„Hermann Göring” A. Molitora. Uśmiech, który rozdawał ordery

okładka recenzowanej bibliografii Andreas Monitor "Herman Goring"Jedni widzieli w nim rubasznego bon vivanta. Inni drugiego człowieka zbrodniczego państwa. Göring przez lata nosił obie te twarze. Andreas Molitor pokazuje, że tylko jedna z nich była prawdziwa.

Po tę biografię sięgnąłem niemal naturalnie. Kilka miesięcy temu pisałem na blogu o „Norymberdze. Naziści oczami psychiatry” Jacka El-Haia. Tam Göring siedział już w celi, a młody psychiatra próbował zrozumieć jego umysł. Chciałem zobaczyć, jak ten człowiek do tej celi doszedł. Molitor daje na to odpowiedź pełną i chłodną.

Książka ma klasyczną budowę. Życiorys płynie chronologicznie, równym rytmem, od dzieciństwa w Bawarii po ostatnią noc w Norymberdze. Autor jest dziennikarzem, ale nie szuka taniego efektu. Literackości używa oszczędnie. Scena czy cytat pojawiają się tam, gdzie wzmacniają fakt, a nie tam, gdzie mają go zastąpić. Za tą przystępnością stoi ogrom pracy. Widać, że Molitor zapoznał się z mnóstwem dokumentów, relacji i opracowań. Pod tym względem biografia wydaje się wnikliwa. Polskie wydanie podkreśla to jeszcze przypisami, które objaśniają kontekst. Wartym uwagi uzupełnieniem są też zdjęcia. Nie ma ich wiele, ale mówią swoje. Pozowany uśmiech i mundur obwieszony orderami czytamy inaczej, gdy wiemy już, co kryło się za tą pozą.

Göring długo uchodził za tego „sympatycznego” spośród nazistowskich dygnitarzy. Molitor rozbiera ten mit kawałek po kawałku. Luksus Carinhall nie był dziwactwem. Był łupem. Obrazy pochodziły z grabieży, majątki często odebrano Żydom. To Göring sterował wypieraniem Żydów z niemieckiej gospodarki. To on podpisał upoważnienie dla Heydricha, które otworzyło drogę do planowania Zagłady. Autor raz po raz zestawia przepych marszałka z losem jego ofiar. Nie jest to zabieg subtelny. Jest skuteczny.

Jako były funkcjonariusz Policji czytałem niektóre rozdziały z osobnym niepokojem. W 1933 roku Göring przejął pruską policję i uczynił z niej narzędzie terroru. Dał funkcjonariuszom przyzwolenie na strzelanie bez konsekwencji. Powołał Gestapo. Przez lata służby nauczyłem się, że za każdym złem stoi motyw. Tu był aż nadto oczywisty. Władza, pieniądze, potrzeba podziwu. Policja, która służy władzy zamiast prawu, przestaje chronić. Zaczyna polować.

Najmniej przekonuje mnie psychologizowanie. Molitor szuka źródeł żądzy władzy w chłodnym dzieciństwie i surowym wychowaniu. U El-Haia psychologia jest sercem opowieści, bo wyrasta z notatek psychiatry, który Göringa badał. Tam pada też teza trudniejsza do przyjęcia niż jakakolwiek diagnoza. Zbrodniarze nie byli szaleńcami. Byli ludźmi. U Molitora psychologia pozostaje tłem i chyba dobrze. Wyjaśnienie motywu nie jest usprawiedliwieniem czynu. Trudne dzieciństwo miało wielu ludzi. Niewielu z nich zostało zbrodniarzami.

Jest w tej książce także nuta osobista. Autor przyznaje, że w jego rodzinie jeszcze długo po wojnie mówiło się o Göringu z sympatią. Ta szczerość dodaje biografii wagi. Pokazuje, jak trwały bywa mit i jak łatwo uśmiech zasłania krew.

Wystarczy spojrzeć na finał oczami śledczego, by poczuć chłód. Więzień pod stałym nadzorem. Cela sprawdzana dzień i noc. A jednak kapsułka z cyjankiem trafia w jego ręce. Göring do końca grał swoją rolę. Na ławie oskarżonych pozował, a w celi wymknął się katu. Wyrok zapadł, ale nie został wykonany. Prawo jest tak silne, jak ludzie, którzy go strzegą.

Wymowny jest też epilog. Ciało Göringa spalono razem z ciałami straconych współoskarżonych w krematorium na monachijskim cmentarzu wschodnim. W tym samym miejscu w latach Trzeciej Rzeszy palono ciała ofiar reżimu. Prochy rozsypano nocą do Izary, a miejsce utrzymano w tajemnicy. Nie mógł powstać grób, do którego pielgrzymowaliby wyznawcy. To nie był wyjątek. Prochy Eichmanna rozsypano nad morzem. Grób Hessa zlikwidowano, gdy przyciągał neonazistów. Szczątki Hitlera Sowieci ostatecznie spalili i wsypali do rzeki. Prawo odmówiło zbrodniarzom pomnika. To także forma wyroku. Miliony ich ofiar nie mają grobów. Oni również ich nie mają.

Dla polskiego czytelnika ta lektura ma jeszcze jeden wymiar. Luftwaffe Göringa zaczęła wojnę nad Wieluniem i Warszawą. To nie jest cudza historia.

Kto szuka sensacji, znajdzie tu raczej rzetelność. Kto chce zrozumieć, jak działała władza w Trzeciej Rzeszy, znajdzie tu solidną i czytelną biografię. A czytelnik kryminałów odkryje, że najgroźniejszy przestępca nie musi mieć ponurej twarzy.

Czasem się uśmiecha i rozdaje ordery.

Książka przeczytana dzięki Wydawnictwu Znak Horyzont.

Metryczka

Tytuł: Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy
Autor: Andreas Molitor
Tłumacz: Justyna Sarna
Gatunek: biografia, literatura faktu
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Rok wydania: 2026
ISBN: 978-83-8427-574-0

Nasza ocena