Recenzja: Henning Mankell „Ręka”
Autor: Henning Mankell
Tytuł: Ręka
Tłumaczenie: Paulina Jankowska
Wydawca: W.A.B.
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7881-497-9
Liczba stron: 331
Nie ma wątpliwości. To pożegnanie z Kurtem Wallanderem. Do miłośników twórczości Henninga Mankella, a zwłaszcza wyjątkowego policjanta z komisariatu w Ystad, trafiło w tym roku polskie wydanie mini powieści „Ręka”, z wielce mówiącym podtytułem „Wszystko, co powinniście wiedzieć o Kurcie Wallanderze”. Chronologicznie ujmując czas powieściowy to tytuł, którego akcja literacka z Wallanderem dzieje się najpóźniej, bo na jesieni 2002 roku. I Mankell po raz kolejny prezentuje cała gamę swoje mistrzostwa pisarskiego.
Główny bohater, wyraźnie zmęczony pracą, ale i życiem, to zresztą jeden z głównych lejtmotywów książki, otrzymuje ciekawą ofertę kupna domu. Na tyle atrakcyjną i perspektywiczną, że razem z nim widzimy już i remont domu, i przyszły, spokojny emerycki czas. Niestety, zupełnie przypadkowo wraz z chwila jakiegoś olśnienia, Wallander ujawnia rzecz niecodzienną – ludzką rękę, wystającą z ziemi. To tylko początek większej makabreski, związanej z odnalezieniem szczątek ludzkich dwóch osób, który nie odeszły z tego świata w sposób naturalny. A na dokładkę cała sprawa miała mieć miejsce, według patomorfologów, ponad pół wieku temu. Z punktu widzenia prawa szwedzkiego odnalezienie ewentualnego sprawcy dawnej zbrodni i tak nie niosłoby za sobą konsekwencji karnych. Dla głównego bohatera i pozostałych policjantów to jednak służbowe zadanie identyfikacji ofiar i bardziej honorowe ustalenie co stało się ponad pięćdziesiąt lat temu i kto w tym uczestniczył jako sprawca śmierci. To nie przypadek, że Mankell wybiera taką sprawę dla swojego literackiego policjanta. Upływ czasu jest takim najważniejszym wyznacznikiem sprawy. Nie zidentyfikowane ofiary to osoby niemłode. Jeśli znający tajemnicę ich śmierci żyje, to musi być osobą wyraźnie starszą, w sile wieku. To aspekt upływu czasu realizowany od strony intrygi kryminalnej, zaś od strony Wallandera to przede wszystkim znudzenie i zmęczenie otaczającą rzeczywistością. Główny bohater w sposób ilościowy i jakościowy skupia się tym razem na przemijaniu, zmianach jakie zaszły z innymi ludźmi, miejscami czy wreszcie samą policją szwedzką. To wszystko jednak przedstawiane jest z perspektywy doświadczeń i przemyśleń Wallandera, stąd nosi wyjątkowy charakter.
Unikalność literacka tej mini powieści kryje się także w niecodziennym powieściowym doświadczeniu policjanta z Ystad. Przyszłym czytelnikom nie będę zdradzał szczegółów, ale bohater Mankella staje w obliczu rzeczy ostatecznych, niepoliczalnych czasowo, niewyobrażalnych myślowo i niemożliwych do przewidzenia. O ile społeczno-polityczna wrażliwość i obyczajowa troska u autora „Zapory” to rzeczy w każdej jego książce obowiązkowe, to osobiste, uczuciowe rozterki Wallandera nigdy nie dominowały w żadnym tytule powieściowym. Nie można powiedzieć, że ich nie było, czy też były mało ważne, ale zawsze działy się równolegle lub też tylko jako tło, bardziej uwiarygodniające postacie literackie niż stanowiące wiodący motyw literacki. „Ręka” jest pod tym względem inna, powtórzę jeszcze raz, wyjątkowa. Identyfikacja ofiar dawnej zbrodni to tylko pretekst do głębszych i wewnętrznych doznań i przemyśleń głównego bohatera o charakterze całościowym, bo odnoszącym się do przeszłości, teraźniejszości i jego przyszłości. Przyszłości, której poznać już nie poznamy, bo autor „Mordercy bez twarzy” definitywnie zakończył ten długi etap pisarskiej przygody.
Dla miłośników Wallandera taka deklaracja pisarza wcale nie musi oznaczać definitywnego końca, zawsze mogą liczyć na kontynuację lub nawet odrębne historie powstające piórem scenopisarza i pod okiem kamery. Już dzisiaj niejeden widz zwłaszcza powstałych już seriali głównego bohatera kojarzy z zupełnie innych spraw kryminalnych niż większość wiernych czytelników. Życie bohatera literackie poza światem przedstawionym to zresztą bardzo interesujący temat, które kilka akapitów poświęca sam Mankell w eseju „Świat Wallandera. Jak to się zaczęło, jak się skończyło i co wydarzyło się w międzyczasie”. Nie będę odkrywał kart z treścią tego ciekawego fragmentu całej książki, zwłaszcza dla miłośników twórczości autora „Niespokojnego człowieka”. Najciekawsze, ale i – przynajmniej dla mnie – przewidywalne i potwierdzające nierzadkie wcześniejsze przypuszczenia, pisarskie wyznania dotyczą proweniencji większości tytułów z Wallanderem w roli głównej. Jeden z największych i najznakomitszych autorów kryminałów tak naprawdę gatunek literacki wybrał po drodze, w ramach nie jakiegoś kunktatorstwa czy korzyści marketingowej (jak to się dzieje u wielu innych autorów), lecz zupełnie świadomie – potrzebny był śledczy, policjant rozwiązujący intrygę kryminalną. Motywem podstawowym były jednak kwestie rasistowskie w zmieniającej się wówczas Szwecji. I to tak to się zaczęło i tak stawało się w kolejnych powieściach. A, że Mankell kwestie społeczne, polityczne, obyczajowe łączy niezwykle artystycznie udanie ze zgrabnymi intrygami kryminalnymi, opierając to na świetnym wyczuciu języka powieściowego, stąd wielki jego sukces czytelniczy w wielu krajach.
„Ręka” Henninga Mankella to także obowiązkowa lektura i pozycja biblioteczna dla miłośników Wallandera z uwagi na umieszczone w niej części poświęcone autorskim streszczeniom poszczególnych tytułów (oczywiście bez rozwiązywania spraw, lecz umiejętnie zachęcające do lektury książek), charakterystyki głównego bohatera, jego przyjaciół i innych postaci ważnych dla świata przedstawionego poszczególnych powieści, wykaz wszystkich osób pojawiających się w książkach z Wallanderem, charakterystyka przestrzeni i miejsc ważnych dla historii z Wallanderem. I zupełnie na koniec, dla mniej uważnych czytelników powieści, z uśmiechem przypomnienie co lubi Wallander słuchać i czytać. I co najważniejsze, w konstrukcji i treści „Ręki” ukrywa się coś takiego, że wbrew pozorom nie tylko, że nie jest to ostatnia lektura z Wallanderem, ale od razu chce się do wcześniejszych powieści znów wracać lekturą, teraz już dojrzalszą.
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB oraz książka czytana w ramach Kryminalnego Wyzwania

