Czeski kryminał z trupem i cieniem przeszłości
To moje pierwsze spotkanie z czeskim kryminałem. I to bardzo udane. „Człowiek pana ministra” to powieść autorstwa świetnego znawcy gatunku, Michala Sýkory. Literaturoznawcy, który pasję naukową skonfrontował z własnym talentem literackim, a także zawodowymi doświadczeniami akademika.
W recenzowanej powieści jakże bowiem realistycznie przedstawił znany sobie świat akademicki, ale także realia współczesnych Czech. Intryga kryminalna zawiązuje się bowiem na uniwersytecie, w momencie znalezienia zwłok jednego z akademików, docenta Ondŕeja Chalupy. Zabójstwa dokonano w gabinecie ołomunieckiego uniwersytetu. I jeden z możliwych motywów jego śmierci zdaje się być związany z uczelnią właśnie. Z podejrzeniami naukowca o nieprawidłowościach wokół uniwersyteckich finansów, które popełnić miał kwestor Jonáš. Jest i druga z potencjalnych przyczyn zabójstwa – zawodowa zawiść o karierę i stopnie naukowe. Choć to pozornie tak mało realistyczny motyw zbrodni, to jednak u Sýkory jawi się jako najbardziej możliwy. Sęk w tym, że znając nawet najbardziej prawdopodobne powody zabójstwa, funkcjonariusze muszą błądzić w związku z brakiem dowodów i informacji wiążących wszystko w całość. Zwłaszcza, że chwile później dochodzi do kolejnego zabójstwa. Tym razem ofiarą staje się dziennikarz, z którym kontaktowała się przed swoją śmiercią pierwsza ofiara.
Wraz ze śmiercią dziennikarza Bŕeziny i nauczyciela akademickiego Chalupy znikają także wszystkie ewentualne dowody w postaci dokumentów i nagrań. Sýkora znakomicie odzwierciedla realia policyjnego śledztwa prowadzonego przez zespół. Trzeba podkreślić, iż każdy z członków zespołu śledczego jest jednocześnie postacią w pełni zindywidualizowaną z własnymi cechami charakteru oraz ciężarem problemów rodzinnych i zawodowych. Barwny to konglomerat osobowości. pod przewodnictwem podinspektor Marie Výrovej, ekscentrycznej wielbicielki Boba Dylana. Prawie każdy bohater spod policyjnej gwiazdy ma nieprostą książkową biografię, która zresztą dopełnia się na naszych oczach. Výrova, zwana „Wielką Sową”, a także Horova, Baran, Vitous, Edelweiss, Kaplan, Purkyne, Kodet, to silna ekipa, choć wcale nie idealna, niekiedy błądząca, ze sporym balastem prywatnych problemów. Ale dzięki temu prawdziwie przekonująca i ciekawa lekturowo. Autor „Człowieka pana ministra”, jak rzadko kto inny, w sposób nieodparcie realistyczny prezentuje czytelnikom mocne i słabe strony śledztwa zespołowego.
Wspomniani bohaterowie przywołują także demony przeszłości. Motyw politycznego, ideologicznego bagażu wraca tutaj kilkukrotnie. Nie nowy to pomysł, podobnie jak w polskim kryminale., lecz tym razem ciekawie ujęty, bo dwutorowo. Pierwszy motyw, jakże znany, to obecność macek komunistycznej bezpieki, tak dobrze ułożonej we współczesnej postkomunistycznej rzeczywistości. To nie tylko realia czeskie czy polskie, ale także każdego doświadczonego komunizmem kraju. Drugi motyw związany z echem esbeckiej wszechobecności u Sýkory został poprowadzony niezwykle ciekawie, bo z perspektywy postaw etycznych i zawodowych samych policjantów. Najlepiej jest to widoczne w postawach dwóch członków zespołu śledczego, Viktora Vitouša, dawnego funkcjonariusza służby bezpieczeństwa, kontynuującego efektywnie pracę policjanta śledczego, aż do funkcji naczelnika wydziału, oraz Pavla Edelweissa, funkcjonariusza tegoż wydziału, który z dzieciństwa pamięta sceny częstych nieprzyjemnych wizyt czeskich esbeków, prześladujących jego ojca za wsparcie Karty 77. Ciekawe zderzenie dwóch w sumie wzorowych policjantów, dla których walka ze złem to priorytet, a czy to samo zrozumienie etyki i honoru? Nie zdradzę efektów tego swoistego „pojedynku” życiowych racji. Niech czytelnik sam zmierzy się z tym ciekawym tematem.
„Człowiek pana ministra” to powieść wielopłaszczyznowa, klasyczny kryminał o ciekawie skonstruowanej intrydze kryminalnej i interesującym tle społeczno-obyczajowym. Wielką wartością jest cały wachlarz wykreowanych przez Sýkorę niebanalnych postaci, tworzących siatkę rewelacyjnych relacji. To książka napisana ze smakiem, fabularnie poprowadzona wręcz wzorowo. Lektura wciągająca i z pewnością przyjemna.
Przeczytane dzięki Wydawnictwu Afera
