Skip to content

Ślady w podziękowaniach

Okładki kryminałów, przy których konsultował Leszek Koźmiński

Kryminał zaczyna się od wyobraźni. Czytelnik szybko jednak wyczuwa fałsz. Źle opisane oględziny. Policjant, który robi coś, czego nigdy by nie zrobił. Ekspertyza, która w prawdziwym sądzie by się nie obroniła.

Służyłem w policji blisko trzydzieści lat. Zaczynałem jako technik kryminalistyki na miejscach zdarzeń. Potem pracowałem jako ekspert w laboratorium kryminalistycznym. Przez lata uczyłem kryminalistyki w Szkole Policji w Pile. Byłem tam zastępcą kierownika Zakładu Służby Kryminalnej, a później naczelnikiem Wydziału Prezydialnego. Odszedłem na emeryturę w stopniu młodszego inspektora.

Dziś jestem biegłym sądowym przy Sądach Okręgowych w Opolu i Gliwicach. Badam pismo ręczne i dokumenty. Oceniam też czynności techniczno-kryminalistyczne wykonane w sprawach. Jestem ekspertem Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego. Prowadzę wykłady, szkolenia i warsztaty z kryminalistyki i badań dokumentów. Spotykam się ze studentami, funkcjonariuszami, urzędnikami i pracownikami banków. Spotykam się też z czytelnikami, których ciekawi, jak wygląda prawdziwe śledztwo.

Dłużej o badaniach pisma opowiadam w tej rozmowie.

Z wykształcenia jestem polonistą. Krytyką literacką zajmowałem się już na studiach. Na początku służby ją zawiesiłem. Wróciłem do niej, będąc jeszcze policjantem. Chciałem połączyć wiedzę i doświadczenie z obu światów. Pokazywać, czym naprawdę jest służba kryminalna. I wyszukiwać dobrą literaturę kryminalną, żeby o niej mówić. Od 2012 roku prowadzę Kryminalne Tropy. Założyłem festiwal Kryminalna Piła i nagrodę dla Najlepszej Polskiej Miejskiej Powieści Kryminalnej Roku. W 2019 roku za tę pracę otrzymałem nagrodę Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Najwięcej radości dają mi rozmowy z ludźmi. Od lat prowadzę spotkania z pisarzami i naukowcami. Na festiwalu w Pile, na innych festiwalach kryminalnych i podczas ogólnopolskich premier książek. Bywam też po drugiej stronie stołu. Na Bydgoskiej Aferze Kryminalnej opowiadałem o drugiej stronie kryminalnej fikcji. W Poznaniu byłem jurorem konkursu „Stulecie polskiego kryminału”. Rozmawiałem tam z Robertem Małeckim i Mirosławem Haniszewskim o tym, jak literatura i film pokazują policję. Na scenie pytam o to, o co czytelnik sam chciałby zapytać. Często także o to, jak powstawała zbrodnia na papierze. Przy konsultacjach te wszystkie drogi się spotykają.

Autorzy pytają o różne rzeczy. Jak wygląda miejsce zbrodni w pierwszej godzinie. Co technik zabezpiecza najpierw. Co naprawdę może wynikać z ekspertyzy pisma. Czasem czytam gotowy maszynopis i wyłapuję nieścisłości. Czasem rozmawiamy długo, zanim powstanie pierwszy rozdział.

Fikcja ma swoje prawa i pisarze świadomie z nich korzystają. Ja pokazuję, jak jest naprawdę. Ile z tego zostanie w książce, zawsze decyduje autor.

Poniżej książki, w których ślad tej współpracy zostawili sami autorzy.

Marek Krajewski, Jerzy Kawecki „Umarli mają głos”

To nie powieść, lecz zapis prawdziwych spraw wrocławskiego medyka sądowego. W rozdziale „Królowa siłowni” pojawia się kartka zostawiona za wycieraczką samochodu ofiary. Kto ją napisał, rozstrzygnęło badanie pisma.
„Badania grafologiczne kartki włożonej za wycieraczkę samochodu zmarłej nie budziły najmniejszych wątpliwości u biegłego sądowego magistra Leszka Koźmińskiego.”

 

Katarzyna Bonda, cykl „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”

Towarzyszyłem całemu cyklowi, od pierwszego do ostatniego tomu.

„Pochłaniacz”
„Rąbka tajemnic kryminalistyki, a zwłaszcza oględzin miejsca zdarzenia, zabezpieczania śladów oraz działań operacyjnych policji uchylili (…) nadkomisarz Leszek Koźmiński, ekspert w dziedzinie kryminalistycznych badań dokumentów Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego i wykładowca w Zakładzie Kryminalnym Szkoły Policji w Pile.”

 

„Okularnik”
„(…) Leszkowi Koźmińskiemu i Pawłowi Leśniewskiemu ze Szkoły Policji w Pile.”

 

„Lampiony”
„Jak zwykle składam wielkie podziękowania moim konsultantom kryminalistycznym (…) inspektorowi Leszkowi Koźmińskiemu, biegłemu z zakresu pisma i zastępcy kierownika Zakładu Służby Kryminalnej Szkoły Policji w Pile.”

 

„Czerwony Pająk”
„Dziękuję Nieocenionym: komisarzowi Pawłowi Leśniewskiemu i podinspektorowi Leszkowi Koźmińskiemu ze Szkoły Policji w Pile.”

 

Przemysław Żarski

„Pogorzelisko”
„Dziękuję Leszkowi Koźmińskiemu ze Szkoły Policji w Pile, który wprowadził mnie w arkana pracy policji i odpowiadał cierpliwie na wszystkie pytania.”

„Ferment”
Seria z podkomisarz Laurą Halber. W tle Sosnowiec i lata dziewięćdziesiąte.
„Wielkim wsparciem był nieoceniony Leszek Koźmiński, przez lata związany ze Szkołą Policji w Pile.”

„Pleśń”
Kontynuacja „Fermentu”. W posłowiu autor wraca do spotkania w Pile. „Ferment” znalazł się wtedy w trójce najlepszych miejskich powieści kryminalnych 2025 roku według jury festiwalu Kryminalna Piła.
„Cieszę się, że mogłem spotkać się w Pile z Leszkiem Koźmińskim (…) i odebrać wyróżnienie dla Fermentu.”

Maciej Rożen „Zła krew”

Autor dał mi do przeczytania gotową powieść, żebym sprawdził realia pracy policji.
„Panie Leszku, dziękuję za wnikliwe wytropienie wszelkich nieścisłości.”

 

Izabela Janiszewska „Zamknięte w lodzie”

„(…) za rozmowy o metodach ujawniania i zabezpieczania śladów.”

 

Izabela Janiszewska „Stracone w ogniu”

„(…) który udowodnił mi, że życie potrafi zaskakiwać dużo bardziej niż fikcja.”

 

Małgorzata Oliwia Sobczak „Błękit”

Cykl „Kolory zła”. Na miejscach zbrodni zostają tabliczki. Autorka sprawdzała, jak wyglądałaby ich ekspertyza grafologiczna.
„(…) z którym skonsultowałam kwestię ekspertyzy grafologicznej tabliczek znalezionych na miejscach zbrodni.”

Piszesz kryminał i chcesz sprawdzić, czy policyjne realia się bronią? Napisz do mnie.