Recenzja: Piotr Pochuro „Cena za honor”
Autor: Piotr Pochuro
Tytuł: Cena za honor
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2012
ISBN: 97-883-11-12208-6
Liczba stron: 204
Kiedy w zeszłym roku recenzowałem ostatnią książkę Krzysztofa Koziołka „Instrukcja 0066”, nie opisałem własnego stanu oburzenia, wewnętrznej niezgody na historie, w których zło ludzkiej natury znajduje wsparcie wśród ludzi munduru policyjnego i prokuratury, ośmieszając i tak już ślepą Temidę. W tamtej historii, na szczęście, Temida nie oślepła całkowicie, choć cena jaką zapłacił Stanisław Szafran, bohater książki „Instrukcja 0066”, była duża, i fizycznie, i psychicznie. W tamtej wreszcie książce historia prawdziwego człowieka, „psa”, niezłomnego policjanta wpleciona była w fikcję literacką. W omawianej tutaj powieści Piotra Pochuro jest inaczej. W „Cenie za honor” fikcja literacka została ubrana zgrabnie w szaty możliwych realiów policyjnej pracy kryminalnych i przestępczego świata polskiej mafii. Czasoprzestrzeń opowiadanej historii jest i wyraźnie rodzima, ale jednocześnie bardzo uniwersalna. Gdyby spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, wczytać się w wiadomości serwisów i rubryk kryminalnych, to przedstawione przez Pochuro zdarzenia mogły mieć miejsce dwadzieścia, dziesięć lat temu, jak i w zeszłym roku, dziś, ale z pewnością mogą zdarzyć się i jutro, jk i w następnych latach.
„Cena za honor” jest powieścią niewielką, niezbyt obszerną, tylko jakby dotykającą ram gatunku. Główna historia przedstawiana jest linearnie, choć każdy rozdział zamykany jest narracją z obrazami scen pobocznych, czasowo niekiedy przesuniętych do przodu, ale związanych bezpośrednio z główną opowieścią. Te wyróżniane graficznie „wtrącenia” stanowią narrację sprawy Bzyka, głównego bohatera, w której to on jest oskarżonym wbrew logice dowodów i faktów z rzeczywistości. Tak więc konstrukcyjnie Pochuro swoją książkę oparł na swoistym dialogu – sprawy, w której policjant rozrywa sieć mafijnych układów, tropiąc szefa mafii, celem zatrzymania go i posadzenia na wiele lat, ze sprawą, w której nie śmierć największym niebezpieczeństwem, ale utrata honoru. I jak pisze trafnie wydawca na okładce książki: z tej walki tylko jedna ze stron może wyjść zwycięsko. Konstrukcyjny pomyśl ciekawy, moim jednak zdaniem, nie udał się on do końca. Ta narracja prowadzona kursywą momentami zbyt dużo zdradza i uprzedza w opowiadanej historii. Szkoda, że linearnie poprowadzoną opowieść pisarz nie rozwinął bardziej i zagęścił – od udanej akcji policyjnej do wyjścia z aresztu. To co pomiędzy prologiem a epilogiem mógł Pochuro ubrać w szaty klasycznej powieści sensacyjno-kryminalnej, Aż się o to prosiło, o historię z różnymi wątkami, niekiedy pozornie oddalonymi, ale zawsze wracającymi do głównego biegu intrygi. Szkoda też, że postacie policjantów, przede wszystkim Bzyka i naczelnika, tak przecież narracyjnie ważne i charakterystyczne odmiennym uwikłaniem, nie zostały rozbudowane szerzej, z jeszcze głębszym profilem etyczno-psychologicznym. Przecież także bohaterowie stojący po drugiej stronie, najważniejsi ludzie grupy przestępczej, Kalafior i Uszaty, tak wyraźnie zarysowani swoją bezwzględnością, aż proszą się o jeszcze mocniejszy obraz. Na drugim planie są jeszcze komendant, Patyk, Babol, Kowal, a więc pozostali policjanci, których sylwetki udanie dopełniają obrazu świata policyjnego, a posiadający równocześnie nie wykorzystany do końca potencjał. I wreszcie Agnieszka, a obok niej była zona i syn – postacie z możliwością rozwinięcia wątków psychologicznych i emocjonalnych.
Spoglądam na powyższą listę bohaterów pierwszo i drugoplanowych i … nie ukrywam, że jestem zły na Piotra Pochuro. „Cena za honor” ma świetny pomysł, dotyka ważnego tematu, kryje w sobie z pozoru sensacyjno-kryminalną historię (nie zdradzę skąd takie połączenie, bo musiałbym zdradzić przyszłym czytelnikom za dużo treści, psując zabawę lektury). W głębi książka ta jest sceną dramatu ludzkiego, pojedynku etycznego, z odpowiednio wysoką tytułową ceną za honor. A zły jestem na autora, bo swoją niewielką książeczką mi osobiście narobił więcej smaku czytelniczego niż wrażeń z lektury. I niewątpliwie książka Pochuro ukrywa w sobie ciekawy, sensacyjny i trzymający w napięciu „wyścig”, a jeszcze trafniej byłoby określić pojedynek, pomiędzy prawym policjantem a mafijnym przestępcą. Pomiędzy nich wplątane są mniejsze historie ludzkie, o wielu barwach emocjonalnych, psychologicznych, obyczajowych czy wreszcie etycznych. Gdyby tylko autor rozwinął te historie, a jednocześnie wątki z grupą przestępczą przesunął na czasowej osi narracji lub nawet ukrył, cała powieść zyskałaby na odbiorze czytelniczym. Intryga kryminalna zaczęłaby dominować, wciągać czytelnika jeszcze bardziej w grę: kto kogo, jak i dlaczego.
Niezależnie od powyższych uwag, które nie są krytyką zawartego w „Cenie za honor” pomysłu literackiego, obejmującego opowiadaną historię, umieszczone w niej postacie i swoiste przesłanie lub bardziej prawdę o życiu na styku dobra i zła, książka Piotra Pochuro jest udaną propozycja czytelniczą. Czyta się ją swobodnie, lekko, z zaciekawieniem, nie razi ani nieprzyswajalnym językiem, ani niepotrzebnymi scenami. Takie książki znakomicie wypełniają czas w trakcie podróży, oczekiwania w kolejce do lekarza, w przerwach pomiędzy ważnymi zajęciami. Dzięki takim lekturom czytelnik i odpoczywa, ale i – wbrew pozorom – nabywa pośrednio pewnej wiedzy, określiłbym ją ogólnie, wiedzy życiowej, która jest bagażem doświadczeń innych osób, choćby np. policjantów i ich rodzin. A tego typu historie zawsze mogą dotknąć każdego z nas, nawet nie wiemy kiedy i w jakim momencie czy decyzji życiowej. Gdyby jeszcze tylko Piotr Pochuro zechciał zrobić jeden krok do przodu, z przedsionka literatury wejść może nie parnas literackiego mistrzostwa, ale chociaż na salony pełnowartościowego pisarstwa. Wydaje się, że stać go na taki krok.
[dodajbox]
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB


02/03/2013 @ 15:59
Podoba mi się, a to, że lubię kryminały spowodowało, że już jest na liście pozycji obowiązkowych.