym, za przekazanie informacji o planowanej akcji policyjnej lewackim aktywistom. Na domiar złego prowadzona sprawa wywołuje emocjonalnie nieobojętne obrazy z przeszłości bohatera, w której stracił żonę i córkę. To wszystko plus niepokojąco denerwujący, ale i zaskakująco uwiarygodniający wersję kryminalistyczną, świadek-medium, powodują, że komisarz Linna staje przed nie lada wyzwaniem, nie tylko zawodowym, ale jeszcze bardziej osobistym. Tak barwnie poprowadzona postać intryguje nie mniej niż sama zagadka kryminalna. Trochę żałuję jednak, że Kepler swojego bohatera przez gąszcz tych zależności i uwikłań przeprowadza trochę lekką ręką, w zbyt płaskich narracyjnie scenach, bez wyraźniejszych powiązań i następstw dla kolejnych scen powieści. Niezależnie jednak od przywoływanych wrażeń, postać komisarza jest jedną z ciekawszych i niebanalnych postaci skandynawskich tytułów.
Kepler w „Świadku” nie proponuje lekkiej lektury ani też nie rysuje w prostych barwach świata ludzkiej psychiki i czynów. To opowieść wymagająca zaangażowania emocjonalnego, które słabszych pod względem czytelników poruszy, a może nawet spowoduje ich bezsenność. To powieść, która warta jest czytelniczej przygody i z pewnością swoja wartością literacką odstaje od innych, licznych na rynku wydawniczym tytułów spod znaku kryminału i thrillera.
[dodajbox]
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB i przeczytana dzięki Wydawnictwu Czarne.

