Kto zabłądzi, ten zostaje. „Błędne łąki” pod lupą
Góry Izerskie nie tłumaczą się nikomu. Jarosław Szczyżowski w „Błędnych łąkach” splata kryminalną zagadkę zaginięcia dwojga studentów z folk horrorem rodem z zapisków Willa-Ericha Peuckerta. O powieści, która pachnie torfem i mgłą — i o tym, gdzie jej filary trzeszczą.
