Recenzja: Erik Axl Sund „Obłęd”
Autor: Erik Axl Sund
Tytuł: Obłęd
Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Wydawca: Sonia Draga
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-7508-861-8
Liczba stron: 388
I znów szwedzki duet pisarski. Tym razem jednak, inaczej niż w przypadku sióstr Camilli Grebe i Asa Träff, autorek „Spokoju duszy”, za dwoma twórcami kryje się jedno okładkowe nazwisko – Erik Axl Sund. Jak podaje wydawca, Erik Axl Sund to pseudonim literacki szwedzkiego duetu: Jerkera Erikssona i Håkana Axlandra Sunquista. Håkan jest dźwiękowcem, muzykiem i artystą. Jerker wyprodukował jego elektropunkową płytę, a obecnie pracuje w więziennej bibliotece. Ich debiutancka książka „Obłęd” wpisuje się w dość popularny ostatnio nurt powieści kryminalnych z silną tematyką psychologiczną. Trzeba więc nie lada odwagi i jednocześnie umiejętności pisarskich, by po raz kolejny na arenie literackiej podejmować metaforyczną rękawicę wspomnianej problematyki. Ale to nie jedyny krąg zainteresowań fabularnych omawianego tytułu. Mam wrażenie, że wielu czytelników zostanie zaskoczonych, bo oto jeśli myśleliście, że krwawa, zbrodnicza i zimna Szwecja jest wam już znana z innych głośnych tytułów najpopularniejszych skandynawskich autorów kryminałów, to myliliście się. Erik Axl Sund uderza stanowczo mocniej, jak nikt inny wcześniej. Szwecja, trochę już mityczne państwo dobrobytu i multikulturowej przestrzeni wolnej od problemów społecznych i obyczajowych, tutaj ma wyraźnie odrażającą twarz, w której podskórnych żyłach czają się mroczne kwestie: pedofilia i handel dziećmi, dziecięca pornografia i przemoc seksualna wobec dzieci. A jakby tego było mało na ulicach sztokholmskich naocznie zobaczymy i dotkniemy upadku najmłodszych, którzy przecież w swoim niewinnym wieku powinni przeżywać niczym niezmąconą radość życia. Szwecja to także azyl dla uciekinierów z miejsc dotkniętych bezmyślną wojną i wszechobecną pogardą dla życia ludzkiego, która staje się także udziałem dzieci-żołnierzy. I także w tym przypadku Szwedzki system zawodzi. Dzieci-żołnierze, zamiast znaleźć wyjście z matni krwawych wspomnieć i siatki urazów psychicznych, doświadczają odrażającego wykorzystania i pogardliwej śmierci.
Tak przedstawiona Szwecja nie jest jednak dominującym motywem fabularnym. To tylko tło i siła sprawcza faktycznie pierwszoplanowej opowieści fabularnej. Ta w „Obłędzie” przetykana jest nicią narracji o podwójnym splocie tematycznym. Najkrócej słownie zamknąć można ją w dwóch słowach: psychologia i intryga, intryga i psychologia. Nie przypadkowo wymieniam te słowa naprzemiennie, bowiem trudno jednoznacznie powiedzieć, co przeważa. Większość czytelników, którzy książkę poznali przede mną, podkreśla znaczenie wątków psychologicznych, lecz za dominantę uznaje prowadzona intrygę kryminalną. I do pewnego miejsca powieści nie trudno się z tym zgodzić, choć od momentu, w którym autorzy, trochę z zaskoczenia, ale wręcz na tacy podają nam wyjście na sprawcę, to co najlepsze w lekturze kryminału w przypadku tego tytułu ulatnia się gdzieś w meandrach psychologiczno-obyczajowej gry. Gry, w której uczestnikami są główni bohaterowie powieści „Obłęd”.
Chodzi o Jeanette Kihlberg i Sofie Zetterlund. Obie postacie kobiece de facto zdominowały świat przedstawiony powieści. Pierwsza, Jeanette Kihlberg, to niedawno awansowana policjantka, której rysunek charakterologiczny jest wyraźnie odczytywalny. To zwyczajna, niczym się nie wyróżniająca z pozoru kobieta, niełatwo łącząca rolę matki i żony z funkcją policjantki i przełożonej. W obu życiowych kreacjach nieustannie doświadczana zostaje przez rzeczywistość, czy to mocno męskiego, trochę szowinistycznego, świata policyjnych śledczych, czy też rodzinnego związku, z zerwanymi węzłami więzi i uczuć do męża i syna. Kihlberg nawet jako policjantka jawi się w sposób mieszany, gdzie intuicja oraz analityczny zmysł policyjny pojawiają się obok momentów bezsilności i braków szerszego widzenia faktów, informacji i śladów badanych zdarzeń przestępczych. Dodatkowym balastem utrudniającym skupienie się na zadaniu śledczym są kłopoty finansowe powiązane z postacią męża, niespełnionego malarza, od kilkunastu lat pozostającego na jej utrzymaniu i równoległym poszukiwaniu właściwej formy artystycznej. A gdy jego sztuka będzie miała szanse otwarcia się na publiczność, ich związek dotknie kryzys z inną kobietą w tle, otwierającą w jej mężu wcześniej nieaktywne strefy egzystencji. Równolegle obok postaci policjantki autorzy konsekwentnie prezentują nam postać nie mniej ciekawą, a z pewnością bardziej intrygującą, psycholog Sofii Zetterlund. Zawodowo specjalizującej się dziecięcymi traumami o różnym rodzaju ich źródeł. Poza prowadzeniem prywatnego gabinetu psychoterapeuty, wydaje niekiedy opinie jako biegły sądowy, co spowoduje w pewnym momencie książki zawiązanie współpracy z policjantką, Jeanette Kihlberg. Złożoność postaci psychoterapeutki leży w jej przeszłości. Oto ta, która pomaga wychodzić z traumy i oswajać własne lęki, sama kryje w sobie mroczną tajemnicę, także wyrastająca z dzieciństwa, a wzmocnioną koszmarnymi przeżyciami w Sierra Leone, gdzie wypełniała wolontaryjne zdania. To nie wyczerpuje jednak listy powikłanych cech osobowościowych Sofii Zetterlund. Dla pani psycholog wręcz obsesyjnym lejtmotywem jest osoba jej pacjentki, Victorii Bergman, której to seanse terapeutyczne mają pomóc wyjść z zamknięcia psychicznego i traumy wywołanej dzieciństwem wypełnionym molestowaniem przez własnego ojca. Mogę tylko tyle zdradzić, że te dwie bohaterki muszą się zetknąć, a spotkanie przejdzie metamorfozę, w której nie tylko zawodowy nurt kontaktów ujawni swoje znaczenie powieściowe. Więcej zdradzić nie mogę, by nie psuć przyjemności lektury, a zwłaszcza jej zaskakujących zwrotów i zaskoczeń.
Wiarygodność charakterologiczna obu głównych bohaterek jest bezdyskusyjna i wyjątkowo dopracowana. Realizm postaci, trafnie i interesująco pogłębiony psychologicznymi portretami, nie przegadanymi narracyjnie i wyraziście poprowadzonymi, aż do dosłownego, jeśli nie bólu, to przynajmniej lęku lektury. A przecież nie możemy zapominać, że fabułę otwiera klasycznie skonstruowana intryga. Policja sztokholmska znajduje w pobliżu metra zwłoki dziecka, które jest zmumifikowane i porażająco okaleczone. Szybko niepokój i śledcze rozedrganie wzmaga odnalezienie kolejnych zwłoki dziecka, obcokrajowca, Białorusina. Prowadzącą dochodzenie jest właśnie Jeanette Kihlberg i w swoich przypuszczeniach dotyczących motywów i sposobów działania dociera do jednego z pedofilów. A to już łącznik pomiędzy śledczą a psycholog Sofią Zetterlund. I tak znów wracamy do tego dominującego duetu emocji, myśli i doznań, które doprowadzą do kolejnego zwrotu akcji.
Psychologiczna głębia, społeczna wrażliwość, obyczajowa troska i literacka dbałość o atrakcyjność (widoczna zwłaszcza w świecie postaci literackich) – moim zdaniem – w „Obłędzie” nieznacznie przesłoniły intrygę kryminalną i proces jej rozwiązywania. Mam nieodparte wrażenie, że Jerker Eriksson i Håkan Axlander Sunquist stali się trochę zakładnikami własnego pomysłu. Omawiana powieść to tylko część całego tryptyku. I cała sztuka przygotowania książki polegała na połączeniu pomysłu na wciągającą lekturę i znalezienie sposobu na zainteresowanie, zaintrygowanie kolejnym tytułem. I gdyby tylko analizować czysto kryminalne wątki, to „Obłęd” w pewnym momencie czytania trochę rozczarowuje rozmyciem tajemnicy i spłaszczeniem zagadki. Jednocześnie, gdy zasmakujemy w niedopowiedzianej i psychologicznie barwnej interakcji zachodzącej pomiędzy głównymi bohaterkami, Jeanette Kihlberg i Sofie Zetterlund, to z pewnością już wyczekiwać będziemy kolejnego tomu, w końcu jest coś takiego w każdym z nas, że chcemy poznać czystą postać ludzkiego obłędu.
[dodajbox]
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB


03/20/2015 @ 21:34
W mojej ocenie owe „psychologiczne tło” nie wystarczyło, a autorzy nie wybili się ponad przeciętność. Osobiście na razie poprzestanę na pierwszym tomie.
03/20/2015 @ 21:42
Pojęcie „przeciętności” każdy może rozumieć inaczej, ale fakt jest taki, że poprzeczka w kryminałach podnosi się coraz wyżej.
06/30/2016 @ 16:24
Przeczytałam jednym tchem „Trauma,Obłęd i Katarzis’
Dla mnie ciekawa trylogia,opisująca przerażającą rzeczywistość świata współczesnego i jego anomalie.Ciekawe spojrzenie na psychikę ludzką i aż krzyczę w duchu „oby was nigdy w życiu coś takiego nie spotkało”.
Ludzie mówią że to świat jest okropny a ja uważam że świat jest piękny, tylko my ludzie nie mamy serca dla niego i dla samych siebie.
Już historia pokazała że potrafimy i dążymy do samozagłady!Więc czas najwyższy aby to zmienić!
Panowie dziękuję za opisanie jednego z wielu problemów nękających naszą chorą cywilizację.