„Żałobnica”: Małecki Uderza! Czy ofiara może być mordercą?

Roberta Małeckiego nie trzeba w żaden sposób przedstawiać miłośnikom literatury kryminalnej. Wszystko zaczęło się od Marka Benera, dziennikarza, głównego bohatera toruńskiej trylogii powieściowej. „Najgorsze dopiero nadejdzie, pierwsza książka z cyklu, byłą wyraźnym sygnał talentu pisarskiego autora. Główny bohater z bezkompromisowym dążeniem do prawdy, z balastem dramatycznej przeszłości rodzinnej, pomimo fabularnych niedoróbek i lekko niedopracowanych intryg kryminalnych, z każdym kolejnym tytułem mógł się podobać. Choć większy zachwyt i wyraźną fascynację wśród czytelników rozbudzał już od pierwszej książki nowej serii jej główny bohater, Bernard Gross. Interesująco zbudowana postać policjanta, zaskakująco ciekawy klimat przestrzeni miejskiej Chełmży i udanie zbudowane zagadki kryminalne zrodziły sukces wydawniczy i pozwoliły Małeckiemu zdobyć najważniejsze nagrody krajowe dla autora powieści kryminalnych – Wielkiego Kalibru i Kryminalnej Piły.
Oczekiwania wobec najnowszej książki autora „Skazy”, zaskakująco zapowiedzianej jako tytuł poza dotychczasowymi seriami wydawniczymi, były więc wyjątkowo duże. „Żałobnica” rozpalała emocje i dawała nadzieję na wyjątkową przygodę literacką. I z pewnością nie zawiodła, choć i wyraźnie zaskoczyła. W pierwszej kolejności pierwszoosobową formą narracji prowadzonej przez kobiecą bohaterkę, Annę. Ten interesujący chwyt narracyjny pisarz poprowadził konsekwentnie i sprawnie. Jednocześnie jednak moim zdaniem nie do końca przekonująco w obszarze obrazowania stanów emocjonalnych głównej bohaterki. Ten świadomy wybór opowiadania w pierwszej osobie wzmocnił oczywiście przekaz narracyjny i zdecydowanie ubarwił psychologiczną szatę fabuły. Tytułowa „Żałobnica”, Anna Kowalska, to najmocniejsza strona pisarskiej propozycji Roberta Małeckiego. To nie jest właśnie typowa (jeśli w ogóle o typowości tej sytuacji życiowej można mówić) kobieta w żałobie, jakby ktoś chciał próbować tłumaczyć zastosowany przez autora pomysł słowny. Owszem, pochowała ona przed chwilą męża i pasierbicę, którzy zginęli tragicznie w wypadku na przejeździe kolejowym. I tym większy ból przeżywa po tej stracie, im mocniej w fabule wraca wątek zaginięcia dróżniczki, za której przyczyną strzeżony przejazd stał się miejscem śmierci męża i jego córki z pierwszego małżeństwa. Dróżniczka dosłownie znika, a my dość szybko zostajemy przekonani, iż coś wspólnego z tym tajemniczym zniknięciem, kto wie może nawet zbrodnią, musi mieć „żałobnica”.
Z jednej strony winna śmierci dróżniczka, obserwowana, a nawet prześladowana przez samotną żonę, dręczoną nieustannymi dramatycznymi obrazami i nieznośnymi dźwiękami zderzających się powierzchni metalu. Ten świdrujący odgłos, wdziera się nie tylko w sen bohaterki, wnika pod warstwy najczulszych przestrzeni jej mózgu i wypełnia boleśnie obszary podświadomości. To drażni nie tylko jej odczucia, wkrada się także w czytelnicze wrażenia. W tej materii Małecki jest dokuczliwie prawdziwy, przekraczając granice literackiej narracji. Z drugiej zaś strony echa przeszłości Anny Kowalskiej, niedopowiedziane, tworzące liczne pęknięcia w obrazie biednej, tragicznie dotkniętej przez los kobiety. Dawkującej przy tym prawdziwe, sprawdzone informacje, wrzucając nas równolegle w wir niedomówień i niejasności. Im dłużej poznajemy Annę, tym coraz bardziej jej rola ofiary zmienia swoje oblicze. Ofiary czego lub kogo? Tragicznego wypadku? Wrednych gierek pasierbicy nie oszczędzającej w środkach, by zburzyć wszelkie dobre uczuciowo relacje ojca i nowej wybranki? A może jeszcze innych wydarzeń z przeszłości głównej bohaterki, o których trudno wspominać w recenzji, by nie zepsuć przyszłej lektury książki?
Myślę, że niejeden czytelnik dojdzie nawet do przekonania, iż sugerowana śmierć, w wyniku prawdopodobnej zbrodni, dróżniczki, to rodzaj sprawiedliwej kary, a może nawet forma usprawiedliwionego odreagowania na traumatyczne przeżycia Anny Kowalskiej. Czym jest zaginięcie wspominanej dróżniczki, kto za nim stoi i dlaczego to właśnie główny wątek kryminalny tego psychologicznego thrillera. Ciekawy to pomysł i całkiem znośne wykonanie. Choć przewaga psychologicznych aspektów opowieści może przeszkadzać. Równolegle poprowadzony odczuwalny miejscami nadmiar narracyjnego rozedrgania i psychologicznego rozbicia postaci głównej bohaterki moim zdaniem niepotrzebnie przytłacza podczas lektury „Żałobnicy”. Deprecjonuje przy tym elementy intrygi kryminalnej, co odbiera najlepsze smaki fabuły.
„Żałobnica” to interesująca propozycja literacka. Potwierdza duże umiejętności pisarskie Małeckiego, udowadniając przy tym jego szerokie możliwości wyobraźni fabularnej. Z pewnością jest też dowodem na kryminalne zacięcie autora „Wady”, choć może nie zawsze trafnie ubrane w szaty thrillera psychologicznego.
Przeczytane dzięki wydawnictwu Czwarta Strona
