Recenzja: Michael Katz Krefeld „Wykolejony”
Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: Wykolejony
Tłumaczenie: Elżbieta Frątczak-Nowotny
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-08-05358-4
Liczba stron: 368
Jeśliby mierzyć wartość książki tempem jej czytania, a co za tym idzie zainteresowania czytelniczego, „Wykolejony” Michaela Katz Krefelda w tym roku zajmuje miejsce na pudle w konkurencji moich przygód z literaturą. Europa pisarza już poznała, teraz przychodzi czas na Polskę i jedno jest pewno – warto czytać książki duńskiego pisarza. W 2007 roku jego powieść zatytułowana „Before the Storm” otrzymała w Danii nagrodę za najlepszy debiut w kategorii literatury kryminalnej. W roku 2012 czwarta książka autora pod tytułem „Black Snow Halling” została uhonorowana w rodzimym kraju statuetką najlepszej powieści tego gatunku. Ostatnia jego powieść, wydana w poprzednim roku w Danii pod oryginalnym tytułem „Afsporet”, została od razu sprzedana do 18 krajów. W Polsce ukazuje się w czerwcu 2014 roku pod tytułem „Wykolejony”. I nie trudno po jej przedpremierowej lekturze odnieść wrażenie, że będzie to jeden z najważniejszym polskojęzycznych obcych debiutów kryminalnych.
Świadomy wybór Wydawnictwa Literackiego, które postanowiło zapoznać polskiego czytelnika z Krefeldem najnowszym tytułem powieściowym, okazuje się być strzałem w dziesiątkę. „Wykolejony” to pierwszy tom przygód detektywa Thomasa „Ravn” Ravnsholdta. Już od samego początku lektury uderza niezwykła dynamika narracji fabularnej. Dzieje się tak dzięki umiejętnemu połączeniu ciekawie zawiązywanej intrydze kryminalnej z znakomicie dobranym tempem akcji powieściowej. Co ciekawe, oba elementarne składniki powieściowe: intryga i akcja nie „atakują” czytelnika od razu i w sposób zmasowany. Autor ich rozwój dobrał bardzo umiejętnie, prowadząc to w sposób bardzo wyważony. Tak naprawdę pisarz każę dość długo czekać na zawiązanie intrygi kryminalnej. Oto bowiem od samego początku powieści mamy do czynienia z literackimi obrazami różnej przestrzeni i różnego czasu fabularnego. Dość szybko wyczuwamy jakąś ukrytą, niepokojącą, a nawet złowrogą, nić łączącą miejsca, czasy i osoby w nich zamknięte. Dopiero decyzja głównego bohatera o podjęciu prywatnego śledztwa dotyczącego zaginięcia młodej kobiety o imieniu Maszy uruchamia cały mechanizm działań – można rzec – wykrywczych. I to one w rzeczywistości stanowią jednocześnie kreację intrygi kryminalnej. Wielowątkowej, rozciągniętej w czasie i obejmującej dość spory obszar, zamknięty w przestrzeni dwóch krajów – Danii i Szwecji. To nie jedyny międzynarodowy akcent, zwłaszcza, że zgodnie z realiami współczesnym handlem ludźmi i prostytucją zajmują się w państwach zachodnich głównie przedstawiciele przestępczych nacji krajów wschodniej Europy. Pomimo odczuwalnego przekonania, że wielowątkowość intrygi i opowieści nie jest przypadkowa, lecz zmierza we wspólnym kierunku, pisarz do samego końca myli czytelnika, zmienia tropy i nawet finalnie potrafi zaskoczyć, wbrew przewidywaniom i przypuszczeniom. Nie inaczej rzecz ma się z akcją powieściową, która na samym początku książki snuje się ani wolno, ani szybko, po to, by wraz z rozwojem sytuacji i zakreślania coraz szerszych granic intrygi kryminalnej przyspieszać i zagarniać swoim dynamizmem coraz większą połać odbiorczych wrażeń. To, co łączy oba przywołane elementy intrygi i akcji, buduje wyjątkowo efektywnie stan napięcia czytelniczego, który nie pozwala odłożyć lektury książki na później. Tak też było z moim czytaniem polskiego debiutu Krenfelda.
Bardzo dobre powieści mają to do siebie, że stanowią wyjątkowe propozycje literackie wielopłaszczyznowo. „Wykolejony” jest właśnie takim tytułem. Poza intrygą, powtórzę jeszcze raz, bogato wielowątkowo, ale i aktualną, i atrakcyjną też treściowo, bo dotyczącą palących zagadnień współczesnej Europy – prostytucji, wykorzystania i handlu ludźmi oraz seryjnego mordercy o wybitnie perwersyjnych upodobaniach, autor proponuje także niebanalne postacie literackie. Oczywiście całego kolorytu i emocjonalnych wrażeń dostarcza w pierwszej kolejności główny bohater – Thomas „Ravn” Ravnsholdt. To jedna z lepszych kreacji osobowych współczesnego kryminału europejskiego. Policjant, aktualnie przebywający na przymusowym urlopie, bo zbyt brutalnej i łamiącej zasady etyki interwencji służbowej. Mężczyzna, który topi systematycznie i coraz głębiej swój smutek, żal i bezdenną rozpacz w morzu alkoholu i niezliczonych awanturach. Człowiek z przeszłością o dramatycznym przebiegu – od czystej i prawdziwej miłości do kobiety, poprzez jej brutalną i bezsensowną śmierć, do bólu przeszłości i braku zgody na zło świata. Zło, które doświadczalnie i realnie dotknąć może każdego, niezależnie od wieku, statusu społecznego i zawodowego. Ravn to postać złożona, o przebogatej strukturze psychicznej i emocjonalnej, której przywołana charakterystyka, to tylko dotknięcie wierzchołka prawdziwych problemów. To także jednak człowiek z honorem i słowa, i czynu, a co najważniejsze z zasadami, opierającymi się na starych, ciągle jeszcze nie zagubionych wartościach. Detektyw stworzony przez Krefeleda to policjant, człowiek z zawodową wiedzą i umiejętnością, z intuicją i przeczuciem, to wreszcie ktoś, komu nie jest obce szaleństwo. Szaleństwo rozumiane jako postawa, w której determinacja i dążenie do prawdy i dotrzymania słowa, stanowi o powodzeniu podjętych działań. Nie mniej ciekawy w tej powieści, psychologicznie przekonujący i literacko dopracowany, jest obraz innych bohaterów. W tej grupie są i ofiary, i oprawcy, i wreszcie stróże prawa – policjanci. Ofiary (jakich współcześnie wiele) reprezentuje postać Miszy, która przecież – zdaniem niektórych komentatorów rzeczywistości – może zasługiwać na potępienie i pewną formę odpokutowania własnych win za prywatne marzenie bogactwa, sławy i uwielbienia. Podobnie jak w przypadku detektywa i kreacja ofiary jest złożona, co powoduje, że i Ravn, i Misza, zamknięci są emocjonalnie i psychologicznie pomiędzy dobrem i złem. A to nie koniec bogactwa i atrakcyjności sceny aktorskiej tej powieści. Są przecież oprawcy – mali i wielcy w swoim upodobaniu zła, deprawości i ludzkiego upodlenia, a nawet szaleństwa. A ich obraz jest nie mniej atrakcyjny i niebanalny.
Nie mogę nie napisać o niecodziennym i nietuzinkowym – zwłaszcza dla czytelnika skandynawskich powieści kryminalnych – motywie powieści Krefelda obejmujący zderzenie pisarskiej wizji, a może właściwiej trzeba powiedzieć oceny, Danii i Szwecji. Akcja – zwłaszcza ta zbrodnicza – książki dzieje się właśnie w tych krajach. Początkowo w Kopenhadze, pośród najmroczniejszych i najbardziej opuszczonych zakątków jej ulic, by przejść geograficznie do Szwecji, do miejsc, których istnienie nawet trudno sobie wyobrazić, a co dopiero w nie uwierzyć. Opinia, jaką autor głosi, na temat Szwecji nie stroni od gorzkiej ironii, a prezentowana mapa przestępcza tego kraju to szczyt hipokryzji i głębia ludzkiego zła. Hipokryzji, bo handel ludźmi odbywa się pod okiem politycznych elit i z przyzwoleniem służb policyjnych. Zła, bo tak naprawdę brak jest granic upodlenia i uprzedmiotowienia człowieka (głównie oczywiście kobiet). I choć Dania nie jest enklawą dobra i nienaruszalnych wartości, to jednak most nad Sundem łączący ją ze Szwecją w książce nazwany zostaje symbolem hańby. Mocne, naprawdę mocne w literackim świecie skandynawskich kryminałów.
„Wykolejony” Michaela Katz Krefelda to powieść niepospolita na coraz rozleglejszym rynku literatury kryminalnej. Ukazuje wykolejony świat ludzi, wartości, instytucji z wyjątkową dbałością o atrakcyjność budowanej intrygi kryminalnej, dynamikę akcji i przejrzystość oraz plastyczność prowadzonej narracji. Tym samym pisarz trafia do grona tych autorów, na których kolejne książki czekać będziemy z niecierpliwością.
[dodajbox]
Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB i przeczytana dzięki Wydawnictwu Literackiemu

