M.Czubaj, M.Świetlicki oraz… L. Child i J.Reacher

W dzień nie zwykły, bo w kalendarzu obchodzony jako dzień zakochanych, w pilskiej Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyło się niezwykłe spotkanie.

Zaraz, zaraz, jeśli sądzicie, że niezwykłe, bo poświęcone miłości, to jesteście w wielkim błędzie. Choć, faktycznie, jeden z bohaterów twierdził, że małą chwilę poświęcono miłości, prezentując utwór „Milion białych mrówek”. Autor zaś utworu po prostu stwierdził, że to kompozycja o… jego mieszkaniu, bo… jego dziewczyna ciągle w nim widzi miliony małych białych mrówek.

Wiecie już o kogo chodzi? Marcin Świetlicki, właściciel tego mieszkania, zdradził przy okazji, że nosi ono numer „1”, i jego przyjaciel, nie tylko artystyczny, Mariusz Czubaj, byli gośćmi tego wyjątkowego wieczoru.

Wieczoru rozmowy i muzyki. Pisarze rozmawiali ze sobą, improwizując nie tylko tematy dialogu, ale i samej wybrzmiałej słowo-muzyki do tekstów-kompozycji Marcina Świetlickiego.

Nie obyło się oczywiście wątków kryminalnych, wszak Mariusz Czubaj to autor udanych powieści z Rudolfem Heinzem i Marcinem Hłasko. Nie trzeba chyba przypominać, że jeden z kryminałów dzieję się także w Pile. A i Marcin Świetlicki to autor kryminałów nieoczywistych, innych, jak wszystko, co tworzy krakowski artysta.

To jednak nie koniec. W tytule blogowego wpisu jest przecież jeszcze Lee Child i Jack Reacher. Bo i oni byli obecnie, a nawet zdominowali spotkanie autorskie w Pile. Wszystko przez najnowszą powieść mistrza powieści sensacyjnych, zatytułowanej „Zgodnie z planem”.

Świetlicki właśnie czytał powieść, docierając do 140 strony, choć najpewniej, gdy piszę te słowa, lekturę ma już poza sobą. Bowiem długich podróży nie marnuje na sen, tylko podczas podróży „uprawia” lekturę, a z Piły do Krakowa przecież sporo godzin jazdy pociągiem. Czubaj zaś karnie obiecał zabrać się za swój egzemplarz „Zgodnie z planem” zaraz po powrocie do Warszawy.

Jedno jest pewne polscy pisarze potwierdzili, że amerykański autor jest w formie, podobnie jak admirowany przez nich bohater, Jack Reacher. I jedno jest pewne, I Świetlickiemu, i Czubajowi łatwiej jest wymienić – no jedną, taką na siłę zresztą dobieraną – słabą stronę twórczości Lee Childa, niż powiedzieć kompletnie wszystkie przymioty, za które Childa kochają i uwielbiają. Gdy zaczynają o tym mówić, końca przymiotników i zachwytów nad amerykańskim pisarzem i jego doskonałym (tak, doskonałym!) bohaterem nie widać.