Recenzja: Patricia Cornwell „Intuicja”

Autor: Patricia Cornwell
Tytuł: Intuicja
Tłumaczenie: Maria Frąc 
Wydawca:  Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-7659-818-5
Liczba stron: 463

Seria powieściowa Patricii Cornwell, z zawodu patolog sądowej, a jednocześnie autorki poczytnych książek z doktor Kay Scarpettą, doczekała się kolejnego tytułu. „Intuicja” po raz kolejny potwierdza wysoki poziom literackiej sztuki uprawianej przez osobę w dwóch jednoczesnych wcieleniach – pisarkę, będącą lekarką ze skalpelem w ręku i lekarza medycyny sądowej, parającego się słowem pisanym. 
 
Książki Cornwell podobać się mogą przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy niewątpliwie głównej bohaterki serii powieściowej. Doktor Key Scarpetta to postać wyjątkowa, nawet jak na tematyczne ograniczenia literatury kryminalnej. Oczywiście w głównej mierze początkowy efekt zaciekawienia i zainteresowania czytelniczego autorka osiągnęła poprzez kreację bohaterki uprawiającej dość niszowy, specjalistyczny i zamknięty zawód, w którym ukrywa się i tajemnica, ale też i odraza, a nawet lęk i niezgoda na styczność z mroczną, odrażającą stroną ludzkiej natury. Dodatkowym atutem fabularnym jest naturalna cecha ciekawości i wnikliwości, jaka obdarzona jest niezwykle pracowita doktor. A na dokładkę pisarka uzbroiła ją jeszcze w coś, co jest najmniej wytłumaczalne (bo samo doświadczenie nie wystarczy) – intuicję. W recenzowanej powieści ta cecha bohaterki zaczyna odgrywać rolę dominującą, stanowiącą o ukierunkowywaniu samej fabuły, ale też mającej wpływ na literacką biografię bohaterki. Bez intuicji, swoistej formy przeczucia, bez dociekliwości, tak naprawdę nie mielibyśmy możliwości zaobserwowania całej drogi śledczej – dochodzenia do prawdy faktów. A przecież początkowo zarysowywana intryga o dwu wątkowej historii wydaje się być typową sprawą z serca Nowego Jorku. Bohaterka Patricii Cornwell musi rozwiązać dwie zagadki – jedną namacalną, bo ukrywającą się w zwłokach młodej biegaczki, Toni Darien, która padła ofiarą zgwałcenia i zabójstwa w samym środku słynnego Central Parku. Druga sprawa dotyczy zaginięcia bogatej finansistki Hannah Starr i na samym początku książki wydaje się być tematem dla innych bohaterów, z którymi od wielu poprzednich tytułów współpracuje Kay Scarpetta. Jak się łatwo domyślić obie zagadki dość szybko przenikają się podejrzeniami i faktami. Ich powiązanie to wynik w pierwszej kolejności dedukcji i intuicji głównej bohaterki, choć nie tylko, bo przecież autorka nigdy nie odpuszcza sobie realizmu amerykańskich śledztw, w których dominująca rolę dzierżą jednak prokuratorzy i ich specjalistyczni – policyjni i pozapolicyjni specjaliści. 
 
Z postacią i za postacią Scarpetty ukrywa się zawsze sama autorka. I nie chodzi mi o jakąkolwiek grę związaną z rolą alter ego czy coś podobnego. W tym przypadku mam na myśli cały zawodowy anturaż historii powieściowych. Nie ważne są cechy charakteru, stany emocjonalne, bo te można tworzyć w zależności od potrzeb fabularnych, choć z uwzględnieniem realności psychologicznej, co u Cornwell cały czas jest dopilnowane. Tutaj idzie o środowisko pracy, o wykształcenie i umiejętności zawodowe i Scarpetty, i samej Cornwell. Nie ma we współczesnej prozie literackiej mocniejszego głosu medycyny sądowej. Nawet u najgłośniejszych amerykańskich autorów, na których sukces pracują całe sztaby znawców tematu, jak i u innych europejskich pisarzy, traktujących realia z należytą estymą, brak jest takiej wiedzy merytorycznej i jej mocy wpływania na fabułę oraz samą narrację. Wywody wzięte z obserwacji i badań medyka sądowego (jakim jest własnie Scarpetta) za każdym razem, tak jest też i w „Intuicji”, robią niebanalne wrażenie. Czytelnik wkracza w obszary, w które umysł zanurzony w zupełnie innych rejonach ludzkiej aktywności, w olbrzymiej większości przypadków, nie ma nawet szans dotrzeć czy też zbliżyć się. Tym samym posiada to wartość edukacyjną, ale przede wszystkim jednak jest elementem niebywałej atrakcyjności narracyjnej, spod której wynurzają się kolejne tropy śledcze. I za to uwielbiam autorkę i z tego powodu jej główna bohaterka otrzymała nagrodę Scherlocka w 1999 roku dla najciekawszej postaci książkowego detektywa wykreowanego przez amerykańskiego powieściopisarza. 
 
Fabuła, z jaką mamy do czynienia w „Intuicji” – jak to często bywa u autorki „Księgi zmarłych” – jest wielowątkowa, a jej nitki schodzą się i rozchodzą w całym toku narracyjnej opowieści. U Cornwell ważną rolę odgrywa czas i motywy działania, ukryte zawsze za ludzkimi charakterami. Klucz do rozwiązania sprawy w recenzowanej powieści leży w odpowiednim odczytaniu znaków, które są tu i teraz, ale odnoszą się do tego, co było. To bardzo ciekawy chwyt, zwłaszcza w wykonaniu zawodowego patologa, jakim jest jest autorka. Rekonstrukcja zdarzeń o charakterze kryminalnym, ale także tych pozornie dalekich od zbrodni, lecz prowadzących w konsekwencji do niej, zdaje się być tą samą pracą, co badanie medyka sądowego na podstawie dostrzegalnego i tego odkrywanego podczas sekcji. Pisarka, tworząc postacie literackie, tak naprawdę nigdy nie rozdziela ich zawodowych umiejętności, pasji czy praktyk od osobistych przymiotów – uczuć, emocji, postaw i wyborów etycznych. To czyni zawsze opowiadaną historię ciekawszą, głębszą w swoim spojrzeniu i w pełni realną. I jak to bywa w życiu, tak i w świecie przedstawionym może to pomagać bohaterom, ale też i przeszkadzać, oddalać od sedna i prawdy, która przecież dla śledczego i kryminalistyka jest najważniejsza. Kiedy piszę o kolejnej powieści Cornwell, nie mogę nie wspomnieć o efekcie CSI. Ci, którzy innych książek autorki nie znają, mogą odnosić mylne wrażenie, że jej tytuł to pokłosie nowej mody na tego typu historie – efektowne i efektywne, rozbudzające zmysły i zachwycające swoją naukowością. Myślę jednak, że w rzeczywistości to CSI ze swoimi filmowymi seriami w swojej najlepszej świetności narodziło się właśnie z takich literackich historii jak przygody Kay Scarpetty. 
 

Amerykańska królowa kryminału jest żywym przykładem, że umiejętności i wiedzę zawodową, niezależnie od jej obszaru, można w sposób zadziwiająco interesujący łączyć z pasja, rozrywką i dożą edukacji. Na szczęście Cornwell nie płaci tak dużej ceny za swoje sensacyjne, kryminalne i niebeletrystyczne książki, jak jej bohaterka w powieści „Intuicja” (zainteresowani po lekturze będą wiedzieli o co chodzi). Myślę nawet, że jest wręcz odwrotnie – powieści amerykańskiej pisarki (tak jest z recenzowaną „Intuicją”) stanowią artystycznie udany przykład budowania historii o dużym ładunku emocjonalnym, ciekawych barwach psychologicznych z niebanalnymi intrygami spod znaku gry intelektualnej i dużą dawką rozrywki. 

 [dodajbox]

Zamieszczone w Baza recenzji Syndykatu ZwB i przeczytana dzięki wydawnictwu Albatros A. Kuryłowicz