Eden upadły – kiedy raj zamienia się w zbrodnię

Historia ludzkości pełna jest prób budowania własnego raju na ziemi. Wspólnot idealnych, miejsc wolnych od konfliktów, przemocy i niesprawiedliwości. Problem polega na tym, że gdziekolwiek pojawia się człowiek, tam razem z nim pojawiają się także jego emocje – a te, jak wiadomo, nie znają granic. Zarówno te najpiękniejsze: miłość, zaufanie czy oddanie, jak i te najciemniejsze: nienawiść, chciwość, zazdrość czy pragnienie triumfu nad drugim człowiekiem. Reportaż Eden Undone autorstwa Abbott Kahler jest właśnie opowieścią o takim eksperymencie z rajem – i o jego nieuniknionym upadku.

Kahler rekonstruuje jedną z tych historii, które brzmią tak nieprawdopodobnie, że niemal trudno uwierzyć w ich prawdziwość. A jednak wydarzyły się naprawdę. U podstaw opowieści leży próba stworzenia utopijnej wspólnoty na jednej z wysp archipelagu Galapagos w latach trzydziestych XX wieku. Kilkoro Europejczyków, zmęczonych cywilizacją i jej ograniczeniami, postanowiło rozpocząć życie od nowa – bliżej natury, z dala od społecznych konwenansów i konfliktów Starego Kontynentu.

Początek tej historii brzmi niemal jak spełnienie romantycznego marzenia. Surowa, ale piękna przyroda. Kilka osób przekonanych, że można stworzyć życie prostsze, uczciwsze i bardziej autentyczne. Ludzie, którzy w imię wolności i samostanowienia porzucają znany świat.

Ale „Eden upadły” nie jest opowieścią o idyllicznym życiu na końcu świata.

Autorka bardzo szybko pokazuje, jak krucha jest wizja raju stworzonego przez ludzi. Bo nawet najbardziej idealistyczne projekty rozbijają się o to, co w człowieku najbardziej nieprzewidywalne. Ambicje, zazdrość, rywalizacja, manipulacja. To właśnie te emocje – znacznie silniejsze niż początkowa fascynacja wspólną wizją – zaczynają stopniowo zatruwać życie niewielkiej społeczności.

Kiedy na wyspie pojawiają się kolejne osoby, napięcie zaczyna narastać. Relacje komplikują się, sympatie zmieniają się w konflikty, a zaufanie ustępuje miejsca podejrzliwości. Kahler z reporterską precyzją pokazuje, jak w zamkniętej przestrzeni, odciętej od świata i jego reguł, ludzkie emocje zaczynają działać jak soczewka – skupiają się i wzmacniają do granic wytrzymałości.

I właśnie wtedy historia przybiera coraz mroczniejszy obrót.

W pewnym momencie czytelnik orientuje się, że to, co miało być historią o utopii, zaczyna przypominać rasowy kryminał. Pojawiają się zaginięcia, niewyjaśnione wydarzenia, podejrzenia o manipulacje i zbrodnię. Raj, który miał być miejscem wolności i harmonii, powoli zamienia się w przestrzeń nieufności, lęku i walki o dominację.

Największą siłą książki Kahler jest sposób, w jaki autorka opowiada tę historię. Z jednej strony mamy drobiazgowy reportaż historyczny – oparty na dokumentach, relacjach świadków i archiwach. Z drugiej strony narracja ma tempo i dramaturgię dobrej powieści sensacyjnej. Bohaterowie nie są tu jedynie postaciami z kroniki wydarzeń, lecz pełnokrwistymi ludźmi z ich obsesjami, marzeniami i słabościami.

Dzięki temu „Eden upadły” czyta się jak opowieść o eksperymencie społecznym, który wymknął się spod kontroli.

Bo w gruncie rzeczy nie jest to tylko historia kilku ekscentrycznych idealistów na odległej wyspie. To raczej przypomnienie starej prawdy o ludzkiej naturze: że człowiek potrafi stworzyć rzeczy niezwykłe – wspólnoty, idee, marzenia o lepszym świecie – ale równie łatwo potrafi je zniszczyć.

Właśnie dlatego ta historia robi tak duże wrażenie. Bo jest jednocześnie niewiarygodna i całkowicie realna. Tak nieprawdopodobna, że aż trudna do przyjęcia – a jednak wydarzyła się naprawdę.

I być może dlatego po lekturze tej książki w głowie zostaje jedna, dość niewygodna myśl: że raj może upaść nie dlatego, że jest niemożliwy, lecz dlatego, że zawsze zamieszkują go ludzie.

Przeczytane dzięki Wydawnictwu Znak Horyzont