Jestem w pisarskim wcieleniu dzieckiem podszyty,a western lubię od zawsze. Przy okazji pracy nad „R.I.P.” powróciłem do kina lat 60. i 70. XX wieku, godzinami wpatrywałem się melancholijne oblicze Clinta Eastwooda i lisią twarz Lee van Cleefa… czytaj dalej
[…] Czubaj, od kiedy sięga po Warszawę historyczną, a więc od „Około północy” po właśnie „Symultanę”, coraz bardziej świadomie konstruuje swój odrębny kosmos literacki. Kosmos, w którym miasto jest bohaterem równorzędnym z człowiekiem, epoka jest bohaterem równorzędnym z fabułą, a zbrodnia jest tylko pretekstem, koniecznym, bo taki jest kontrakt z czytelnikiem, by powiedzieć coś znacznie głębszego o tym, czym była Polska w konkretnym momencie dziejowego przesilenia. A przecież tym głosem o Polsce był także na swój sposób „Półmistrz”. […]
Symultana — Czubaj i Warszawa 1956. Recenzja powieści
10/30/2026 @ 17:15
[…] Czubaj, od kiedy sięga po Warszawę historyczną, a więc od „Około północy” po właśnie „Symultanę”, coraz bardziej świadomie konstruuje swój odrębny kosmos literacki. Kosmos, w którym miasto jest bohaterem równorzędnym z człowiekiem, epoka jest bohaterem równorzędnym z fabułą, a zbrodnia jest tylko pretekstem, koniecznym, bo taki jest kontrakt z czytelnikiem, by powiedzieć coś znacznie głębszego o tym, czym była Polska w konkretnym momencie dziejowego przesilenia. A przecież tym głosem o Polsce był także na swój sposób „Półmistrz”. […]